Stetinum.pl Internet
Udostępnij Dodano: 2010-02-11 19:00
Po wielkich strajkach 1970/1971
Kategoria: Sedinum | historia Szczecina po 1945 roku
Konflikt społeczny został zakończony w sposób pokojowy, sytuacja jest niezwykle dynamiczna, robotnicy walczą o wyegzekwowanie porozumienia, SB „pracuje”.
W grudniu 1970 roku żołnierze Ludowego Wojska Polskiego strzelają do zbuntowanych robotników w Trójmieście i Szczecinie, zabijają 44 osoby, ranią około tysiąca. W Gdyni Komitet Strajkowy zostaje aresztowany po dwunastu godzinach funkcjonowania, w Szczecinie znakomicie zorganizowane strajki trwają w sumie dziesięć dni. W międzyczasie obalony zostaje, po czternastu latach władzy, pierwszy sekretarz PZPR Władysław Gomułka. Na jego miejsce „wybrany” zostaje, mówiący po francusku, sekretarz wojewódzki ze Śląska Edward Gierek. Edmund Bałuka, radykalny przywódca strajku styczniowego z 1971 roku, mówi o nim: „To był człowiek innego typu, znający Zachód”. W trakcie dramatycznego strajku w styczniu 1971 roku, z soboty 23 stycznia na niedzielę 24 stycznia powstał „List do Gierka”, który nawet słowem nie wspominał o „zaproszeniu” do „Warskiego” przywódcy partii i państwa. Mimo tego, kilka godzin później na posiedzeniu Sekretariatu Komitetu Centralnego PZPR zapada decyzja o wizycie ścisłego kierownictwa państwa w ogarniętym protestem mieście. Cel jest jeden - jak najszybciej zakończyć protest. Udaje się tego dokonać m.in. za pomocą wielu kłamstw, które wygłasza głowa państwa. „Wraca nowe”.
Tak o tej bezprecedensowej „wizycie” napisał Pierre Buhler w swej książce „Polska droga do wolności 1939 – 1995”: „Po raz pierwszy w historii państwa realnego socjalizmu przywódca partii udawał się na spotkanie ze strajkującymi robotnikami organizowane na ich terytorium, gdzie bezpieczeństwo nie zostało zagwarantowane”. Walka komunistycznej władzy z samoorganizującymi się w formie strajku robotnikami prowadzona była na dwóch płaszczyznach. Pierwsza, jawna, polegała na wieloaspektowym blokowaniu ogarniętych protestem zakładów oraz negocjacjach aparatu państwowego z zamkniętymi w nich robotnikami. Warstwa druga była tajna, polegała na represyjnych działaniach policji politycznej, będących de facto aparatem represji wobec społeczeństwa. To właśnie w szczycie strajku styczniowego działalność SB przybrała maksymalne rozmiary. Służby zdołały już otrząsnąć się po szoku związanym z „rewoltą Grudniową” czy, jak mówi prof. Jerzy Eisler, „robotniczym powstaniem”. Według meldunków dziennych SB, w zaszyfrowany sposób wysyłanych na Rakowiecką, 23 stycznia 1971, a więc w dzień będący jednym z kluczowych w strajku kierowanym przez Edmunda Bałukę, pozyskano 12 tajnych współpracowników, przesłuchano 86 osób, przeszukań dokonano w 15 mieszkaniach, zatrzymano 5 osób, pięć kolejnych aresztowano. W nocy z 24 na 25 stycznia 1971 roku w czasie słynnej debaty z robotnikami w „Warskim”, robotnicy nie otrzymali zapewnienia o realizacji kilku kluczowych postulatów, m.in. o cofnięciu podwyżki cen. Nie uzyskali również zapewnienia o pociągnięciu do odpowiedzialności osób odpowiedzialnych za prowokację medialną, która doprowadziła do strajku. Bezskutecznym okazało się także żądanie „rzetelnych informacji o sytuacji politycznej i gospodarczej w Stoczni i kraju”. Ten ostatni postulat miał ogromne znaczenie i był wpisany w listę żądań strajkujących, nie spełnienie go spowodowało np. to, że strajk styczniowy nazywano oficjalnie „przerwą w pracy”. Sam Bałuka po zakończeniu protestu stwierdził: „Strajkować to my jeszcze nie umiemy”.
25 stycznia 1971 roku, będący dniem zakończenia strajku, dowódca szczecińskiej policji politycznej płk Głowacki podsumowuje następująco: „W dniu dzisiejszym SB nie przeprowadziła działań represyjnych, profilaktycznych i werbunkowych”, mimo to nadal trwają przeszukania, zatrzymania. W tym samym meldunku możemy przeczytać: „Przygotowywane są rozmowy profilaktyczne z osobami, które w dalszym ciągu wykazują negatywną postawę - wroga”. Czy chodziło o rozpoczynających właśnie prace członków Komisji Robotniczej? SB w kolejnych dniach bardzo dokładnie przygląda się nastrojom społecznym, wszelkiego rodzaju plotkom (rola plotki w PRL to temat rzeka), tak np. w meldunkach do Warszawy możemy przeczytać, że wśród mieszkańców naszego miasta panuje „swoista duma, że Szczecin był pierwszym miastem na wybrzeżu goszczącym tow. Gierka”, że wśród studentów i kadry Politechniki Szczecińskiej pojawia się „krytyka pod adresem środków masowego przekazu”.
Ocena artykułu
Ogólna ocena





Wasze opinie ( 18 )
~TomaszW (Zdroje)
Nie jestem naukowcem i nie mam publikacji, natomiast mierzi mnie iż szczecińscy historycy z ipn, traktują nas jak dzieci, piszę bzdury i oczywiste nieprawdy historyczne i nikt tego nawet nie komentuje.

gość
na temat twórczości pana Węgielnika nie tylko milczy 130 osób w IPN, ale też kilka tysięcy na US, ZUT, PAM, PAN, wszędzie. Cała Polska milczy, a pan się tak stara. Milczy też guru mistrz Paziewski autor 0 książek o grudniu i po grudniu i przed grudniem. Niedługo uczeń przerośnie mistrza. Może nawet już ma Pan więcej "publikacji"?

gość
profesor. Moje teksty nie mają charakteru naukowego. Rozumiem że do tych prywatnych szkółek zalicza Pan również np. Coleium Civitas. Sformułowania o mojej karmicielce użyłem w pełni świadomie. Co do braku publikacji, to myślałem o czasie który jak Pan mówi opisałem czyli "po Grudniu", nie ma, nic nie ma.130 osób w szcz. IPN milczy w temacie, również zakład badań regionalnych U.S. Trójmiasto się przygotowuje na 40 lecie a u nas jacyś krętacze tworzą alternatywną historię. Wracam do Dukaja.

gość
Panie Węgielnik, dobre sobie! Realną ocenę - precyzyjniej 456 szkółek - nazywasz Pan "pogardą dla ludzi"?! A zachęcasz do pogardy dla ROZUMU I WIEDZY. Nie ma na temat tych szkółek publikacji, bowiem komercyjne względy profesorów, wykładających tam, takie publikacje HAMUJĄ. Być może ukażą się publikacie tej kwestii dotyczące, w stylu pańskich opisów. Tylko jaki cel i uzasadnienie dla tego typu "naukowości"?
PS. Nie miałem żadnych intencji ad personam. Jeśli dopatrzył się Pan pewnych podobieństw, ze sobą związanych, to już poza moją wiedzą i wolą. Ale przepraszam skoro czuje się Pan dotknięty moimi uwagami.

gość

gość
Panie Węgielnik, o tym co Pan pisze litościwie przemilczę. Odniosę się tylko do "pańskiej Alma Mater". Dana nazwa, to określenie było i jest związane z uczelniami typu UNIWERSYTECKIEGO. Nie można go przypisywać do wszystkich, ponad 400!, utworzonych w celach komercyjnych szkółek wyższych w Polsce, z których - sądząc po poziomie publikacji - i Pan się wywodzi. Nie uzasadnia takiego nazewnictwa, choćby się odnosiła do uniwersytetu, np. dla wszystkich kierunków POLITOLOGICZNYCH, będacych miejscem dla miernot intelektualnych; analogicznym do tzw.wyższych seminariów duchownych.
~TomaszW (Zdroje)
lilija. Oczywiście pisząc o maksymalnych rozmiarach represji S.B chodziło mi o "kryzys zimowy roku 1970/71". Meldunki dzienne S.B słane w zaszyfrowany sposób do Wawy to swoiste podsumowanie dobowych działań S.B, przeczytałem je w przedziale czasowym 1970-75, są tam zawarte dane statystyczne wszelkiego rodzaju represji, na tej podstawie napisałem o szczytowej aktywności S.B. Strasznie denerwują liliję drobne błędy (nie merytoryczne) w publicystyce historycznej, a jak Pani traktuje poważne błędy w publikacjach naukowych szczecińskiego IPN. To jest właśnie problem Szanowni Państwo szczecińscy historycy nie krytykują swoich prac (tekst dr Paziewskiego jest wyjątkiem dla tego jest tak ciekawy), wszystkie ich publikacje naukowe są genialne. Pani Liljo czy może mi Panie wskazać choć jedną publikacje naukową lub artykuł prasowy który opisuje to co się działo w Szczecinie po "Grudniu-Styczniu 1970/71" do powiedzmy ucieczki "wyprowadzenia" E.Bałuki.

gość
Przewodnik jest dość krótki. Opis jak restauracji: jedzenie nieświeże, obsługa chamska, otoczenie śmietnikowe - omijaj szerokim łukiem. do węgielnika tomasza: z Kękolem to nie literówka bo pojawiło się dwa razy. Dla Pana wybitnego publicysty to po prostu wszystko jedno Kękol czy Kąkol grunt żeby wierszówka była. W tekście twierdzi pan że "działalność SB przybrała maksymalne rozmiary" (jaka trudna jest nasza mowa). Pytam na jakiej podstawie? Potem pan sobie przypomniał że tylko w tych dniach maksymalne bo w jednej teczce, na jednej stronie, którą Pan widział to było maksymalne. Z tekstu wynika że przebadał Pan ponad 50 lat działalności SB/UB i wie Pan i ma pan takie wnioski, ale to trochę za trudne dla takiego wybitnego publicysty. Swoją droga ciekawe jak mierzyć aktywność SB i jej intensywność. Kryterium liczby meldunków na godzinę, które pan proponuje jest dość idiotyczne. Nie zna pan historii, ani ludzi, nawet nie chce się panu sprawdzić poprawnej pisowni, ale koniecznie, najbardziej na świecie chce pan być kimś.

gość

gość
Panie Tomaszu, Panie Węgielniku...Czy grafomańska i (płatna?) pańska pisanina zawsze musi się kończyć kompromitacją? Który to już raz na tym portalu? A dodatkowe upiększanie esbeckich opisów sytuacyjnych - to dodatkowy pański blamaż. Niezmiennie domaga się Pan konkretnych przykładów, są nimi WSZYSTKIE pańskie... drukowania. Jeśli nie oszczędzasz Pan własnego nazwiska przed śmiesznością, to choć oszczędź IMIĘ. Taki Tomasz Mann czy Tomasz-święty akwinata nie zasdługują na kalanie ICH imienia.
~TomaszW (Zdroje)
Varta Proszę podać konkretne przykłady błędów, ponieważ ogólne stwierdzenia tego typu nic nie znaczą.

gość
~TomaszW (Zdroje)
'też z Warskiego". Może merytorycznie, tych anonimów z IPN rozumiem bo wchodzę w ich buty (mają dużą przewagę liczbową, wszak pracuje tam 130 osób), czy może mi Pan wskazać jakąkolwiek publikację na opisywany temat? . Różnica jest w tym iż ja nie jestem urzędnikiem państwowym, zastanówcie się Państwo jak urzędnik Państwowy (w wypadku Szczecina często nominat konkretnych partii politycznych) może pisać obiektywny tekst o najnowszej historii np. dotyczący końcówki PRL.

gość

gość
~TomaszW (Zdroje)
Pozdrawiam swoich wiernych fanów. Co do Kąkola to oczywista literówka, jak by powiedzieli pracownicy szczecińskiego IPN, wszak w publikacji naukowej "Zbuntowane miasto" jest kilkadziesiąt tego typu błędów np w nazwisku Cenkier czy w imieniu Kowalczykowej. Lilija statystyczne dane podane w meldunkach dziennych szczecińskiej S.B wskazują iż w czasie strajku styczniowego właśnie w podanym w tekście dniu represje S.B były najsilniejsze (jeśli Pani będzie chciała zamieszczę dane), największa ilość pozyskanych t.w, przeszukań , zatrzymań, rozmów profilaktycznych itp. Co do Pana Bałuki, po 20 godzinnej rozmowie z Nim stwierdzam iż ten zagorzały socjalista był wrogiem radzieckiej wersji komunizmu i socjalizmu (to że podpierał się Leninem w swoich wystąpieniach nic nie znaczy). Pewnie ma Pani rację ludzie po prostu chcieli mu zaufać, nie zmienia to jednak stanu rzeczy że Gierek na debacie kłamał jak z nut. Gierka nie można porównać nawet z Gomułką a co dopiero z Bierutem, to właśnie Pan Bałuka mówił mi o nim jako o "człowieku zachodu". Co do Bogdana Gołaszewskiego, swoją opinię na temat jego śmierci zamieściłem w Tygodniku Solidarność, dwukrotnie na łamach szczecińskiej G.W i na stetinum, złożyłem wniosek o pośmiertne odznaczenie Bogdana Gołaszewskiego i Adama Ulfika (wysokie odznaczenia państwowe dostali w sierpniu 2009 roku). Uważam że śledztwo IPN w sprawie jego śmierci zostało przeprowadzone nierzetelnie i działam aktualnie w temacie jego wznowienia. "Dane z jednej teczki" tekst powstał na bazie wszystkiego co opublikowano na temat stycznia (wyłączając Zbuntowane Miasto), jednostek archiwalnych dotyczących represji wobec aktywistów strajkowych i meldunków dziennych. Mówi Pani że mieszam dzieciakom w głowach, szczeciński IPN nie wydał ani jednej merytorycznej publikacji na opisywany temat.

gość
Panie Węgielnik co to znaczy "wieloaspektowe blokowanie"? SBecki język.Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że "właśnie w szczycie strajku styczniowego działalność SB przybrała maksymalne rozmiary"? Jakie dowody?Dlaczego robi Pan z Bałuki zaciekłego antykomunistę niemal członka PiS? Czy wie pan, że czuł się on wówczas i obecnie człowiekiem lewicy (i to skrajnej?). Czy wniosek z tych powyrywanych meldunków nie jest taki, że społeczeństwo Szczecina nie tylko jest dumne, że przyjechał Gierek, ale mu zwyczajnie ufa? Czy gierek i ekipa to po prostu "komunistyczna władza?" Widzi pan jakąś różnicę z Bierutem?Kazimierz Kąkol nie Kękol! Bierze się pan do rzeczy, o których nie ma pan pojęcia. Pisze pan znaleziono martwego Gołaszewskiego, a dalszy ciąg słynnej teorii spiskowej? Poprzestaje Pan tylko na sugestii? Fałszuje pan historię i miesza dzieciom w głowach. Słabiutko panie Węgielnik, słabiutko. Z Kąkolem jedną uczelnie kończyliście, podobieństw widać więcej.Generalnie tekst pisany z jednej teczki podnieconego "tajnością" materiałów dziecka.

gość
z okazji nowej "twórczości" znawcy polityki energetycznej Estonii i aborcji w Rumuni p. Węgielnika info: na
portalu sedina.pl ukazała się odpowiedź na recenzję albumu "Zbuntowane miasto" odpowiedź przygotowali dr Małgorzata
Machałek, dr. Eryk Krasucki i Paweł Miedziński. Odpowiedzi tej do
dziś nie opublikował Stetinum.pl. Zapraszamy zatem na inny portal :)
Dodaj opinięNie ponosimy odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach i opiniach publikowanych przez Czytelników niniejszego serwisu. Publikowane komentarze są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Zachowujemy oryginalną pisownię nadesłanych komentarzy.

Logowanie
Ostatnio czytali:
Ostatnio komentowane:
Skomentowane przez: pionier 46
Skomentowane przez: sargon1 Klub Kniejołaza
Skomentowane przez: Mariusz
Skomentowane przez: kasperaz
Nasze miasto | Gospodarka | Dom | Nauka | Zdrowie | Kultura | Sedinum | Rozrywka | Turystyka | Sport | Społeczność
Copyright 2009 Stetinum.pl

















(2 pkt)






