Stetinum.pl Internet
Dziś czasami trudno rozpoznać te miejsca. Część zabudowy została zniszczona w czasie alianckich nalotów na Szczecin pod koniec wojny. Wiele budynków celowo wyburzono po 1945 roku budując nad Odrą „nowy ład”. Czy słusznie?
Z tym można poważnie dyskutować. Zostały tylko piękne zdjęcia Maksa Dreblowa. Już za kilka dni na szczecińskim rynku ukaże się mój album z setkami niezwykłych fotografii mistrza.
Młodym mieszkańcom zwykle najtrudniej zidentyfikować miejsce widoczne na pierwszym zdjęciu w galerii. Pewną pomocą jest ocalały Kościół Świętych Piotra i Pawła. To jedyny element, który przetrwał niezmieniony do dziś. Reszty już nie ma, a w miejscu, gdzie na fotografii widzimy piękną bryłę dawnego Teatru Miejskiego, w XXI wieku biegnie wielopasmowa arteria Trasy Zamkowej. Wielka szkoda!
W 1846 roku przedstawiciele szczecińskich kupców napisali list do ówczesnego nadburmistrza Wilhelma Wartenberga. W piśmie prosili o zgodę na budowę teatru miejskiego. Projekt Stettiner Stadttheater zrobił znany architekt Carl Ferdinand Langhans, twórca podobnych obiektów m.in. w Berlinie, Wrocławiu oraz w Lipsku. Budowa przebiegła wyjątkowo szybko, tak że w 1849 roku można było już wystawić pierwsze przedstawienia. Najpierw pokazano tragedię „Egmont” Goethego (z muzyką Beethovena), dwa dni później komedię „Don Juan”. W 1896 roku obiektem zaczęły zarządzać władze miasta, bo teatr miał poważne kłopoty finansowe. Budynek wielokrotnie modernizowano, dobudowując m.in. imponujące wejście z dwiema wieżyczkami. Przed gmachem teatru ustawiono na ciemnym granitowym cokole wykonany ze śnieżno-białego marmuru pomnik króla Prus Fryderyka Wilhelma III.
Niestety, zgodnie z decyzją władz, gmach został po wojnie rozebrany. Czy miało to być działanie czysto propagandowe niszczące niemiecką kulturę, czy też banalnie chodziło o pozyskanie cennych cegieł, tego pewnie nigdy się już z całą pewnością nie dowiemy. Pozostałe po szczecińskim teatrze cegły załadowano do pociągu i wywieziono - podobno z przeznaczeniem na odbudowę Warszawy.
Drugie zdjęcie to Alte Rathaus, czyli Stary Ratusz - niezwykły łącznik pomiędzy dawnym Szczecinem i współczesnym miastem. Cudem ocalony budynek, przetrwał alianckie naloty, a potem zręcznie obronił się przed likwidacją w czasie powojennej akcji rozbiórki wszystkich okolicznych kamienic Starego Miasta. Stoi do dziś, choć w zupełnie innym otoczeniu niż to widoczne na zdjęciu Maksa Dreblowa.
Historia tego budynku to historia wzlotów i upadków. Najstarsze fragmenty murowanych piwnic pamiętają jeszcze koniec XIII wieku. Bardzo długo w podziemiach działała, najstarsza w Szczecinie, popularna winiarnia. Doskonale zlokalizowany Ratusz dobrze spełniał funkcje reprezentacyjne, ale niestety z roku na rok urzędnikom miejskim było w nim coraz ciaśniej. Cóż, przysłowiowa pruska biurokracja dała o sobie znać. Ostatecznie w 1879 roku urzędnicy wyprowadzili się do dużo większego budynku zwanego dla odróżnienia Nowym Ratuszem, a później, ze względu na kolor cegieł użytych do jego budowy - Czerwonym Ratuszem.
Opuszczony przez urzędników Stary Ratusz zaczął podupadać. Na parterze w wynajętych pomieszczeniach pojawiły się nowe sklepy, na wyższych piętrach urządzono skromne mieszkania. Wydawało się, że budynek uratuje od zapomnienia ukryta w piwnicach winiarnia, ale nic z tego. Wraz z budową Nowego Ratusza w jego podziemiach urządzono również nowy lokal – „Neuer Ratskeller”, a ten w ciągu kilku lat skutecznie przejął klientów od konkurencji ze Starego Miasta. W 1937-1938 roku przeprowadzono długo oczekiwany remont, lecz bardziej kompleksowe prace przerwał wybuch wojny. Ratusz spłonął w czasie alianckich nalotów na Szczecin. Ocalałą ruinę odbudowano dopiero na początku lat siedemdziesiątych minionego wieku.
Popatrzmy jeszcze przez chwilę na zdjęcie Dreblowa. Przed ratuszem, obok typowego przedwojennego słupa reklamowego stoi grupka młodych ludzi. Zegar wskazuje godzinę 14:25. Reklama na słupie to znany doskonale również i dziś proszek Persil! Mało kto wie, że ten popularny produkt niemieckiej firmy Henkel był na początku XX wieku pierwszym na świecie proszkiem do prania. Wyrób opatentowano w 1907 roku. W okresie międzywojennym, w kampanii reklamowej wykorzystywano postać kobiety ubranej w białą suknię, z białym kapeluszem i z paczką proszku w lewej dłoni (prawą ręką owa dama przytrzymywała nakrycie głowy). Dokładnie taki sam wizerunek widać na słupie z naszego zdjęcia.
Trzecie zdjęcie to fotografia pokazująca równocześnie stary i nowy Baumbrücke. Dziś mniej więcej na tej wysokości biegnie nad Odrą Trasa Zamkowa. Patrząc na obraz wydaje się, że oba mosty są bardzo blisko siebie. To tylko złudzenie optyczne, bo w rzeczywistości dzieli je odległość dokładnie 65 metrów.
Stary most łączył ze sobą wąską Baumstrasse (ulicę Kłodną) od strony centrum z niewielką Baumbrückstrasse (tu współczesnej polskiej nazwy nie ma, bo ulica nie istnieje) na Łasztowni. Nowy Baumbrücke wychodził z jednej strony na dużo szerszą Junkerstrasse (ulicę Lazurową), z drugiej bezpośrednio na nabrzeże. Zamiana była korzystna nawet za cenę opisywanego już uszczuplenia wyspy Bielawy i Wyspy Grodzkiej. Nowy most oddano do użytku uroczyście 23 grudnia 1909 roku.
Więcej na stronie: www.czejarek.pl
Ocena artykułu
Ogólna ocena





Wasze opinie ( 0 )
Ten dokument nie był jeszcze komentowany
Dodaj opinięNie ponosimy odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach i opiniach publikowanych przez Czytelników niniejszego serwisu. Publikowane komentarze są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Zachowujemy oryginalną pisownię nadesłanych komentarzy.

Logowanie
Ostatnio czytali:
Ostatnio komentowane:
Skomentowane przez: pionier 46
Skomentowane przez: sargon1 Klub Kniejołaza
Skomentowane przez: Mariusz
Skomentowane przez: kasperaz
Nasze miasto | Gospodarka | Dom | Nauka | Zdrowie | Kultura | Sedinum | Rozrywka | Turystyka | Sport | Społeczność
Copyright 2009 Stetinum.pl
























