Stetinum.pl Internet
Udostępnij Dodano: 2010-01-26 19:00
O zdeformowanym portrecie Szczecina ‘70
Kategoria: Sedinum | historia Szczecina po 1945 roku
- Uważam, że jest to jeden z najbardziej wartościowych tekstów związanych z problemami, jakie mamy przy badaniu najnowszej historii Szczecina - mówi Tomasz Węgielnik o tekście dr Michała Paziewskiego, który opublikowano w 2008 roku w dwumiesięczniku "Pogranicza". Reedycja artykułu na portalu Stetinum.pl to jego internetowy debiut.
W pierwszych tygodniach bieżącego roku szczeciński oddział Instytutu Pamięci Narodowej opublikował album "Zbuntowane miasto. Szczeciński Grudzień '70 - Styczeń '71". Zawiera on przede wszystkim 445 fotografii sporządzanych podczas rewolty robotniczej w Grudniu '70 i Styczniu '71, a także w trakcie pochodu pierwszomajowego 1971 roku. Większość z nich zrobili fotograficy "Kuriera Szczecińskiego" (Stefan Cieślak), "Głosu Szczecińskiego" (Marek Czasnojć), "7 Głosu Tygodnia" (Maciej Jasiecki) i Polskiej Agencji Prasowej (Andrzej Wituszyński). Autorami stu kilkudziesięciu fotografii są anonimowi funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa. Wybór ten uzupełnia ponad sto kadrów pochodzących z filmów kręconych przez trzy ekipy Ośrodka Telewizyjnego Szczecin, których operatorami byli Lechosław Trzęsowski, Leszek Rydliński i Eugeniusz Eysymont. Tylko parędziesiąt zdjęć zostało wykonanych z ukrycia prywatnymi aparatami fotograficznymi, w tym przez Janusza Piszczatowskiego, asystenta operatora szczecińskiego OTV oraz przez Zbigniewa Wróblewskiego, instruktora fotografii w Wojewódzkim Domu Kultury na Zamku Książąt Pomorskich. Przynajmniej setka odbitek z tej fotodokumentacji wcześniej już była prezentowana, nierzadko wielokrotnie, w różnych wydawnictwach zarówno krajowych cenzurowanych, jak i pozacenzuralnych, a także emigracyjnych czy w prasie zachodniej.
Całość poprzedza stronicowa przedmowa pracowników Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej dr Małgorzaty Machałek i Pawła Miedzińskiego. W jej zakończeniu napisano, że album "ma częściowo uzupełnić wiedzę o tych ważnych wydarzeniach z naszej przeszłości i przypomnieć, jak doniosłą rolę odegrał wówczas Szczecin", a większość tekstu poprzedzającego tę konkluzję odnosi się do technicznej strony opracowania zdjęć. W nieco zmienionej i rozszerzonej wersji znajduje się to również w "Kilku uwagach o fotografowaniu i filmowaniu" Pawła Miedzińskiego. Gołym okiem widać, że nad publikacją nie czuwał kompetentny redaktor, który zapewne usunąłby powtórzenia. Wstęp historyczny "Grudzień '70 i jego następstwa" napisał dr Eryk Krasucki. Na końcu wydawnictwa znajduje się trzyakapitowe Post Scriptum, trzystronicowe Kalendarium grudniowo-styczniowego przełomu, skromna Bibliografia dotycząca Grudnia '70 oraz Spis ilustracji.
Najważniejsze zarzuty odnoszące się do rzeczonej składanki zdjęć i tekstów to nie tylko zaprzepaszczenie szansy przedstawienia uniwersalnego charakteru grudniowego doświadczenia, lecz także chociażby usystematyzowania faktów powszechnie znanych w literaturze przedmiotu. Przyjęta koncepcja doboru i prezentacji fotografii tworzy w istocie fałszywy obraz tego najważniejszego rozdroża w dziejach Polski Ludowej. Koncentrują się one - wbrew zapowiedziom z przedmowy - na niszczycielskim i chuligańskim wymiarze Grudnia '70, nie zaś na pierwszym i jedynym w historii PRL strajku generalnym, który 18-22 grudnia 1970 roku opanował ponad 120 przedsiębiorstw aglomeracji szczecińskiej znajdującej się w stanie niemal oblężenia, a miał swoją drugą turę 22-25 stycznia 1971 roku, kiedy to podobnie strajk w formie czynnej bądź solidarnościowej objął przynajmniej 38 zakładów pracy. Jak inaczej bowiem zinterpretować np. wyeksponowanie zdjęcia palącego się milicyjnego gazika w zapowiedzi pierwszego rozdziału "Rewolta uliczna"? Zresztą i dalej obrazów tego oraz jeszcze jednego pojazdu MO - także mimo zapewnień z przedmowy ("Staraliśmy się także ograniczyć ujęcia nazbyt się powtarzające") - jest aż kilkanaście. Sceny te dają czytelnikowi do zrozumienia, co oczywiście jest nieprawdą, że bez mała na każdym rogu palono samochody milicji. Niestety, te zdecydowanie dominujące zdjęcia nie ukazują - wszak ukrywanego przez komunistów - pokojowego wymiaru demonstracji robotników. Także dalej mocno wyeksponowane są zniszczenia, burdy, chuligaństwo, splądrowane sklepy i - pod koniec rozdziału "Między strajkami" - tzw. materiał poglądowy MO, który stanowi aż 40 milicyjnych zdjęć szczecinian z boku, wprost i z profilu. Fotki te w większym stopniu odzwierciedlają mentalność esbeków i inspirowanych oraz kontrolowanych przez bezpiekę żurnalistów, aniżeli rzeczywistość społeczną późnego Gomułki czy wczesnego Gierka.
Ocena artykułu
Ogólna ocena





Wasze opinie ( 215 )
~TomaszW (Zdroje)
Panie Miedziński mówi Pan że podpisy pod wieloma zdjęciami w albumie są niepotrzebne bo i tak wiadomo o co chodzi. Kto według Pana rozpozna że zdjęcie nr 397 obrazuje bramę wjazdową BOMISu ( Biura Obrotu Materiałami i Surowcami)?. Pani Machałek, czy naprawdę widziała Pani potrzebę kilkunastokrotnego zamieszczenia w albumie zdjęcia płonącego gazika na ulicy Dubois, przecież jest Pani świadoma iż to komunistyczna propaganda przez 20 lat eksponowała niszczycielski charakter Grudnia?. Panie Krasucki czy zdjęcie numer 50 obrazujące pochód robotników ulicą Malczewskiego, koło godziny 10 rano 17 Grudnia, jest zdjęciem agresywnej demonstracji?, ja widzę tu pokojowy pochód. Dla czego przemawiający robotnik na zdjęciu numer 412 pozostaje bezimienny?. Czy naprawdę wierzą Państwo iż młodzi ludzie ze zdjęcia 416 odczytają iż osobą pijącą ostentacyjnie napój prosto z butelki (fraternizacja z robotnikami) jest szef MSW Franciszek Szlachcic?. W końcu zdjęcie najważniejsze nr 425 "Członkowie styczniowego Komitetu Strajkowego". Podają Państwo nazwiska w kolejności alfabetycznej, powoduje to iż nie możemy przyporządkować nazwisk do konkretnych osób. Szanowni Państwo dla czego? Piszą Państwo że zdjęcie "było zrobione kilka dni po zakończeniu strajku". Kto i w jaki sposób dokonał tego odkrycia? Wystarczyło porozmawiać z Panem Stefanem Cieślakiem aby wiedzieć że wraz z Panem Jasieckim, zrobił to zdjęcie kilka godzin po zakończeniu debaty z Gierkiem 25 stycznia 1971 roku.Przygotowują Państwo reedycję albumu, czy usuną Państwo setki drobnych acz istotnych błędów które wdarły się do tej publikacji, choćby ten w opisie 12 Grudnia w kończącym album kalendarium. Jeszcze jedna sprawa, najlepiej czytelna dla czytających nas warszawiaków. Co by Państwo powiedzieli na sytuację w której w publikacji naukowej główna arteria Warszawy Aleje Jerozolimskie nazwane zostałyby ulicą Jerozolimską (sic!)

gość
Tylko proszę zauważyć że to sam autor tego zamieszania napisał o tym że rzekomo ktoś upublicznił jego CV, dlaczego tak stronniczo pan/pani w to wierzy? Fakt starania się o pracę w jakiejś instytucji a treść CV to dwie inne sprawy. Ten pierwszy potwierdził sam Pan Węgielnik odpowiadając na zadane tutaj przez kogoś pytanie.Po lekturze tego co tutaj napisano obawiam sie raczej nie urzędników a takich właśnie badaczy, którzy mają nieograniczony dostęp do akt. Bo urzędnik porusza się w określonych przepisach prawa i swoich obowiązków natomiast ktoś kto publikuje na bieżąco cale fragmenty z akt w internecie już niestety nie. W dodatku poo tych przeszło stu postach można zauważyć bez trudu jakąś niezrozumiałą satysfakcje z prania niesprawdzonych brudów, pławienia się w plotkach, obrażania ludzi, wyzywania, poniżania, sięgania do tak niskich argumentów jak czyjś wygląd czy rzekome pochodzenie. Skoro szanowny autor tak lubuje się w publicznym wypisywaniu ploteczek kto z kim dlaczego i po co, to jaką mam gwarancje że za chwile nie zajrzy do jakiś akt (a napisał gdzieś tu że z nich korzysta) i nie wyciągnie z nich informacji np. o tym gdzie pracowała czyjaś żona albo jakiej był narodowości. I to jest bezkarne?

gość
Sposob w jaki Panstwo tutaj dyskutujecie uraga moim zdaniem tematyce artykulu. Ponadto ze zdumieniem przeczytalem, ze ktos czyjes CV posiada po zakonczeniu procesu rekrutacji i na dodatek uzytkuje w sposob prywatny na granicy pomowienia. Nie chcialbym, aby mnie cos takiego spotkalo, ani moich bliskich. Swiadczy to moim zdaniem o zawlaszczeniu jakis grup ludzi instytucji ktora takie CV moze posiadac. IPN jest instytucja PANSTWOWA. Nie nalezy do zadnej konkretnej osoby, grupy osob, rodzin. Jesli dzieje sie cos takiego i to bez strachu przed konsekwencjami (publikacje komentarzy w internecie)... no coz... zastanawiam sie co na to wladze IPN? Akceptuja taka sytuacje?

gość
~TomaszW (Zdroje)
Sofronow. Nie powiedziałem że tekst Strokowskiego nie jest ważny, oryginalnie został on wydany na początku lat 90 - tych, nasz stan wiedzy trochę się zmienił od tego czasu. Niestety we wstępie napisanym przez dr Roberta Kościelnego i przedmowy dr Marcin Stefaniak, nie ma informacji o ofiarach wśród szeregowych milicjantów czy żołnierzy. W książce która została rozesłana do wszystkich szczecińskich szkół zostali oni wyjęci poza nawias społeczeństwa. To taka jest refleksja dotycząca najnowszej historii Szczecina? Czy ktoś się w końcu ustosunkuje do tego jak się ma bycie nominatem Samoobrony, politykiem w radach nadzorczych szczecińskich mediów z obiektywnymi badaniami historycznym, pomijając sprawę czy urzędnik państwowy który wielokrotnie publicznie kłamał może takową rolę spełniać?.

gość
Hmmm właśnie zwróciłem uwagę zgodnie z sugeistą. Wychodzi na to, że Pan Paziewski, redaktor ipeenowskiego dzieła "Między regionem a stolicą'' [czyli gdzies w Sochaczewie?] nie wychwycił konfabulackiego tekstu Krasuckiego... Niedobrze, niedobrze. Obawiam się, że to lepiej zakonspirowana szajka aniżeli można było początkowo przypuszczać. Coś jak Gruppenfuhrer WOLF. Myślę, że dalsze pogłebione śledztwo wykaże winnych.

gość

gość
~TomaszW (Zdroje)
e60". Jeśli doktorat M.Paziewskiego jest tak zdezaktualizowany to po co IPN go skopiował, powielił i czyta go teraz duża część pracowników wraz z zatrudnionymi tam małżonkami lub ewentualnie córkami? Kto mi odpowie na to pytanie? Szkoda że ludzie którzy mają odwagę występować pod nazwiskami tak jak redaktor Arkadiusz Bis "tak szybko odchodzą" nie ustosunkowując się oczywiście do zarzutów, wyłączając oczywiście kłamcę Miedzińskiego, który chyba z głupoty się tu zalogował pod nazwiskiem, postraszył mnie sądem i zaraz uciekł.Sofronow, ma Pan rację na dziesięć publikacji pewnie jedna będzie wartościowa np "wybór dokumentów". Jeśli chodzi o 21 publikacji IPN to za wartościowe uważam Arkadiusz Słabig, Aparat bezpieczeństwa wobec mniejszości narodowych na Pomorzu Zachodnim w latach 1945–1989, Szczecin 2008, tyle że autor jest ze Słupska nie ma nic wspólnego ze szczecińskim IPN. Numer dwa to Aleksander Strokowski, Lista ofiar. Grudzień 1970 r. w Szczecinie, Szczecin 2009, to reedycja, o haniebnym wstępie niekompetentnych ipn-ców pisałem niżej. Bardzo dobra jest również Między Warszawą a regionem. Opozycja przedsierpniowa na Pomorzu Zachodnim, pod redakcją Krzysztofa Kowalczyka, Michała Paziewskiego, Marcina Stefaniaka. Zwróćcie Państwo uwagę kto to redagował, chyba Państwo nie wierzycie że robił to mijający się z prawdą w sprawie przebiegu procesu nadania odznaczenia honorowego obywatelstwa Szczecina o. Hubertowi Czumie dyr IPN 30 latek Marcin Stefaniak (protegowany byłego cenzora z PRL). Słyszałem że nawet temat jego tekstu mu podsunięto "Sprawa Jacka Smykała", bo sam nie ma nic do powiedzenie, ale to tylko plotka, ale fakt iż mijał się z prawda w sprawie o. Huberta Czumy jest znaczący w kontekście ewentualnego zaprzeczenia. Zatrzymajmy się przez chwilę na tej ostatniej publikacji to że powstało we współpracy z U.S nie wynika jednoznacznie ze strony internetowej IPN, na 17 zawartych w nich tekstów, tylko trzech autorów było ze szczecińskiego IPN ( w tym kolejny konfabulacyjny esej Krasuckiego, Panie doktorze na polonistykę zapraszam), czy zatem można mówić o publikacji szczecińskiego IPN, myślę że nie, on ją raczej tylko wydał za pieniądze z naszych podatków.

gość

gość
~TomaszW (Zdroje)
W pięcioletnim okresie działania szczeciński IPN wydał 21 publikacji książkowych (oglądając ich internetowy wykaz można dojść do wniosku że to wszytko dorobek ich pracowników, to manipulacja. Autorem jedynej monografii jest Pan Arkadiusz Słabig, który nie jest pracownikiem IPN ale tego z wykazu się Państwo nie dowiecie). Więc w ciągu 5 lat wydali 21 pozycji różnego rodzaju i jakości np Twarze szczecińskiej bezpieki które są de facto kartotekami, a tylko w 2010 w samym temacie Grudnia wydają 5 pozycji ( moje niższe wyliczenie nie jest pełne bo jeszcze wznowienie Zbuntowanego Miasta pod redakcją kłamiącego publicznie urzędnika państwowego Pawła Miedzińskiego), należy założyć iż z okazji Sierpnia również będzie podobnie. Więc w tym roku IPN zwiększy ilość swoich publikacji o 50%, podziwiam mało która placówka naukowa ma taki urobek. Jednak co z tego jak w większości będą to gnioty zafałszowujące rzeczywistość. Środowiska akademickie milczą w tym temacie, były cenzor nie zabiera głosy, nadarchwista z Zakładu Badań Regionalnych US również.

gość
~TomaszW (Zdroje)
2010-02-20 - 19:29
Oczywiście jeśli chodzi o dobrze poinformowanych anonimów to ich
głównym celem jest sytuacja kiedy stanę się niewiarygodny, do tej pory
jak myślę wszystkie swoje zarzuty udowodniłem dość dobrze. Co do Pawła
Szulca to nic osobiście do niego nie mam zrobił błąd we wstępie do
swojego wyboru dokumentów i tyle, natomiast familijnych układów nigdy
nie będę popierał. Ostatni Jego artykuł w G.W z grudnia uważam za
bardzo dobry i dużo wnoszący do naszej wiedzy, widać tam bardzo dobrze
zrobioną kwerendę, choć nie zgadzam się do końca z wszystkimi
założeniami. Co do próby przedstawienia mnie jako krytyka redaktora
Zadwornego to po prostu kolejna nikczemność. Teraz idąc konwencją
anonima "dobra robota" przedstawię swoją wizję
sytuacji. Obchody 30 lecia Sierpnia i 40 Grudnia są pierwszym głównym
testem szcz IPN. Przygotowania do tych wydarzeń trwają już długo zajmę
się tylko "Grudniem" bo w tym lepiej się orientuje. Na początku IPN
zaproponował pracę dr M. Paziewskiemu, miał on wychwytywać błędy w "dziełach"
produkowanych przez niekompetentnych pracowników IPN . Ten propozycję
odrzucił, i w tym momencie zaczęła się wojna "młodych wilków" na czele
ze Stefaniakiem. Dr Paziewski napisał krytykę pod którą dyskutujmy, to
ich totalnie skompromitowało. Skserowali sobie zatem rok temu
nieopublikowany doktorat dr Paziewskiego i czerpią z niego jak ze
studni (ja zresztą również ponieważ jest to jak na razie jedyne poważne
opracowanie tematu). Ja nie miałem możliwości ksera więc spędziłem
kilka dni robiąc notatki z tych imponujących ustaleń (promotorami byli
min prof Eisler i prof Głowacki), ze skoroszytu w archiwum U.S
wyczytałem że jedyną osobą która czytała doktorat w czytelni był
konfabulant Krasucki. Po tym jak skserowali doktorat nie ma śladów kto go czyta, zastawiam się czy to jest legalne?
Teraz tak, na ten rok IPN planuje wydanie dwóch
wyborów dokumentów, pierwszego autorami jest dwóch archiwistów,
drugiego Krasucki (mimo iż formalnie jest z U.S, jest ich głównym
konsultantem w sprawie Grudnia). Kolejną przewidywaną pozycją są
materiały pokonferencyjne z konferencji z 2008 zorganizowanej przez
kłamcę Miedzińskiego i właśnie Krasuckiego (Miedziński zaprosił na
konferencję tylko jednego światka tych wydarzeń, był to członek jego
rodziny, oraz grupę socjologów, przyznam szczerze że pierwszy raz byłem
na konferencji historycznej którą zdominowali niemówiący na temat
socjolodzy). Czwartą ostatnią książką tego towarzystwa jest biografia
Edmunda Bałuki pisana przez Machałek, Krasucki, kłamca Miedziński.
Zwracam uwagę, za wydanie wszystkich książek będzie płacił IPN,
uniwerek nie ma kasy na Grudzień, zresztą tam inne lobby decyduje "o
alokacji środków". W tym roku będzie publikacja również dr Paziewskiego
o wizycie Gierka w Szczecinie w styczniu 1971, o tej ostatniej książce
nie będę mówił bo dotychczasowe ustalenia tego naukowca mówią same za
siebie. Natomiast reszta korzysta z doktoratu dr Paziewskiego po tym
jak go skserowali. Oczywiście od 2000 roku, czyli obrony doktoratu
zidentyfikowano dużo nowych dokumentów, ale nadal jest to jedyna
monografia. IPN -owcy nie mówiąc o Krasuckim nie są w stanie objąć
tematu ponieważ dostali polecenie służbowe zrobienia danej rzeczy
(wcześniej się tym nie zajmowali, dla wielu jest to pierwsza
publikacja, cześć nie jest historykami)i nawet nie zapoznali się z
literaturą tematu. To prowadzi do poważnych patologii badawczych typu
powtarzanie odkryć, dezinformacja polegająca na podważaniu ustaleń np
liczba ofiar śmiertelnych (sic!) itp. W związku z tym iż nie ogarniają
tego stosują metodę Krasuckiego, czyli czytają doktorat M.Paziewskiego
i stawiają hipotezę przeciwną np początkowy etap demonstracji z 17 XII
miały charakter pokojowy, oni piszę że odwrotnie. Komisja Robotnicza
była de facto związkiem zawodowym, oni piszą że nie zajmowała się tylko
wyborami do samorządu zakładowego, Grudzień był genezą Sierpnia, oni
piszą odwrotnie itp i itd. Jeśli były by to dobrze udokumentowane
hipotezy to nie byłoby problemów, ale obawiam się że oni nawet nie
wiedzą co to znaczy. Mnie osobiście najbardziej zależy na rzetelnej
biografii Bałuki,ale zastawiam się jak to jest możliwe jeśli oni są
skłóceni z samym Bałuką, jego rodziną, Adamczukiem i innymi. wiem że
korzystanie tylko i wyłącznie z akt bezpieki spowoduje nieprawdziwy,
negatywny obraz tego wspaniałego człowieka. Problem nie leży w tych
młodych którzy wyzywają członka KOR, ale w ich mistrzach, przypomnę
tylko że prof Kozłowski mentor krascuckiego ironicznie wypowiadał się
na temat Bałuki.

gość
Szanowny Panie , zgadzam sie tylko z Magda B. i serdecznie ja pozdrawiam,mieszkalismy na pieknym Glebokim czego teraz nie mozna powiedziec...Möwimy tyle o naszych nieprzyjaciolach.Czy rzeczwiscie ich mamy?Wczasie wojny mamy wrogow,ale w normalnym codziennym zwyklym zyciu czy my sami sobienie tworzymy nieprzyjaciol przez tysiace naszych wad,jak urazy,zazdrosc,pycha, nie wiedza......

gość

gość
Dobra robota Panie Tomaszu! Czas podsumować wszystkie fakty jakie do tej pory w pocie czoła udało się panu ustalić: jest rok 2007. Na rynek zbytu trafia album zawierający szkalujące treści. Okazuje się że autorzy są ze sobą ściśle powiazani jako członkowie szkodniczej organizacji, której dowódcą na okręg szczeciński jest Eryk Krasucki, a jego mocodawcami starsze pokolenie odchyłu od oficjalnej linii historycznej. Według pańskich najnowszych ustaleń (wątek Samoobrona) jądro organizacji znajduje się w miejscowości Zielnowo (powiat sławieński). Szajka działa w systemie szkolno-wychowawczo-kulturalno-oświatowym przynosząc nieodwracalne szkody i podcinając grunt prawdziwej i jedynej historii. Członkowie przechodzą przeszkolenie na tajnych kursach i seminariach doktoranckich a następnie są przerzucani na strategiczne odcinki szeregu instytucji. Tak było w przypadku Miedzińskiego który pod przykrywką historyka ulokował się w IPN. Tak jest w przypadku "giganta" Ptaszyńskiego, czy Kościelnego którzy po wykonaniu dywersyjnych zadań w jednej instyytucji, zostali skierowani na kolejny odcinek celem dalszego podkopywania jedynej słusznej linii historycznej.Macki organizacji sięgają radia (kurier Knap), biblioteki oraz rad nazdorczych szeregu przedsiębiorstw. Boję się.
~TomaszW (Zdroje)
2010-02-20 - 15:05
Nadal nikt nie ustosunkowuje się do postawionych tu zarzutów. Tak, to jest bardzo śmieszne że nie ma pewnych istotnych pozycji w bibliotekach, choć są w katalogach i nie chodzi o książki, te jeśli chodzi o szczecińskie aspekty Grudnia można na palcach jednej reki policzyć. Chodzi o teksty będące elementem kampanii wzmiankowanych tu ludzi która doprowadziła do zaszczucia młodego niezależnego naukowca. Zobaczcie Państwo jak się tu dyskutuje, gdzie jest Pan Arkadiusz Bis, po tym jak opisałem rolę jaką odgrywa w całej sprawie Paweł Knap. Gdzie jest kłamca Paweł Miedziński? Sugerują mi antysemityzm, to śmieszne.

gość

gość
w spisku przeciwko Węgielnikowi jest IPN, US, ZUT, PAM, PAN, Polskie Radio, TVP, Książnica Pomorska, Samoobrona, diaspora żydowska oraz kilka wymienionych z nazwiska osób według tytułów: prof. Faryś, prof. Kozłowski, prof Makowski, prof. Eisler, dr Krasucki, dr Hutnikiewicz, dr Machałek, dr Stefaniak, dr Kościelny, dr Ptaszyński, Paweł Miedziński, Artur Kubaj, Paweł Knap, Arkadiusz Bis, Adam Zadworny, Józef Kasprzycki. Kogoś pominąłem?

gość
e60
2010-02-20 - 11:59
Jestem przerażony informacjami jakie Pan ujawnił. To doprawdy niebywałe. Wychodzi na to, że zausznicy gwałcicieli kradą książki w bibliotece... Do czego to doszło...
~TomaszW (Zdroje)
2010-02-20 - 11:33
"czytelnik". Szanowny Panie
nie zniżam się do pomówień, wszystkie informacje które tu podaje są
najlepiej jak potrafię weryfikowane. "dowody" Anonimie nie traktuj
ludzi jak głupków nie napisałem że Artur Kubaj jest członkiem
Samoobrony tylko jej reprezentantem, nominatem.
Artur Kubaj, Mateusz Piskorski (pochodzący ze Szczecina doradca
Lepera), Sławomir Kobarynka to nie tylko działacze i nominaci
Samoobrony, to również politolodzy absolwenci U.S, pewnie nawet razem
studiowali, czy prowadzą ciekawe rozmowy przy piwie np o "danych
wrażliwych IPN"?. Sam jestem politologiem więc wiem co to za
towarzystwo, Pan Rosół to jednak inna cywilizacja.
W Radzie Naukowej IPN nasz region reprezentuje prof. Bogusław
Polak, który jako były
ekspert i współpracownik
Samoobrony RP jest nominatem tej partii we wzmiankowanym gremium, na
stanowisku wiceprzewodniczącego. Niestety "Czytelniku", nie mogę
skończyć pisać o tym, ponieważ właśnie wróciłem z Książnicy
Szczecińskiej i wie Pan co się stało?. Po raz kolejny szukałem
artykułów polemicznych dotyczących naukowych opracować "Grudnia" i
numeru konkretnego periodyku którego szukałem, nie ma. To znaczy w
katalogach jest ale realnie go nie ma, został skradziony. Spotykam się
z taką sytuacją już po raz kolejny, na początku myślałem że ludzie
czasami wynoszą z biblioteki rożne rzeczy. Periodyk o którym mówią nie
ma wersji internetowej i po tym co się tu dzieje jestem pewien że
został skradziony przez ludzi których tu opisuje lub przez nich zostało
to zlecone, takie metody działania są stosowane.
Mieszkańcy Szczecina, ludzie dobrej woli czy nie przeszkadza Wam iż
historie o Nas piszą zausznicy gwałcicieli Leppera i Łyżwińskiego. I
jeszcze jedno pytanie, grożono mi pobiciem, dyrektor szczecińskiego IPN
przez anonima ujawnił informację że składałem CV do tej instytucji
(tylko on o tym wiedział). Czy mam się bać?

gość

gość
Gdzie dowody Wegielnik że Kubaj jest członkiem Samoobrony a dr Krasucki rodziną dr Hutnikiewicz? Jesteś takim samym "publicystą" jak historykiem. 100 razy przyznałeś się tu, że nie znasz się na historii ani na badaniach naukowych a plujesz na ludzi, którzy poświęcili temu dziesiątki lat lat. Krasucki nie potrzebuje protektorów jego dorobek broni się sam podobnie jak. prof. Kozłowski prof Faryś w przeciwieństwie do np Paziewskiego. Autora książek 0 (a tak jedna współredagowana z IPN dzięki wyproszeniu). Ile to lat minęło od mgr do dr? Kto byłby tak długo utrzymywany na uczelni bez zrobienia dr? Napisałeś już tu ponad 100 razy brednie kompromitując się znakomicie do czego Ci to potrzebne?
~TomaszW (Zdroje)
2010-02-20 - 06:07
Magda Boniecka Budzynowska. Szanowny Pani, czy może Pani w tym miejscu zamieścić dokumenty oraz passus w którym Krasucki mija się z prawdą?
~TomaszW (Zdroje)
2010-02-20 - 05:50
Magda Boniecka Budzynowska, na początku chcę Pani podziękować za wpis pod własnym nazwiskiem, odwaga cywilna nie jest naszą (mówiących po polsku) główną zaletą. To że Pani Machałek wraz z Erykiem Krasuckim popełniają kupę błędów w swoich publikacjach to dla mnie żadna nowość.Nie wiem czy pisać o tych ludziach oddzielnie, czy nie, wszak to poprzez Machałkową do IPN to całe "towarzystwo" było przyjmowane, ona sama aktualnie w IPN nie pracuje, bardzo słusznie zresztą bo zbliżają się wielkie zmiany. Pan Eryk Krasucki jest protegowanym prof Kozłowskiego kierownika Zakładu Badań Regionalnych U.S, w sprawie państwa Bałuków ujawnił i bardzo niekorzystnie dla Bałuków zinterpretował S.B- ckie dokumenty, zostało to później powielone przez szczecińskich dziennikarzy. Krasucki tworzy alternatywną historię, ostatnio np ustalił że w 17 i 18 Grudnia 1970 roku zabito inną liczbę osób niż jest na Aniele Wolności. W jego publikacjach dotyczących Grudnia są dziesiątki jeśli nie setki błędów, ordynarnych konfabulacji, zwykłych bzdur, nikt tego nie komentuje, nie poprawia. Jest głównym ekspertem IPN i Sediny w temacie Grudnia, w IPN według informatora tej instytucji przygotowuje wybór dokumentów o "Grudniu", jest pośrednio odpowiedzialny za brak odpowiedniej interpretacji, ostatniej reedycji IPN "Ofiary Grudnia 70". Bezkarność tej persony, fakt że może wyzywać członka KOR, redaktora "Jedności", więźnia Wierzchowa, wydawcę i redaktora pism podziemnych 1982-89 wynika prawdopodobnie z poziomu intelektualno-moralnego, oraz z pozycji jego protektora, który notabene produkuje publikacja na podobnym poziomie. Między szczecińskim IPN a Zakładem Badań Regionalnych U.S trwa cicha zmowa i zblatowanie, w myśl zasady "chłopaki i dziewczyny nasze publikacje są tak słabe że się nawzajem nie krytykujemy, bo jak się ciemny lud dowie to będą problemy". Zdziwi się Pani dopiero jak zamieszczę tutaj odpowiedzi rzecznik szczecińskiego IPN, to dopiero będzie komediodramat.

gość
Szanowny autorze, z zainteresowaniem przeczytalam artykul a ze zdumieniem czytalam wypowiedzi dyskutantow. Wiem ze to inna epoka, ale ludzie ksztaltujacy dzis historie, ci sami. Otoz w publikacji; "Niesforne dziecko „odwilży”. Tygodnik „Ziemia i Morze” w 1956 roku, w: W poszukiwaniu tożsamości. Październik’56 na Pomorzu Zachodnim, pod red. M. Machałek i A. Makowskiego, Szczecin 2007" - autor - Eryk Krasucki postawil falszywe tezy (nie oparl ich na dokumentach, natomiast opis tychze motywow przez Boniecka, sprowadzil do fantazji literackiej) odnosnie motywow dla ktorych moja matka podjela sie prowadzic tygodnik "Ziemia i Morze". Zaprzeczylam naturalnie i zapytalam na jakiej podstawie wysnuwa swoje domniemania. List wyslalam 21 wrzesnia 2007. Odpowiedzi nie otrzymalam. Niebezpieczenstwo lezy w tym ze publikacja bedzie sluzyla nowym pokoleniom jako podrecznik. W tym nie do przebicia muru klimacie, pozostalo mi publikowanie dokumentow dotyczacych matki na stronie internetowej http://mab.budzynowski.info/
~TomaszW (Zdroje)
2010-02-20 - 05:23
Arkadiusz Bis. Szanowny Panie bardzo cenię sobie Pana pasję, prowadzony program oraz wydawnictwa generowane przez Sedinę. Nigdzie nie napisałem że Paweł Knap prowadzi program w Radio, proszę mi nie zarzucać insynuacji. Po tym jak Pana współpracownik z Sediny Paweł Knap doprowadził do zamieszczenie na Waszej stronie haniebnego, pełnego kłamstw i pomówień tekstu Pani Małgorzaty Machałek, Eryka Krasuckiego i kłamcy Pawła Miedzińskiego, postanowiłem skomentować ten fakt na Waszej stronie. Mam nadzieje iż w związku z charakterem tego tekstu (zresztą usłużnie przyklejonego przez jakiegoś sympatyka na Stetinum)) mam nadzieję iż sprawa skończy się sądowym powodem ze strony dr M. Paziewskiego. W odpowiedzi dostałem maila z ostrzeżeniem że zostanę zbanowany, mail jest podpisany przez niejakiego "Torneya" (pseudonim internetowy Pawła Knapa) ADMINISTRATORA FORUM SEDINA.PL. Prawdopodobnie wygenerowany przez komputer mail został nadany z adresu admin@sedina.pl. Czy może mi Pan Panie Arkadiuszu Bis wytłumaczyć zatem jaką rolę w Sedinum.pl pełni urzędnik państwowy, pracownik szczecińskiego IPN Paweł Knap, dodam tylko iż wymieniony osobnik przez dłuższy czas pracy w szczecińskim IPN jako maila służbowego miał spersonalizowaną pocztę Sediny.pl?. Jak fakt "niejasnej formy zaangażowania" Pawła Knapa w Sedine wpływa na promocję na tym portalu publikacji i inicjatyw szczecińskiego IPN? Czy na portalu Sedinum ukazała się choć jedna publikacja krytycznie oceniająca (pokazująca ordynarne błędy i zafałszowania) w publikacjach wzmiankowanej instytucji? Mówi Pan że od 4 lat prowadzi Pan program "Szczecin we Wtorek" gościł Pan tam i bezkrytycznie przyjmował haniebne insynuacje kierownictwa szczecińskiego IPN, czas wejścia na fonię tego programu łączy się z faktem iż Artur Kubaj właśnie w lipcu 2006 roku jako nominat Samoobrony i pracownik IPN wchodzi do Rady Nadzorczej Radia Szczecin, a jak wiadomo on reprezentuje w mediach IPN i wydaje się że poprzez Pawła Knapa Sedine.pl. Bardzo proszę Pana o odpowiedz, myślę iż może Pan przyczynić się do rozwiązania tego sporu.

gość
Szanowny autorze, z zainteresowaniem przeczytalam artykul a ze zdumieniem czytalam wypowiedzi dyskutantow. Wiem ze to inna epoka, ale ludzie ksztaltujacy dzis historie, ci sami. Otoz w publikacji; "Niesforne dziecko „odwilży”. Tygodnik „Ziemia i Morze” w 1956 roku, w: W poszukiwaniu tożsamości. Październik’56 na Pomorzu Zachodnim, pod red. M. Machałek i A. Makowskiego, Szczecin 2007" - autor - Eryk Krasucki postawil falszywe tezy (nie oparl ich na dokumentach, natomiast opis tychze motywow przez Boniecka, sprowadzil do fantazji literackiej) odnosnie motywow dla ktorych moja matka podjela sie prowadzic tygodnik "Ziemia i Morze". Zaprzeczylam naturalnie i zapytalam na jakiej podstawie wysnuwa swoje domniemania. List wyslalam 21 wrzesnia 2007. Odpowiedzi nie otrzymalam. Niebezpieczenstwo lezy w tym ze publikacja bedzie sluzyla nowym pokoleniom jako podrecznik. W tym nie do przebicia muru klimacie, pozostalo mi publikowanie dokumentow dotyczacych matki na stronie internetowej http://mab.budzynowski.info/

gość
Paweł Knap nie prowadzi programu w Radio Szczecin. Od 4 lat prowadzę go ja z Panią Agatą Rokicką. Warto sprawdzać podstawowe informacje przed. Propozycja wspólnego programu Radia Szczecin i Portalu sedina.pl wyszła od zupełnie innej osoby w Radio. Nie znam Pana Kubaja więc informacja o załatwianiu czegokolwiek w Radio jest tylko i wyłącznie wytworem Pana wyobraźni. Przeglądając pobieżnie Pana powtarzające się wklejenia wpisów zrezygnowałem z odniesienia się do innych Pana imaginacji na temat Portalu sedina.pl (i zawiłych zależności czy układów których nie ma), gdyż jakakolwiek dyskusja nie ma sensu.Arkadiusz Bis - sedina.plAdministrator Portalu Miłośników Dawnego Szczecina
~TomaszW (Zdroje)
2010-02-19 - 22:56
Szanowny Panie Kamilu, wypowiadam się najczęściej na temat osób które zajmują się Grudniem i Styczniem, bo o tym najwięcej piszę i wiem. Ale oczywiście nieprawidłowości jest cała kupa, rzecznik szczecińskiego IPN Pani Gorczyca z powodów nieprawidłowości formalnych w tym tygodniu nie odpowiedziała mi na maila z kilkoma bardzo ciekawymi pytaniami, nowego formalnie poprawnego maila dostanie odemnie w poniedziałek rano, po jej odpowiedzi będziemy wiedzieli więcej (maksymalnie przedłużyć odp może do 2 miesięcy, ale myślę że szybciej ustalą wersję). Musi Pan wiedzieć iż w końcu po wielu miesiącach czekania na dostęp do akt, zaczęto mi je udostępniać, jak zacznę pisać o dziale archiwum do którego idę w poniedziałek to mogę mieć problem. Czy nie szokuje Pana informacja w sprawie Samoobrony w IPN, ja jak się o tym dowiedziałem byłem w szoku, wie Pan czym są dane wrażliwe? Jeszcze raz o Samoobronie, bezpośrednim reprezentantem Samoobrony w szczecińskim oddziale IPN jest
pan mgr Artur Kubaj, były naczelnik szczecińskiego OBEP-u, jeszcze do
niedawna kierujący Referatem Badań Naukowych, Dokumentacji i Zbiorów
Bibliotecznych (np. decyzje o klasyfikacji danych wrażliwych). W czasie
kiedy pełnił omawiane funkcje mógł się pochwalić dorobkiem naukowym
składającym się z jednego, miernej wartości „artykułu naukowego”
opublikowanych oczywiście w wewnętrznym periodyku IPN. Artur Kubaj w
lipcu 2006 roku jako nominat Samoobrony i pracownik IPN wchodzi do Rady
Nadzorczej Radia Szczecin. Dwa miesiące temu w listopadzie 2009 roku
mgr Artur Kubaj wszedł jako nominat Samoobrony i lewicy po raz kolejny
do Rady Nadzorczej Radia Szczecin, poparty przez Sławomira Kobarynka,
byłego asystenta społecznego posła Andrzeja Leppera,byłego szefa
szczecińskiej Samoobrony. Nazwisko Pana Kubaja widnieje na kilku
publikacjach szczecińskiego IPN, jak to się ma do zasady iż naukowiec
powinien być niezależny od partii politycznych, ideologii czy koterii?
Dwa suto opłacane etaty, no klasa.Czy to Pan Kubaj załatwia Knapowi i
Sedinie program w radio Szczecin, czy on załatwił 5 minutowy program w
TVP Szczecin? Jeśli chodzi o Samoobronę to w szczecińskim IPN jest problem wyższego rzędu.

gość
~TomaszW (Zdroje)
2010-02-19 - 22:24
Dowody ? Proszę bardzo. Bezpośrednim reprezentantem Samoobrony w szczecińskim oddziale IPN jest pan mgr Artur Kubaj, były naczelnik szczecińskiego OBEP-u, jeszcze do niedawna kierujący Referatem Badań Naukowych, Dokumentacji i Zbiorów Bibliotecznych (np. decyzje o klasyfikacji danych wrażliwych). W czasie kiedy pełnił omawiane funkcje mógł się pochwalić dorobkiem naukowym składającym się z jednego, miernej wartości „artykułu naukowego” opublikowanych oczywiście w wewnętrznym periodyku IPN. Artur Kubaj w lipcu 2006 roku jako nominat Samoobrony i pracownik IPN wchodzi do Rady Nadzorczej Radia Szczecin. Dwa miesiące temu w listopadzie 2009 roku mgr Artur Kubaj wszedł jako nominat Samoobrony i lewicy po raz kolejny do Rady Nadzorczej Radia Szczecin, poparty przez Sławomira Kobarynka, byłego asystenta społecznego posła Andrzeja Leppera,byłego szefa szczecińskiej Samoobrony. Nazwisko Pana Kubaja widnieje na kilku publikacjach szczecińskiego IPN, jak to się ma do zasady iż naukowiec powinien być niezależny od partii politycznych, ideologii czy koterii? Dwa suto opłacane etaty, no klasa.Czy to Pan Kubaj załatwia Knapowi i Sedinie program w radio Szczecin, czy on załatwił 5 minutowy program w TVP Szczecin? Jeśli chodzi o korzystanie Krasuckiego z nepotyzmu to sprawa jest prosta, po karierze sprzedawcy "kadrowa młodych wilków" Pani Machałek załatwia etacik w IPN, po napisaniu doktoratu w godzinach pracy, wchodzi na etacik U.S Pani dr Aliny Hutnikiewicz. Wszytko weryfikowalne, część informacje ogólnodostępnych.

gość
~TomaszW (Zdroje)
2010-02-19 - 21:30
Dlaczego. Rzucający obelgami anonimie w odróżnieniu do Pana/Pani piszę tu pod nazwiskiem i wszystkie informacje które podaje są zweryfikowane przynajmniej u dwóch źródeł. Nikogo nie nazwałem złodziejem czy Żydem, kłamcą nazwałem Pawła Miedzińskiego który wielokrotnie wprowadzał ludzi w błąd mówiąc iż jest historykiem, albo mówiąc iż dołożył wszelkich starań aby zweryfikować zdjęcia w albumie (konsultując się np z dziennikarzem - no kpina) .Oczywiście można i należy się spierać o historię, ale np dr Eryk Krasucki twierdzi że w Szczecinie 17-18 Grudnia zginęło 14 osób, na to zgody nigdy nie będzie, przypominam że na Aniele Wolności jest inna liczba wykuta. Naukowcy zabierający autorytatywnie głos w temacie powinni być zaznajomieni z podstawową literaturą . A polemika której zamieszczenie w związku z haniebnymi insynuacjami i kłamstwami możliwa jest tylko na portalu kontrolowanym przez ipenowca Knapa, jest po prostu pokazem poziomu moralnego MKM. Powtórzę jeszcze raz może ktoś zechce pociągnąć ten watek pracownicy IPN co do których inteligencji i co najważniejsze poziomu etycznego
mogliśmy się przekonać czytając wpisy pod reedycją, mają dostęp do akt
operacyjnych UB/SB, gdzie na tysiące osób jest zgromadzonych bardzo
dużo najbardziej intymnych, tragicznych i bardzo często
kompromitujących informacji. Homoseksualizm, alkoholizm, narkomania,
prostytucja, choroby bliskich,podstawiania kobiet, donosy wszelkiego
rodzaju, kradzieże nikczemności itp, w końcu agenturalność. Kłamca Miedziński,
rzucający oszczerstwa Krasucki, nominaci Samoobrony będący pracownikami IPN
również mają do nich dostęp, oni już to wszytko przeczytali (ostatnio
przypadkowo wpadła mi w ręce teczka przypadkowego człowieka, we wpisach
kto ją czytał, było tylko i wyłącznie 7 pracowników szczecińskiego
IPN), pewnie ta wiedza potrzebna jest im tylko do statystyk prawda, więc po co była czytana przez 7 osób? Żadnej publikacji o tym człowieku nigdy nie będzie. ONI POSIEDLI TĄ ZŁĄ
WIEDZĘ i KTO MI ZAGWARANTUJE ŻE NIE ROZMAWIAJĄ O NIEJ PRZY PIWIE W
KNAJPACH ALBO Z KOLEGAMI Z SAMOOBRONY. Gdybym miał pewność że ci
ludzie są w porządku, to nie było by problemu, ale jeśli publicznie
kłamią i oczerniają swoich krytyków, to zaczynam się niepokoić.
Rozmawiałem z wieloma osobami z którymi miał kontakt szczeciński
IPN, chodzi o bohaterów wydarzeń przed 1989 roku, co najmniej w dwóch
przypadkach usłyszeli oni od nich informację natury intymnej o których
pracownicy IPN nie powinni wiedzieć, a co gorsza nie powinni się tym
interesować. Odpowiedzią na ten zarzut będzie tylko i wyłącznie bluzg.

gość

gość
Tak sie zastanawiam laczego nie umiejąc kompletnie nic, nie osiągając nic w życiu uroiło się Panu w biednej głowie, że 1. może Pan opluwać każdego (to co Pan uprawia nie jest żadną merytoryczną krytyką tylko chamstwem w czystej gównianej postaci) 2. że wszyscy mają mieć jedną słuszną wizję historii, która ma byc dokładnie taka jak pana i kolegi Paziewskiego? Nie wolno myśleć nawet że Grudzień to tragedia bo trzeba myśleć, że to sukces, bo Pan sobie tak z kolesiem życzy, a jeśli ktoś myśli inaczej to jest kłamcą, karłem, złodziejem, żydem i cholera wie czym jeszcze. Jest Pan mocno chory panie Tomaszu.
~TomaszW (Zdroje)
2010-02-19 - 17:33
Nie jestem naukowcem a spór idzie o błędy w naukowych ustaleniach to raz. Poruszył Pan jeden z problemów który powoduje brak krytyki ze strony uniwersytetu który jest relatywnie biedny i ma mało pieniędzy na publikacje. IPN pieniędzy ma zaś dużo ale nie ma kompetentnych ludzi, przyjrzyjcie się Państwo ile publikacji pokazywanych na stronie szczecińskiego IPN , tak naprawdę zwiera treści wytworzone nie przez pracowników tejże instytucji. Dr Kościelny twierdzi że " w pamięci
uczestników wydarzeń z zimy 1970 i 1971 roku, wypadki grudniowe to nade
wszystko tragedia jaka wydarzyła się, za sprawą komunistów, 17 i 18
grudnia, a nie sukces organizacyjny związany z działalnością
Ogólnomiejskiego Komitetu Strajkowego w dniach 18-22 grudnia 1970." Prawda historyczna jest całkowicie inna, pierwszy strajk generalny w historii PRL był ogromnym sukcesem organizacyjnym, zapamiętanym przez wszystkich, i to właśnie ta pamięć umożliwiła Sierpień. Ja rozmawiałem z dziesiątkami ludzi, czy to samo robił dr Kościelny, na bazie czego taka opinia, sb-eckich dokumentów?Czy to oficjalne stanowisko IPN, czy takie tezy będą stawiane podczas obchodów 40 -lecia Grudnia?

gość
~TomaszW (Zdroje)
Tekst dr Roberta Kościelnego http://www.fundacjaveritas.org/info.php?id=29
~TomaszW (Zdroje)
2010-02-19 - 14:29
Moje zainteresowanie dr Kościelnym pojawiło się w momencie przeczytania tego tekstu http://www.fundacjaveritas.org/info.php?id=29 Nie zgadzam się z postawionymi tam tezami dotyczącymi Grudnia które są nieprzemyślane, ale uważam że polemika ma sens. Gdyby MKM konsultowali z ludźmi album Zbuntowane Miasto, dałoby się uniknąć wiele błędów, oni zawiesili peany w kontrolowanym przez innego pracownika IPN portalu i tyle. A jak ktoś powiedział że bzdury powypisywali to od razu jest nikczemnikiem i na stos z nim. Mam nadziej że dużo młodych studentów przeczyta ten tekst i komentarze pod nim żeby dowiedzieć się w jakim świecie żyją. w sprawie dr Kościelnego dokładnie chodzi mi o ten fragment Sierpień zerwaniem z Grudniem. Problem genezy.
Dość powszechnie mówi się, że genezą Sierpnia był Grudzień.
Z pozoru sprawa jest oczywista: doświadczenie strajków
grudniowo-styczniowych z lat 1970 i 1971 zaowocowało nie wychodzeniem
na ulice, utworzeniem komitetu strajkowego (choć tu wzorcem mógł być
przebieg strajków sierpniowych w innych miastach, zwłaszcza Gdańska),
pojawieniem się, jako najważniejszego, postulatu utworzenia
niezależnych związków zawodowych.
Z drugiej jednak strony należy zwrócić uwagę, że w pamięci
uczestników wydarzeń z zimy 1970 i 1971 roku, wypadki grudniowe to nade
wszystko tragedia jaka wydarzyła się, za sprawą komunistów, 17 i 18
grudnia, a nie sukces organizacyjny związany z działalnością
Ogólnomiejskiego Komitetu Strajkowego w dniach 18-22 grudnia 1970. A
styczeń 1971 r. to bardziej rozczarowanie ekipą Gierka, o pierwszych
jej symptomach już wspominaliśmy, niż symbol sukcesu i działalności
Komisji Robotniczej. Nawiasem mówiąc w czasie rozmów z wicepremierem
Barcikowskim, MKS nie powołuje się na fakt domagania się przez
strajkujących w grudniu 1970 powołania niezależnych, „podległych klasie
robotniczej” związków zawodowych, choć przypomina Grudzień ’70 minutą
ciszy upamiętniającą ofiary, od jakiej rozpoczęły się rozmowy z
wysłannikami z Warszawy.
Mówiąc krótko Grudzień 70’ był raczej traumą niż
mobilizującym do działania wydarzeniem. Stąd, można zaryzykować
hipotezę, że w pewnym sensie Sierpień był zerwaniem z Grudniem, z
traumą Grudnia.
Znamiennym jest zachowanie się komitetu strajkowego w
porcie, który dał się namówić przez kierownictwo zakładu do
izolacjonistycznych negocjacji ( z pominięciem MKS w Stoczni) z
przedstawicielami Komisji Rządowej. Aby wzmocnić niechęć portowców do
współdziałania z „Warskim”, kierownictwo przywołało pamięć tragedii
Grudnia ’70, mówiąc o niebezpieczeństwach jakie wiążą się ze strajkiem
w Stoczni „Warskiego”. Komitet strajkowy zawarł porozumienie w kwestii
płac i Karty Portowca i rozwiązał strajk. Dopiero załoga, która
odrzuciła porozumienie jako rozłamowe, zmusiła komitet do kontynuowania
strajku solidarnościowego i przystąpienia do MKS.
Co zmobilizowało świat pracy do walki o swoje prawa? Jest
to pytanie, na które należałoby odpowiedzieć w toku badań nad historią
tych dni.
Czy takim czynnikiem mobilizującym mógł być,
dowartościowujący Polaków niekomunistów, wybór Karola Wojtyły na
papieża, Jego pielgrzymka do kraju. Wszak wybór Polaka na Stolicę
Piotrową to dowartościowanie Polski tradycyjnej, to tryumf tych
wartości, które wyznawała większość społeczeństwa, to ośmielenie do
otwartego opowiedzenia się za tymiż wartościami. Warto też zwrócić
uwagę na papieski optymizm co do ludzkich możliwości, podkreślanie
przez niego godności pracy ludzkiej. Wizyta papieża w Polsce wzmacniała
więzi międzyludzkie, pokazywała jak wiele osób myśli podobnie i jaka
siła tkwi we wspólnocie.
Warto też zastanowić się nad znaczeniem Czerwca ’76,
wykazującego słabość władzy, która wycofała się z podwyżek w wyniku
reakcji robotników – z jednej strony. Z drugiej natomiast uświadomiła
ludziom pracy, że wspólne, solidarne działanie, może przynieść efekty.
Bardzo znamienne są słowa robotników „Dolnej Odry”, strajkujących 25
czerwca 1976 r., komentujące fakt odwołania przez premiera Jaroszewicza
„propozycji zmian cenowych”: „z nami była cała Polska. Solidarność
zwyciężyła”.
Oczywiście nie są to jedyne wydarzenia, nad których rolą, w budzeniu nadziei w społeczeństwie, warto się zadumać.

gość
~TomaszW (Zdroje)
2010-02-19 - 13:58
"Kłosowski", czy ja pluje na dr Kościelnego, powiedziałem tylko o mechanizmach działania całego cyrku, i że nie zrobił habilitacji mimo obrony doktoratu w 1993 roku. Zresztą od czasu wywiadu dużo się zmieniło, mam pretensje do dr Kościelnego za to że w reedycji Aleksandra Strokowskiego nie napisał o ofiarach wśród milicji i wojska (nie mówię oczywiście o dowódcach), szerzej na ten temat niżej. Ja naprawdę nie "odkrywam ameryki", przecież widać że protektorem młodego dyr IPN Marcina Stefaniaka jest prof Faryś (promotor jego doktoratu "Ochrona zachodniej granicy Polski w latach 1945-1950" obronionego w 2006 roku). Problem jest w tym iż Faryś jest byłym cenzorem z PRL, wszyscy o tym wiedzą, może młody dyrektor powinien coś napisać o cenzurze w Szczecinie, pewnie miałby dobrego konsultanta. Jeszcze w sprawie dr Kościelnego, ktoś kto dobrze zna jeden temat "Rok 1968 na P.Z", wcale nie musi dobrze się czuć w innym, nawet kiedy dotyczy to wydarzeń 3 lata późniejszych, jednak dotyczących całkowicie innych środowisk. Z diagnozą dr Kościelnego mówiąca że szczeciński Grudzień nie ma nic wspólnego z Sierpniem całkowicie się nie zgadzam.

gość

gość

gość
~TomaszW (Zdroje)
2010-02-19 - 13:18
US User. Szanowny Panie w związku z tym iż próbują mnie tu skompromitować będę mówił jak na spowiedzi. Na mocno krytyczne wypowiedzi mogę sobie pozwolić jedynie w temacie Grudnia- Stycznia, ale i tu mogę Panu odpowiedzieć. Np. ostatnio na Uniwersytet Szczeciński przeszedł pracownik IPN Pan dr Radosław Ptaszyński autor opracowania "Sędziowie Wojskowego Sądu Rejonowego", książka w sumie nie wymagająca wielkiej pracy intelektualnej, przepisanie wyroków i innych informacji o skazanych,mimo tego książka ważna i potrzebna. Jeszcze jako pracowniki IPN, w listopadzie 2009 napisał w szczecińskim 2- miesięczniku prawników IN Gremium tekst "Prokuratura kontra stoczniowcy" o Grudniu 70. Przytacza on tam m.in. fragmenty zeznań byłego prokuratora wojewódzkiego Zdzisława Rozuma z 1990 roku, w których możemy przeczytać: „Prokurator podkreślił także, że jeśli miałby konkretne doniesienie o spowodowaniu śmierci przez funkcjonariuszy MO lub SB, to jednak wszcząłby śledztwo lub zażądał polecenia na piśmie”. Przytaczając tego typu fragmenty bez interpretacji, dr Radosław Ptaszyński prawdopodobnie bezwiednie, powtarza tezę mającą zdjąć odpowiedzialność ze szczecińskich prokuratorów, którzy uczestniczyli w kryciu sprawców zbrodni (również po 1989 roku). Przecież prokuratura miała obowiązek wszczęcia z urzędu śledztwa w sytuacji zabicia kilkunastu osób. Jakie kompetycje w sprawie Grudnia miał dr Ptaszyński popełniając ten artykuł? W sprawie przejścia dr Ptaszyńskiego na uniwerek powiem jeszcze jedno, tak wygląda budowanie nowej "elity". Przyjmuje się jakiegoś giganta do IPN np Pawła Knapa (który w związku z tym iż nie mam publikacji naukowych nie będzie ze mną rozmawiał) czy np kłamiącego na temat swojego wykształcenia Miedzińskiego, następnie robią oni "doktoraty w IPN" ( piszą go w godzinach pracy oczywiście, można to sprawdzić poprzez analizę tego kto jakich akt "używa"), następnie przejście na uniwerek i próba pisania habilitacji. I za kilka, kilkanaście lat będziemy mieli "nowych profesorów". Dla tych którym się nie udaje, habilitację trzeba zrobić w określonym czasie, otworem staje ciepła posadka w IPN (casus Kościelnego). Również dr Eryk Krasucki protegowany prof Kozłowskiego odbył podobną drogę przez IPN na uniwerek (gdzie wskoczył na miejsce ciotki) ,myślę że głównym zajęciem Krasuckiego w czasie pracy w IPN było pisania wzmiankowanej przez moich "adwersarzy" książki. Zarzuty wobec metodologi i kondycji moralnej Krasuckiego sformułowałem już niżej, teraz coś powiem o jego mistrzu od którego przejął PRL-skie nawyki. Gdzieś tak z 1,5 roku temu prosiłem prof Kozłowskiego o podpisanie pisma umożliwiające mi zapoznanie się z dokumentacją IPN w konkretnej sprawie (chodziło o rehabilitację zaszczutego przez S.B wiceprzewodniczącego strajku styczniowego 1971 Adama Ulfika, co mi się zresztą udało, dostał na mój wniosek od Prezydenta RP wysokie odznaczenie pośmiertne), po tym jak mnie zwodził dwa tygodnie, odmówił mi ostatecznie.W czasie rozmów pan prof ironicznie mówił o robotniku Bałuce. Prof odesłał mnie do jak powiedział "wybitnego historyka idei" dr E.Krasuckiego, ten w rozmowie o "Grudniu, Bałuce, Ulfiku" wprowadził mnie w błąd w sprawie archiwów. Później dowiedziałem się że jest współautorem książki o Bałuce i uznał mnie po prostu za konkurenta. Tak szanowni państwo, mają miejsce sytuacje które można nazwać "prywatyzację określonych wątków naszej historii", jak komuś wejdziesz w drogę to tego typu awantury wybuchają (zresztą chyba przesadzam dominuje zmowa milczenia, piszę się jedynie opisy publikacji lub laurki). Nic mnie one nie obchodzę, nie chcę kłamstw i konfabulacji w publikacjach naukowych. Zdecydowałem się komentować swoje teksty pod nazwiskiem, robiłem tak również na swoim blogu na salonie24 (nigdy nie spotkałem się z takim poziomem agresji), udało mi się zdobyć dzięki temu wiele cennych relacji, np fakt że postulaty "Grudnia 70", zostały wysłane Eugeniuszowi Kwiatkowskiemu, tak wicepremiera II RP, twórcy Centralnego Okręgu Przemysłowego.

gość

gość
"... jak ogromnie ważne są motywacje i kompetencje."należy dodać jeszcze: jaka wysoka sztuka w manipulowaniu językiem! I o to się wszystko rozbija; niekompetentnych (błędy i pomyłki dotyczące wydarzeń historycznych - na których sprostowaniu szczecinianom powinno zależeć, powinni się tego wręcz domagać) redaktorów albumu, ich motywacji (czuje się tz liberalizm lewicowy) oraz biegłości w manipulacji słowem.. Zabierający głos na forum to w swej większości osoba/y którym brakuje umiejętności polemizowania, piszą wyłącznie z platformy ataku. Czyż tego nie dostrzegają? Dzięki tej "dyskusji" sporo można się nauczyć o kulturze lub jej braku pośród współczesnego pokolenia szczecinian... a przy okazji odkryć kto jest kim..
~TomaszW (Zdroje)
2010-02-19 - 09:42
Taaaaak widzę że słowo NEPOTYZM w kontekście szczecińskiego IPN działa
na was jak płachta na byka. Chcę teraz powiedzieć coś ważnego po
powrocie z zagranicy, szukałem pracy w kilkudziesięciu instytucjach w
Szczecinie i nie tylko, jedną z nich był szczeciński IPN. Jak to się
stało że anonimy o tym wiedzą, przecież wiedział o tym tylko Pan Panie
Doktorze Marcinie Stefaniak, może wywiesi Pan moje CV po prostu w
internecie. Ale nie o moją osobę tu chodzi, pracownicy szczecińskiego
IPN o których inteligencji i co najważniejsze poziomie moralnym
mogliśmy się przekonać czytając wpisy pod reedycją, mają dostęp do akt
operacyjnych UB/SB, gdzie na tysiące osób jest tam zgromadzonych bardzo
dużo najbardziej intymnych, tragicznych i bardzo często
kompromitujących informacjach. Homoseksualizm, alkoholizm, narkomania,
prostytucja, choroby bliskich,podstawiania kobiet, donosy wszelkiego
rodzaju, kradzieże itp, w końcu agenturalność. Kłamca Miedziński,
rzucający oszczerstwa Krasucki, nominaci Samoobrony pracownicy IPN
również mają do nich dostęp, , oni już to wszytko przeczytali (ostatnio
przypadkowo wpadła mi w ręce teczka przypadkowego człowieka, we wpisach
kto ją czytał, było tylko i wyłącznie 7 pracowników szczecińskiego
IPN), pewnie ta wiedza potrzebna jest im tylko do statystyk prawda?,
żadnej publikacji o tym człowieku nigdy nie będzie. ONI POSIEDLI TĄ ZŁĄ
WIEDZĘ, KTO MI ZAGWARANTUJE ŻE NIE ROZMAWIAJĄ O NIEJ PRZY PIWIE W
KNAJPACH ALBO Z KOLEGAMI Z SAMOOBRONY. Co prawda nie dotyczy to mnie
ale może mojego , ojca, dziadka, babci, gdybym miał pewność że ci
ludzie są w porządku, to nie było by problemu, ale jeśli publicznie
kłamią i oczerniają swoich krytyków, to zaczynam się niepokoić.
Rozmawiałem z wieloma osobami z którymi miał kontakt ze szczecińskim
IPN, chodzi o bohaterów wydarzeń przed 1989 roku, co najmniej w dwóch
przypadkach usłyszeli oni od nich informację natury intymnej o których
pracownicy IPN nie powinni wiedzieć, a co gorsza nie powinni się tym
interesować. Jeśli dr Stefaniak powiedział swoim pracownikom że
szukałem pracy w IPN,zaznaczam jeśli?, to taka sama sytuacja może mieć
miejsce również z "danymi wrażliwymi". Takie sytuacje rzadko pojawiają
się w publikacjach, ale czasami niekompetencja historyków (nie mówiąc
już o podszywających się pod historyków) doprowadza do ujawnienia
takich informacji, a co gorsza jej negatywnej dla "represjonowanego"
interpretacji ( za formę represji S.B uważam sam fakt zewidencjonowania
danego człowieka). Taka sytuacja miała miejsce w publikacji Eryka
Krasuckiego, następnie zostało to powtórzone przez jednego ze
szczecińskich dziennikarzy.

gość
szeroko pojęta humanistyka to "te wszystkie -ogie" które pan wyśmiewa? czy tylko historia - matka nauk i przepustka do minimum szacunku z pana strony? chociaż niekoniecznie, bo przecież musi byc kompatybilna z pochodzeniem, zatrudnieniem (najlepiej bezrobocie), pniem jakimś prapolskim i nienawiścią do świata. wyjątkowo żle pan wystartował a ostatnimi wyzwiskami i pogardą pod adresem powszechnie szanowanych osób uwidocznil własną tycią małość.

gość

gość
Panie Wegielnik. Dziekuje, że w Polsce znalazł się wreszcie ktoś kto odwarznie wystąpił przeciw wszechobecnemu nepotyzmowi... Uprzejmie informuję, że ciekawy materiał do badań znajdzie Pan wertując listy pracowników na stronach internetowych Urzędu Miejskiego, Urzedu Marszałkowskiego, Urzędu Pracy, Powiatowego Urzędu Weterynarii, Komendy MIejskiej Policji, Komendy WOjewódzkiej Policji, Straży Granicznej, Urzędu Celnego, Uniwersytetu Szczeińskiego, ZUT. ale UWAGA !!!!!!!! Niektore z Pań ukryły swoje Panieńskie nazwiska pod nazwiskami mężów i trudniej wtedy ustalić czy są córkami lub wnuczkami innych pracowników. I na koniec prawdziwe wyzwanie godne Pana: Korporacja Prawnicza. Wierzę że da Pan radę ....

gość
Krasucki brzydki, niedobry, nepotyzm korupcja, błędy merytoryczne i żony ich w IPNie tym okropnym i
ten Krasucki żyd doktorat zrobił, błędy liczne pod zdjęciem nr 4 były
oni zarabiają w godzinach pracy ad personam dla czego tyś tyś
Przeczytałem liczne dokumenty. Chciałem do nich do pracy oni mnie nie
chcieli a Polska płacze a nikt nie krytykuje bo nepotyzm w tym IPN a
miasto ma 400 tyś tyś i jednego tylko dr Paziewskiego na którego Bałuka
sie nie obraził a na zydów sie obraził a ja byłem czytałem akta
nepotyzm nie przyjeli do pracy a ja zarobić chciałem, interesuję się
trochę w Rumuni trochę w grudniu, chciałem nepotyzm żona jego tego żyda
z IPN doktorat niby napisała a ja nie umiem, 14 ofiar świadomie mijało
sie z prawdą kłamcy oszuści kanalie Stefniaka zweryfikować wszystkich
zweryfikować do pracy nie przyjęli, archiwalnej pomocy nie dali
~TomaszW (Zdroje)
2010-02-19 - 06:23
"To już przesada" dobre pytanie, przeczytałem
wszystkie książki wydane przez szczeciński oddział IPN, notabene nie
można ich kupić w zasadzie w żadnej ze szczecińskich księgarni. Dla
czego zastanawiam się czy w innych książkach sz IPN nie ma błędów (
ordynarnego byka w publikacji Szulca i innych małżeństw pracujących w
IPN już wskazałem, patologię przy reedycji "Ofiar Grudnia" również),
ale jak powiedziałem szczeciński oddział IPN nie przyznaje się do
błędów tylko bluzga na tych co je wskazują. Uważam że jak są tego typu
błędy w "Zbuntowanym mieście', to mogą i prawdopodobnie są w innych
publikacjach, dodatkowo w szcz IPN nie pracuje ani jeden samodzielny
pracownik naukowy (musiało być miejsce dla żonek, poważni naukowcy nie
chcieli pracować pod 30 letnim dyrektorem który publicznie miał się z
prawdą w sprawie przebiegu procesu nadania honorowego obywatelstwa
Szczecina o. Hubertowi Czumie). Jeśli chodzi o Grudzień i Styczeń, w
związku ze swoją pasją, jestem w stania wykryć błędy ponieważ znam lub
wielokrotnie rozmawiałem z uczestnikami wydarzeń lub badaczami, np prof
Eislerem. Z najbardziej utytułowanym badaczem Grudnia (szef
warszawskiego IPN) rozmawiałem o tym czy "bitwa na Dubois" 17 grudnia
koło 12 h, odbyła się 2 km czy 3 km od bram stoczni. Problem jest w tym
iż współczesne badania IPN mają charakter skrajnie szczegółowy, wynika
to z tego iż główną bazą dokumentacyjną są akta operacyjne UB/SB, w
związku z powyższym nawet prof Eisler nie mógł się zorientować że MKM
podłożyli mu minę. Nikczemnicy stawiają mi tu zarzut antysemityzmu w
kontekście Krasuckiego, ładne metody rodem z archiwów IPN (za bardzo
się chłopcy wspomagani przez małżonki wczuli w rolę), to że nie zgadzam
się z bełkotem eseistycznym Krasuckiego na tema rzekomego antysemityzmu
który panował w pierwszych latach polskiego Szczecina (Krasucki
konfabuluje na podstawie jednego dokumentu, w jednej ze swoich prac
naukowych, chyba z Kuriera) ma wiele przesłanek (Krasucki piszę pod pewną ideologiczną tezę z stąd nagroda). Jakie są tego powody, nie mówiąc o moich
konsultacjach z prof Szaynok z Wrocławia, np w rozmowie z Panią Różą
Król, szczecińską działaczką jeszcze z 1968 roku usłyszałem opinię, iż
w związku z tym że wszyscy tu byliśmy na majątku poniemieckim nie ma
tego problemu który był w innych częściach Polski. Powracając do
Grudnia , Stycznia, Krasuckiego i Bałuki (mówi o nim tylko słowem na
K.) ten młody naukowiec zasugerował że strajku z listopada 1970 roku
nie było !!!!!!!!!!!!!!, bo jemu nie udało się tego udowodnić, to że
innym się udało nie ma znaczenia. Albo, ze złośliwa satysfakcją ten
mały człowiek ( również w sensie fizycznym) pisze że rozmowa Bałuki z
Giedroyciem skończyła się w momencie kiedy się zaczęła, to fakt, ale
dla czego nie dodaje że zaraz po tym Bałuka rozmawiał przez 6 godzin z
Herlingiem Grudzińskim, a dnia następnego z małżeństwem Czapskich (ten
on Wspomnień Starobielskich,ten od Orwella). Dałem Państwu przykład o
czym nie przeczytamy w kończonej właśnie książce o Bałuce, najsłabiej
będzie opracowany okres emigracyjny. Właśnie dla tego protestuje, jako
obywatel współfinansujący IPN żądam rzetelnej publikacji o rzeczywistej
roli Bałuki, nie o perfidnych działaniach S.B wobec jego osoby. Gotowiec mówi o błędzie przy zdjęciu numer 4, przecież wykazane jest w reedycji oraz w moich komentarzach że tych błędów (licząc zdjęcia niepodpisane) jest kilkaset. Dla
czego w Szczecinie nie ma krytyki artykułów naukowych z dziedzin
szeroko pojętej humanistyki?

gość
Wegielnik gotowiec dla Ciebie nie trzeba będzie więcej trudnych zdań układać rób ze mnie kopiuj wklej to mniej więcej sedno Twoich wpisów: nepotyzm korupcja, błędy merytoryczne i żony ich w IPNie tym okropnym i ten Krasucki żyd doktorat zrobił, błędy liczne pod zdjęciem nr 4 były oni zarabiają w godzinach pracy ad personam dla czego tyś tyś Przeczytałem liczne dokumenty. Chciałem do nich do pracy oni mnie nie chcieli a Polska płacze a nikt nie krytykuje bo nepotyzm w tym IPN a miasto ma 400 tyś tyś i jednego tylko dr Paziewskiego na którego Bałuka sie nie obraził a na zydów sie obraził a ja byłem czytałem akta nepotyzm nie przyjeli do pracy a ja zarobić chciałem, interesuję się trochę w Rumuni trochę w grudniu, chciałem nepotyzm żona jego tego żyda z IPN doktorat niby napisała a ja nie umiem, 14 ofiar świadomie mijało sie z prawdą kłamcy oszuści kanalie Stefniaka zweryfikować wszystkich zweryfikować do pracy nie przyjęli, archiwalnej pomocy nie dali
Normal
0
21
false
false
false
PL
X-NONE
X-NONE
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-priority:99;
mso-style-qformat:yes;
mso-style-parent:"";
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin-top:0cm;
mso-para-margin-right:0cm;
mso-para-margin-bottom:10.0pt;
mso-para-margin-left:0cm;
line-height:115%;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:11.0pt;
font-family:"Calibri","sans-serif";
mso-ascii-font-family:Calibri;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
mso-hansi-font-family:Calibri;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;}

gość

gość
Panie Węgielnik skończ Pan w końcu!! Na litość boską, uczepiłeś się Pan tego IPN-u, podskakujesz Pan jak poparzony kiedy ktoś wystosuje komentarz , który nie jest Panu w smak i zarzucasz Pan, że "nie jest merytoryczny". Panie, jak Pan komentujesz po raz kilkudziesiętny to daj Pan spokój z osobistymi stwierdzeniami na temat IPNu, bo to płacz rozwydrzonego dzieciaka przypomina. Zacząłeś Pan od artykułu to broń Pan artykułu, a nie Pan swoje żale uzewnętrznia. A najlepiej daj sobie Pan spokój z pisaniem już czegokolwiek.

gość
kombatant niezły eklektyzm światopoglądowy:) milicjant patriota, protoplasta pnia narodu. prasłowiańskiej gruszy. stoi przed stocznią w grudniowy dzień. A pan panie Węgielnik skąd przypuszcza że jakaś kolejna książka czy doktorat ma błędy? uprzedzę - nie czytałem książek z IPN i nawet nie wiem o jakie kolejne publikacje tutaj chodzi. Tylko zastanawiam się skąd pan wie o tych błędach skoro się nie zna i nie widział tej książki?
~TomaszW (Zdroje)
Zastanawiam się dla czego jest tak mało ludzi którym zależy na rzetelnych opracowniach historycznych. Gość kłamie na temat swojego wykształcenia, współredaguje oczywistego gniota, żaden dziennikarz nawet się nie zająknął na temat błędów, żadnych konsekwencji służbowych. Jeden naukowiec wypowiedział się krytycznie to poszczuli Knapem i zadowoleni. Po zapoznaniu się ze znaczną ilością akt IPN stwierdzam że książki lub artykuły oparte wyłącznie na aktach bezpieki, mają radykalnie zafałszowujący realne wydarzenia charakter. Co mnie obchodzi to że pokłócili się z Bałuką, chcę dobrej jakości publikację. Tak chwalony tutaj doktorat Krasuckiego został napisany w godzinach pracy w IPN, my za to płacilismy. To samo doktorat dyrektora IPN, jeszcze dodatkowo wydany przez IPN, idealna sytuacja. Podejrzewam że jeśli włożyć by trochę pracy i zweryfikować książkę dyr Stefaniaka to okazało by się że w publikacji (doktoracie) jest równie dużo nieprawidłowości. Niestety mam bardzo nikłą wiedzę na ten temat więc ja tego nie zrobię. Ale czy naprawdę w 400 tyś mieście nie ma ludzi którzy mogą zweryfikować taką rzecz?. Co się dzieje z wydziałem historii, czemu są tak zblatowani z politologami, socjologami i innymi izjami z OBEPu którzy udają historyków? kombatant. Nepotyzm w naszym kraju to temat rzeka, ale w szczecińskim IPN jest on wyjątkowo bezczelny.

gość
Zdrowa częśc narodu to właśnie Pan Węgielnik. Myśli po polsku czyta po polsku i pisze po polsku. Bo jest z nas, z tego pnia narodowego, który i on i inni bracia Polacy zawsze krzewią i na nim siedzą bo z niego wyrośli. Ja zgadzam się z tym co pisze Pan Węgielnik (a swoje przeżyłem) że jest nepotyzm i zakłamanie. Stocznia, o którą walczyli upadła inne zakłady oddane obcym, nikt sie nie przeciwstawia. W panu Węgielniku moja nadzieja. Panie Tomaszu mój brat nie zginął w czasie grudnia (wtedy był w milicji ale walczył o Polskę wolną nie taką jak teraz) umarł już jak do władzy doszli liberałowie i obcy. Mozna Pana Węgielnika opluwać anonimowo, ale nikt z przyłbicą nie wystąpi honorowo jak dawniej bywało choćby w Grudniu 70.
~TomaszW (Zdroje)
Szanowni Państwo ja tak widzę sytuację, w tym roku obchodzimy 40 lecie Grudnia 70. Jestem przerażony tym co się stało na tym portalu, ludzie którzy przygotowują rocznicowe "naukowe publikacje" okazali się kłamcami i nikczemnikami. Nie są w stanie przyznać się do błędów, człowieka które je wskazał wyzywają. Poprzez Pawła Knapa pracownika IPN opublikowano haniebną publikacje której żadna gazeta nie chciała umieścić. Osobiście złożyłem wniosek do Pałacu Prezydenckiego celem odznaczenia kilkuset mieszkańców Szczecina, członków Komitetów Strajkowych z Grudnia i Stycznia. To będą naprawdę ogromne uroczystości, do Szczecina 17 grudnia przyjedzie Prezydent, zapytuję zatem pracowników IPN, dla czego ja osoba postronna muszę robić takie rzeczy, dla czego znakomicie opłacanych 130 osób z IPN nawet o tym nie pomyślało?. Dla tego bo maja w pogardzie ludzi, Miedziński 30 latek który kłamie na temat swojego wykształcenia obraża się na 80 letniego Edmunda Bałukę?????????? razem z Krasuckim obrażają jego rodzinę, ten twierdzi że w Grudniu w Szcz zginęło 14 osób. Oszust wraz z Krasuckim i Machałek piszą książkę o Bałuce. Książkę dodajmy opartą wyłącznie na esbeckich papierach, wyłudzili parę kontaktów do ludzi którzy nie wiedzą, jakiego gatunku są to "badacze". Nikczemne zachowanie aktualnych i byłych pracowników IPN spowodowało iż najważniejsze żyjące osoby ze strajków nie chcą z nimi rozmawiać po Bałuce warto wymienić Adamczuka. To miała być pierwsza ważna biografia Szczecina, kto będzie recenzentem, gwarantuje Wam że na pewno nie prof Eisler, który został wkręcony w gniota 'Zbuntowane Miasto" udowodniłem tu kilkaset błędów , kilkaset (sic!). Wszyscy autorzy "Zbuntowanego Miasta" mieli zostać zwolnieni w IPN w warszawskiej centrali wybuch skandal, ale zadziałała korporacyjna solidarność (dwoje z nich już tam nie pracuje).Zatracimy rocznicę Grudnia jeśli sytuacja się nie zmieni. Wspomniałem o nepotyzmie jaki panuje w IPN, zobaczcie jaka jest reakcja, jakiś bojkot, groźby, pomówienia, porównajcie sobie wszyscy nazwiska na stronie szczecińskiego oddziału IPN. Nasi kongenialni historycy (nigdy nie popełniają błędów) pozatrudniali swoje żonki, siostrzyczki i śmieją nam się w twarz. Piszemy gnioty i co nam możecie zrobić. Dla czego w Szczecinie nie ma czegoś co zwiemy krytyka publikacji naukowych? Ludzie obudźcie się.

gość
popieram. absolutny bojkot pańskich dzieł to chyba jedyna rada i wyjdzie to również na dobre pana zszarganym nerwom. A tak na marginesie: po uwłaczających tekstach pod adresem autorów, znać co to zacz "zdrowa część narodu": megalomania, mitomania, urojony i bezpodstawny antysemityzm i patetyczna obrzędowość nad pokurczonym ego. Żal.

gość
Moim skromnym zdaniem dobry artykuł broni się sam i jego autor nie musi zamieszczać 56 komentarzy (jeśli się pomyliłem proszę policzyć, sprawdzić i mocno skrytykować moje niedbalstwo), aby udowodnić swoje racje. Proszę mi też wybaczyć, ale nie chciało mi się liczyć ile razy pojawiło się słowo "kalumnie", które mnie niezwykle irytuje, a które przewija się w postach T.W. kilkanaście a może nawet kilkadziesiąt razy. Widać jak na dłoni, że to nie "anonimów" ponoszą emocje, a samego autora tego wątpliwej jakości tekstu i to chyba jego duma nie pozwala z pokorą przyjąć krytyki. To po pierwsze, a po drugie - klasę człowieka poznaje się w obliczu podobnych sytuacji i z przykrością stwierdzam, że puliczne obrażanie, wyciąganie brudów i próby ośmieszenia same w sobie stanowią odnoszenie się "ad personam", które Sz. P. W. przecież uważa za coś niskiego gdy stosuje je ktoś inny, lecz sam nie stroni od podobnych praktyk. Absolutnie nie podoba mi się zachowanie autora w stosunku do czytelników. Proszę nie stawiać się na wyższej półce tylko ze względu na to, że ktoś opublikował Pańskie wypociny. Myślę, i mam taką nadzieję, że po tym co Pan pokazał wydawcy mocno przemyślą sprawę zanim zamieszczą choćby frazę spłodzoną przez Pana. Czuję się obrażony nie tyle merytoryczną stroną tekstu (zostawiam ją pod ocenę specjalistów), ale Pańskim zachowaniem. Domyślam się, że to co napisałem rozjuszy Pana jeszcze bardziej, więc aby samemu zaoszczędzić sobie nerwów nie będę więcej odwiedzał portalu, odpowiedź Pańska będzie więc zbyteczna. Na koniec zostawiam radę, którą polecam wziąć sobie do serca - więcej pokory i szacunku do czytelników - znakomita większość z nich to ludzie wysokiej kultury i oczytania, proszę więc unikać publicznych sporów jeśli chce Pan wyrobić sobie nazwisko.

gość
Hehe ! Przez nepotyzm megakompetentny Wegielnik nie dostał nigdzie pracy. IPN zły, polska zły, swiat jest zły. Walcz Wegielnik z systemem... Albo mozesz wybrac - zabrac sie za robote i zrobic cos konkretnego bo jestes mi to winny. bo to z moich podatkow Panstwo cie wykształciło i widze ze pieniadze zmarnowane bo zamiast odpracowywac to i placic podatki albo robic cos konkretnego a ty jeszcze masz czelnosc pisac ze cos jest z twoich podatkow.... Jakich podatkow
~TomaszW (Zdroje)
Szanowny anonimie do mówienia o nepotyzmie w IPN zmusiły mnie widoczna niekompetencja pracowników IPN w temacie "Grudnia-Stycznia" oraz kalumnie które pojawiły się pod reedycją. Myślę iż nepotyzm jest jedną z głównych przyczyn słabych wyników szcz IPN. Krytykuje Machałek - Krasucki- Miedziński w związku z tym iż relatywnie dobrze orientuje się w tej problematyce oraz utrzymuję kontakty z uczestnikami tych wydarzeń, dodatkowo Miedziński kłamie mówiąc o swoim wykształceniu. Panie historyku panie Międziński, niech Pan zabierze głos. Teraz nie mam czasu ale wieczorem napiszę o Pani Machałek, która w sumie zachowała jeszcze godność, ale jedna z jej wypowiedzi w "Zbuntowanym Mieście" wyjątkowo mi nie pasuje.

gość
Panie Wegielnik potwierdziło się zatem że na skutek nieprzyjęcia Pana do IPNu uwziął się Pan na tę instytucję i uczepił zdjęcia nr 4. Swoja drogą Ciekawe ze innych pana tak dokładnych krytyk np. publikacji pracowników Uniwersytetu nie znajduje. To dodatkowo potwierdza ze nie kieruje się pan merytoryką ale niskimi bardzo pobudkami żalu i frustracji wobec instytucji która Pana nie przyjęła. Dodatkowo pisząc ze nie odpowiada Pan na argumenty ad personam wielokrotnie sam Pan czepia sie ad personam zony p. Szulca czy wykształcenia p. Miedzinskiego co pozostaje zupelnie bez związku z merytorycznym opisem książki. Na swoim przykładzie widzi pan doskonale ze są historycy którzy pisza bzdury i czepiają się jednego błedu i są socjologowie którzy wydaja ciekawe ksiązki historyczne....SUgeruje zamiast kręcić się wokół błedu przy opisie zdjecia nr 4 czas poświęcic na pracę naukową i inne publikacje niż "przypadek zdjecia nr 4" także poza internetem. Teraz cóż - kolejne godziny poświęci Pan walce z podpisem w zdjeciu nr 4 a przez te kilka godzin Panowie z IPNu pewnie przygotuja kolejna ciekawą propozycję co bedzie z pozytkiem dla wszystkich. Pan zajmie się tym co umie najlepiej czyli bezproduktywną krytyką oni pisaniem opracowań historycznych.
~TomaszW (Zdroje)
pantagruel. Widzę że nieczyste sumienie nie pozwala spać po nocach. Szanowni Państwo przykro mi iż poniosło mnie czasami w dyskusji pod tym artykułem, wynikało to z tego iż nie spodziewałem się takiej agresji po reedycji artykułu o "Zbuntowanym mieście". Stawiany zarzut kłamstwa zawsze był udokumentowany przez wskazanie konkretnych nieprawidłowości MKM. Apeluje o dyskusje w atmosferze szacunku do dyskutantów, konfrontujmy rożne informacje aby kolejna edycja albumu była wolna od błędów.
~TomaszW (Zdroje)
Kombatant.W sprawie Brata szacunek i smutek. Eryk
Krasucki interesuje mnie tylko i wyłącznie w kontekście jego "ustaleń"
dotyczących "Grudnia", jego inne teksty przeczytałem z wielkim bólem.
Jeśli ja popełniłbym takie błędy jak Krasucki w publikacjach naukowych
to by mnie na tym portalu powieszono. Jako naukowca dyskredytuje go
również fakt iż w akademickim wykazie swoich publikacji naukowych
zamieścił on również swoje artykuły z Kuriera i Jedności ( tej
współczesnej oczywiście). O co chodzi???????? Krasucki coś bełkocze że
niby eseistykę naukową uprawia, jeśli go dobrze zrozumiałem, ale do
tego trzeba znać literaturę tematu. Gargantua najlepiej zmienić na portal redagowany przez pracownika IPN Pawła Knapa, kolejna patologia, ten człowiek pracując w IPN miał swego czasu służbowego maila z sediny, tam tylko wazelina w kontekście IPN, wszystkim lubiącym ściemę serdecznie polecam.

gość
Ma Pan rację Panie Tomaszu, ja mam swoje lata. Wszystko drogie IPN album robi. Walczy Pan i mam nadzieję, że Pan się nie ugnie. Tak jak mój brat (już nie żyje) w grudniu pod stocznią. Temu krajowi potrzeba patriotów takich jak Pan, którzy nie boją się mówić prosto z mostu. Pytałem o tego krasuckiego kto to. Mówią że jego rodzina wyjechała z kraju w 68 r. To wiadomo kto. Komunistów wychwala bo to jedna sitwa jest. Mam nadzieję, że nie zabraknie Panu odwagi, że czuje Pan że naród (prawdziwa jego część) jest za Panem. To jest nowe pokolenie grudnia, dzięki któremu Polska przetrwa i Polska będzie Polską a nie obcą wydaną na żer obcym. Emocje, żal. To Pan powinien pracować w tym IPN a nie kłamcy, sprzedawcy i rabini. Niech żyje wolna Polska!

gość
A więc tak: pan Węgielnik starał się o pracę w IPN - nie dostał - no to teraz pokaże, kogo IPN stracił. Inkwizytora, który demaskuje błędy "historyków". A redakcji Stetinum wypada pogratulować współpracownika, który wylewając pomyje robi jej "dobrą robotę". Klasyczne, barejowskie Do-Ro. Proponuję bojkot portalu :)
~TomaszW (Zdroje)
Na argumenty ad personam nie
odpowiadam. Z Panem Paziewskim mam tyle wspólnego że po uzyskaniu
pozwolenia na reedycję od Redakcji Pogranicz również od Niego
uzyskałem zgodę na publikację. Czytałem również Jego artykuły
naukowe oraz teksty w "Jedności" z czasów "karnawału
Solidarności".Szanowni Państwo nie chodzi o błędy w albumie
"Zbuntowane Miasto" tu mleko zostało rozlane, ale o to że
w produkowanych w szcz IPN "dziełach" będą nowe
zafałszowania i karygodne błędy(książka o Bałuce będzie
ubeckim gniotem, ponieważ autorzy są skłóceni z Bałuką i będą
korzystać tylko z „zatrutego źródła”) . Np. ostania
publikacja IPN o szczecińskim radio, autorstwa Pana Szulca, nazywa
On w niej Biskupa pomocniczego ks Jana Gałeckiego szczecińsko-
kamieńskim ordynariuszem, co jest oczywistą bzdurą (nie pomyłką).
Myślicie Państwo że będzie errata, gdzie tam, szczeciński IPN do
błędów się nie przyznaje. Jak czytam te anonimowe komentarze to
mam wrażenie że pracownicy wiadomej instytucji stosują techniki
obmowy, kłamstwa i manipulacji podobne do instytucji którą badają. Panu Szulcowi radzę aby się konsultował z żoną przy następnej
publikacji lub ewentualnie z innymi małżeństwami zatrudnionymi w
szczecińskim IPN (zainteresowanych odsyłam do strony IPN, tam widać
wyjątkowo familijny charakter tej instytucji). Czy mam dalej pisać
o błędach w "Zbuntowanym Mieście" o wielokrotnym kłamcy,
urzędniku państwowym Pawle Miedzińskim (wielokrotnie wprowadzał
ludzi w błąd publicznie mówiąc iż jest historykiem)?

gość
do pytania czy starał się Pan o pracę w IPN dodaję drugie: Czy Michał Paziewski usilnie zabiegał i zabiega o wydanie mu ksiązki w IPN i czy zabiegał i zabiega o zostanie dyrektorem szczecińskiego oddziału IPN? Może po odpowiedziach będzie łatwiej zrozumieć o co wojenka ta się toczy.

gość
Panie wegielnik niechze Pan odpowie na pytanie które padło bo to ciekawe:Czy starał się Pan o prace w IPN i chciał pracować z cyt. "SZAJKĄ KŁAMCÓW HISTORYKÓW I LUDZI PODAJĄCYCH SIĘ ZA HISTORYKÓW".Jeśli odpowiedź jest twierdząca to rzuca to zupełnie nowe światło na tak zajadłą krytykę która można wtedy śmiało nazwać zemstą.Brak jednoznacznej odpowiedzi na pytanie będzie dla mnie równoznaczny z przyznaniem mi racji...
~TomaszW (Zdroje)
"." zapewne jest anonimowym pracownikiem IPN, serdecznie pozdrawiam. Redakcja Stetinum zapewne po zapoznaniu się z opinią prawnika stwierdziła iż publikacja kolejnych kłamstw, pomówień i obelg Krasuckiego, Miedzinskiego i Pani Machałek, może narazić ją na pozew sądowy, albo IPN nie spełnił warunków określonych w prawie prasowym związanych z "polemiką". Portal Sedina poprzez pracownika szczecińskego IPN Pawła Knapa opublikował ten tekst, następnie anonimy wkleiły ją na Stetinum. Zobaczcie Państwo jakimi metodami działa ta SZAJKA.

gość
"na portalu sedina.pl ukazała się odpowiedź na recenzję dr Małgorzyaty
Machałek dr. Eryka Krasuckiego i Pawła Miedzińskiego Odpowiedzi tej do
dziś nie opublikował Stetinum.pl. Zapraszamy zatem na inny portal :)"--Tak tak zaproszenie zaproszeniem a "z półobrotu " to się w ramach promocji dostaje ? Czyli jak to klasyk tej wypowiedzi powtarza "koniec i kropka"! :) :)
~TomaszW (Zdroje)
Nie odpowiadam na nikczemne argumenty ad personam. Patrząc na zachowania pracowników IPN po reedycji artykułu dr M.Paziewskiego nie boję się powiedzieć że mamy do czynienia z SZAJKĄ KŁAMCÓW HISTORYKÓW I LUDZI PODAJĄCYCH SIĘ ZA HISTORYKÓW. Nie ustosunkowali się w zasadzie do ani jednego błędu. Mają odwagę tylko na anonimowe bluzgi. Brawo. Dziękuje Państwu. Pokazaliście Państwo swoją prawdziwą twarz. Proszę odpowiedzieć na zarzuty: błędny podpis pod zdjęciem numer 4 , niech autorzy zastanowią
się o jaki rok im chodzi, błąd w podpisie pod zdjęciem 6, co znaczy
skrót ZPPR, pod zdjęciem numer 109, podpis pod zdjęciem 223 prawidłowo
powinien brzmieć "przewodniczącego Wojewódzkiej Rady Narodowej" a nie
"przewodniczącego Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej". To instytucje
zlokalizowane w innych miejscach , Prezydium na Wałach Chrobrego.
Błędny podpis pod zdjęciem 248, o co chodzi z "Czerowną".Pod
zdjęciem numer 400 widniej podpis "próbowano izolować stocznię od wody"
czy nie powinno być raczej "od strony wody", Panie Pawle Knap?.
Wreszcie dyrektor stoczni na zdjęciu 418 nazwany jest "Cenker" a nie Cenkier

gość

gość
"Na każdą rzecz można patrzeć z dwóch stron. Jest prawda czasów, o których mówimy, i prawda ekranu, która mówi: Prasłowiańska grusza chroni w swych konarach plebejskiego uciekiniera. [Zróbcie mi przebitkę zająca na gruszy...] Nie, nie! Zamieńcie go na psa! Zamieńcie go na psa. Niech on się odszczekuje swoim prześladowcom z pańskiego dworu. Niech on nie miauczy... "
~TomaszW (Zdroje)
za ale nawet i przeciw. W zasadzie interesują mnie w kontekście dokonań Eryka Krasuckiego niepotrafiącego się przyznać do błędów tylko jego teksty w temacie Grudnia. Gargantua,życzy Pan/Pani sobie inne zarzuty wobec "Zbuntowanego miasta" cóż nie ma sprawy to wdzięczny temat. Publikacja która kosztowała prawie 100 zł (oczywiście nie dla znajomych i rodzin autorów) nie miała przeprowadzonej korekty,albo człowiek który ją dokonywał był pijany. Przykłady ....... proszę bardzo,błędy których nie ma w recenzji dr M.Paziewskiego, błędny podpis pod zdjęciem numer 4 , niech autorzy zastanowią się o jaki rok im chodzi, błąd w podpisie pod zdjęciem 6, co znaczy skrót ZPPR, pod zdjęciem numer 109, podpis pod zdjęciem 223 prawidłowo powinien brzmieć "przewodniczącego Wojewódzkiej Rady Narodowej" a nie "przewodniczącego Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej". To instytucje zlokalizowane w innych miejscach , Prezydium na Wałach Chrobrego. Błędny podpis pod zdjęciem 248, o co chodzi z "Czerowną".Pod zdjęciem numer 400 widniej podpis "próbowano izolować stocznię od wody" czy nie powinno być raczej "od strony wody", Panie Pawle Knap?. Wreszcie dyrektor stoczni na zdjęciu 418 nazwany jest "Cenker" a nie Cenkier. Takich błędów w tym "arcydziele" jest więcej. Pytaniem jest dla czego dziennikarze o tym nie pisali? Wszyscy czekamy na publikacje o Grudniu ale to nie znaczy że mamy łykać dowolny bełkot IPN. Gargantua. Czy jest Pani/Pan usatysfakcjonowany "nowymi" błędami, napisałem tylko o korekcie nie odnoszę się do innych kłamstw i manipulacji zawartych przez MKM? Moja osoba nie ma tu żadnego znaczenia ,interesuję się Grudniem piszę publicystyczne artykuły na ten temat, nie mam aspiracji naukowych związanych z historią. A teraz moje pytanie, Pan Paweł Knap dopuścił do tego że na administrowanych przez niego portalu (jest pracownikiem IPN w związku z tym nigdy nie ukarze się tam tekst wskazujący niekompetencje pracowników tej instytucji ) ukazał się haniebny tekst MKM, zawierający pomówienia i kalumnie. Knap który krytykuje błędy w moich komentarzach pod artykułami, sam nie zająknął się o setkach błędów w publikacji "Zbuntowane miasto". Ten człowiek wyśmiewa fakt iż przypomniałem mu że pensje dostaje z moich podatków i w związku z tym życzę sobie rzetelnych badań. Konkretnej odpowiedzi się nie spodziewam bo cóż można się spodziewać od nikczemników MKM, i sfory anonimów ich wspierających.

gość

gość
Panie Węgielnik, tego już się nie daje czytać! Toż to autoplagiat! Wytnij-wklej-wytnij-wklej. W kółko ta sama mantra. Napisałeś raz - teraz odpowiedz na pytania. Kim Ty jesteś, żeby oceniać warsztat Krasuckiego czy Miedzińskiego? Jaki jest Twój dorobek naukowy? Bo historykiem to raczej nie jesteś, co? A czy przypadkiem nie starałeś się o pracę w IPN? Bo jakoś mi tu zalatuje rewanżyzmem...

gość
ile tu miodu wylano na głowe pana Krasuckiego! tylko się oblizywać.. ale pozwólcie mili obrońcy, ze dla równowagi podamy link do trochę odmiennej oceny warsztatu autora "dziela" o komuniście Borejszy: Oto próbka;"Czy po siedemdziesięciu latach od tych wydarzeń, można w syntezie historycznej najnowszych dziejów Polski zbyć postać Borejszy akapitem o „łagodnej rewolucji" i widzieć w nim jedynie kontrolera - nie rozumiejąc zresztą, na czym ta rola miałaby polegać? Tak jest opisana polska historia najnowsza - po dwudziestu latach odkąd nie ma cenzury państwowej. Świadkowie historii? Czy znamy ich relacje o Borejszy? Krasucki przytacza ich wiele - ale jego narracja zmierza do jednego - do wybielenia życiorysu Borejszy - najbarwniejszej postaci."miłej lektury, całość można czytać podhttp://www.polis2008.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=440:wiadkowie-historii-i-ludzie-ta&catid=168:wiadkowie-historii-i-ludzie-ta&Itemid=232
~TomaszW (Zdroje)
screen, czy to naprawdę daje satysfakcję, anonimowe obrażanie ludzi? Mieliśmy tu dobry pokaz tego na co naraża się w Szczecinie człowiek który bronie prawdy historycznej. Eryk Krasucki który twierdzi że w 17 i 18 Grudnia 1970 zginęło w Szczecinie 14 osób, rządzi. Ta młócka trwa już trzy tygodnie, MKM nie ustosunkowali się do 1/10 błędów. Miedziński kłamie, Krasucki wyzywa, jedynie Pani Machałek zachowała odrobinę szacunku do innych i siebie samej, takich mamy wspaniałych naukowców, czekamy na kolejne dokonania. Gwarantuję wszystkim że książka o Edmundzie Bałuce pisana przez MKM będzie takim samym gniotem jak "Zbuntowane Miasto", dlaczego ? Bo szanowni historycy skłócili się z samym Panem Bakułą (oczywiście po tym jak wyłudzili od niego relację) jego rodziną i wieloma uczestnikami wydarzeń z 70/71

gość
"Młode wilki" powiedział pan Węgielnik lat ok. 30. Słyszałem, że pracował Pan do niedawna w kanalizacji, ale mogę się mylić, jak pomyliłem się to sorry, nie. Ostatni fragment odpowiedzi na "recenzję" dr E. Krasucki "Jest w tekście dr. Paziewskiego jeszcze coś – frustracja. Uczucie
ludzkie, ale i niskie, które bywa z reguły złym doradcą. To ona chyba w
największym stopniu podyktowała mu taki, a nie inny ton recenzji. Jak
wiele złej woli potrzeba, aby w omawianej książce nie dostrzec ani
jednego pozytywnego elementu. Niczego, co mogłoby złagodzić w jakiś
sposób wydźwięk wskazanych błędów, zarówno tych rzeczywistych, jak i
wydumanych. To w pełni ilustruje skalę rozżalenia autora, który od
kilku lat zapowiada książkę na temat rewolty grudniowej i jak do dziś
się takowej nie doczekaliśmy. Tak po ludzku, rozumiem ten stan, wszak
pierwsza duża, efektownie wydana i wychodząca daleko poza akademicki
obieg publikacja na temat wydarzeń z 1970 i 1971 r. została
przygotowana przez kogoś innego. Ale to tak naprawdę problem tylko
jednej osoby. Jeśli więc możemy mówić o jakiejś „zmarnowanej szansie”
to chyba właśnie w przypadku dr. Paziewskiego."
~TomaszW (Zdroje)
Zszywka. Tak się właśnie skończyła próba wskazania niekompetencji grupy młodych szczecińskich "historyków". Nie widzicie Państwo że panuje zmowa milczenia, praca "młodych wilków" z IPN nie są komentowane ani krytykowane. Reedycja artykułu dr Paziewskiego skończyło się na tym iż "mały człowiek" E.K wyzywa Go od nikczemników.Sfora anonimów ujada, ale karawana idzie dalej. E.K przepraszam słyszałem że w warzywniaku pracował, ale antykwariat to co innego. (Bez obrazy dla naszych wspaniałych dostarczycieli jarzyn). Szczecinianie i antysemici? Absolutnie niemożliwe. Książki Krasuckiego
zapewne na oczęta Pan nie widział i w rozumku nie mieści się Panu, że
takich nagród nie dostaje się za "odnalezienie dokumentów". Generalnie
wymiawianie przez Pana niektórych nazwisk uwłacza, bruka, sprawia, że
cuchnie to jakimś odorem niemiłosiernym. Mentalność Łyżwińskiego.
Najlepiej po prostu wejść i zrobić kupę na środku i wstać i pierś
wypiąć i krzyczeć to moje! patrzcie! nikt z was takiej kupy zrobić nie
umie! Skąd tyle jadu, kompleksów, zawiści? Jak się to w Panu
nagromadziło? Zły świat i dobry Tomasz? Zawsze niedoceniany, zawsze na
aucie? A przecież równy Kołakowskiemu Eislerowi Krasuckiemu tak bardzo
chciałby być kimś ale nie umie, więc chociaż po kostkach byle bliżej do
swojego bagienka. Siedzi Pan sobie w tych cuchnących szuwarach i od
czasu do czasu strzyka śmierdzącym śluzem. Świat nie jest taki zły
Wegielnik. Ucz się, słuchaj mądrych ludzi, może coś z Ciebie jeszcze
wyrośnie. PS już kilkukrotnie zwracano Panu uwagę, że dlaczego pisze
się razem.

gość
Szczecinianie i antysemici? Absolutnie niemożliwe. Książki Krasuckiego zapewne na oczęta Pan nie widział i w rozumku nie mieści się Panu, że takich nagród nie dostaje się za "odnalezienie dokumentów". Generalnie wymiawianie przez Pana niektórych nazwisk uwłacza, bruka, sprawia, że cuchnie to jakimś odorem niemiłosiernym. Mentalność Łyżwińskiego. Najlepiej po prostu wejść i zrobić kupę na środku i wstać i pierś wypiąć i krzyczeć to moje! patrzcie! nikt z was takiej kupy zrobić nie umie! Skąd tyle jadu, kompleksów, zawiści? Jak się to w Panu nagromadziło? Zły świat i dobry Tomasz? Zawsze niedoceniany, zawsze na aucie? A przecież równy Kołakowskiemu Eislerowi Krasuckiemu tak bardzo chciałby być kimś ale nie umie, więc chociaż po kostkach byle bliżej do swojego bagienka. Siedzi Pan sobie w tych cuchnących szuwarach i od czasu do czasu strzyka śmierdzącym śluzem. Świat nie jest taki zły Wegielnik. Ucz się, słuchaj mądrych ludzi, może coś z Ciebie jeszcze wyrośnie. PS już kilkukrotnie zwracano Panu uwagę, że dlaczego pisze się razem.
~TomaszW (Zdroje)
Wypowiadałem się już w kontekście doktoratu Eryka Krasuckiego, nagrodę dostał za to iż dotarł do nowych dokumentów, za to szacunek, gorzej z interpretacją tych dokumentów. Metodologia stosowana przez Eryka Krasuckiego nie pozwala mu zabrać głosu w tematach mających swoją literaturę, chodzi mi to o wszystkie "dzieła" Krasuckiego dotyczące "Grudnia". Co do profesora Eislera to myślę iż szczecińscy historycy wprowadzili Go na niezłą minę, dla tego nigdy nie zabierze głosu w temacie "Zbuntowanego Miasta", dodam że w książkach prof Eislera, odwołuje się on właśnie do ustaleń dr Paziewskiego a nie do E.K. Wszystkim chcącym poznać metodologię E.K proponuję zapoznanie się z poniższym tekstem gdzie na podstawie w zasadzie jednego dokumentu E.K wygłasza konfabulacje o rzekomym antysemityzmie szczecinian.http://www.przelomy.muzeum.szczecin.pl/opracowania-naukowe/%E2%80%9E%E2%80%A6to-sa-zydzi-i-trzeba-ich-bic%E2%80%9D.html

gość
tak Węgielnik brawo jesteś bardzo czujny. Nareszcie odkryłeś prawdę. dr Krasucki w czasie studiów był sprzedawcą w antykwariacie, był też w OBEP, od kilku lat pracuje na US. Nie znalazłeś tylko, że ostatnio otrzymał kilka nagród w tym za książkę historyczną roku. Więcej czujności Węgielnik. Dalsza część odpowiedzi na "recenzję". dr Krasucki: "...No, ale załóżmy, że dr Paziewski nie to ma na myśli i chodzi mu o
rzeczy „wyższe”. Szczególnie oburzyło go bowiem wspomnienie o
agresywnym tłumie demonstrantów, czemu dał wyraz w przytoczeniu i
skomentowaniu kilku wyrwanych z kontekstu zdań. Recenzent podsunął też
własną interpretację, wedle której 17 grudnia 1970 r. mieliśmy w
Szczecinie do czynienia z pokojową demonstracją robotników. Jeśli tak,
to rzeczywiście jestem spadkobiercą propagandy poprzedniego systemu.
Mogę się tego wstydzić, ale nie opuszcza mnie myśl, że nie jestem sam;
co więcej, że znajduję się w całkiem ciekawym gronie...".
~TomaszW (Zdroje)
Widzę iż jakiś bohaterski anonim próbuje przedstawiać pokrętne racje MKM. Nie można normalnie polemizować trzeba tak. Więc pomijając nikczemne inwektywy których na szczęście anonim nie przytoczył, dr Eryk Krascuki stwierdził co nastepuje " tekst (KrasuckiegoT.W) miał być z założenia esejem ..... próbą przybliżenie wydarzenia w sposób lekki i łatwo przyswajalny ....Forma eseistyczna narzuca również daleko posunięty
subiektywizm wypowiedzi." Trzeba przyznać iż subiektywizm dr Eryka Krasuckiego poszedł bardzo daleko, obalił dotychczasowe ustalenia w temacie dotyczące ilości zabitych, ustalił że było ich 14. Idąc ramie w ramie za propagandą komunistyczną , ten niespełna 30 -letni historyk twierdzi że ofiary były głównie po stronie mundurowych, "ciężko ranni zostali funkcjonariusze, którzy wpadli w ręce protestujących" (s. 12), prowokowani żołnierze (s. 13)..."Przerażeni
sytuacją i świadomością mogącego nastąpić wkrótce linczu
funkcjonariusze strzelali w dużej mierze na oślep" .Według EK 18 XII pod stocznią zastrzelono dwie osoby ""z powodu incydentów sprowokowanych przez obie strony konfliktu" (s. 14). Czy EK będzie miał odwagę powtórzyć to rodzicom zabitego 16 -latka, zwłaszcza że dokumenty wskazują na inny przebieg tej sytuacji, w której sam fakt iż wojsko nie zostało poprzedzone milicją już o czymś mówi. Ele według EK w formie eseistycznej można sobie dowolnie konfabulować, tak samo zresztą jak w tekście "Edmund Bałuka. Garść refleksji do portretu szczecińskiego robotnika z początku lat 70". Widać filologiczne zainteresowania "wybitnego historyka idei" EK w kongenilanych sformułowaniach typu „Szczecin zyskał szczecinian” , może kierunek studiów pomylił, historyk nie powinien pisać głównie w formie eseju. E.K myli się mówiąc o efektach negocjacji z Gierkiem, jest skrajnie nieprecyzyjny w wielu innych miejscach. Problem leży w tym iż ten były pracownik OBEPu i sprzedawca sklepowy jest uznawany przez szczeciński IPN za "główny autorytet" w temacie "Grudnia" wielokrotnie mnie do niego odsyłano. Na 40- lecie "Grudnia" E.K zaszczyci nas znowu za publiczne pieniądze skrajnie subiektywną wizją, która nijak się będzie miała do ustaleń naukowych.

gość
No to dr Eryk Krasucki: "Małgorzata Machałek i Paweł Miedziński powiedzieli niemal wszystko, co
niezbędne. Chciałbym przeto zwrócić uwagę na jedną rzecz, która w ich
odpowiedzi się nie pojawiła. Chodzi o niezrozumienie przez dr.
Paziewskiego różnicy między pisaniem „naukowym” a „popularnym”. Tekst
do albumu Zbuntowane miasto miał być z założenia esejem,
próbą przybliżenia wydarzenia w sposób lekki i łatwo przyswajalny. Nie
chodziło o epatowanie czytelnika mnóstwem przypisów, odnośników,
mnożeniem wątków i szczegółowymi informacjami. Autor recenzji zdaje się
tej prostej prawdy nie rozumieć, przywiązany do źle pojętego
akademizmu. Forma eseistyczna narzuca również daleko posunięty
subiektywizm wypowiedzi. To nie jest tekst pisany na zamówienie czy pod
założenia jakiejś „idei pamięci narodowej”, o której wspomina, i o
którą upomina się dr Paziewski, ale wyraz osobistych przemyśleń na
temat wydarzeń z roku 1970 i 1971. Mogę zrozumieć, że mojego punktu
widzenia recenzent nie podziela, ma do tego pełne prawo, ale zarzucanie
komuś „powielania stereotypów ukształtowanych jeszcze przez peerelowską
propagandę” jest lekką przesadą. A cóż to znaczy? Czy nie jest to aby
element symbolicznego naznaczenia kogoś? Swego rodzaju splunięcia mu
pod nogi i okazania swojej moralnej wyższości, zwłaszcza teraz gdy
czarno-biały obraz historii powojennej staje się obowiązującą normą".
~TomaszW (Zdroje)
To właśnie jest to ordynarne kłamstwo Pawła Miedzińskiego, przecież na zdjęciu numer 418 nie jest jak twierdzi wicepremier Franciszek Kaim tylko Eugeniusz Ołubek. W albumie błędnie opisane są zdjęcia z Mieczysławem Dopierałą, Lucjanem Adamczukiem, Jolantą Jakimowicz, Arturem Bezią, zdjęcie opisane jako Gdańsk przedstawia Gdynię, kilkadziesiąt zdjęć w wyniku skrajnej niekompetencji nie ma wcale opisu ( tłumaczenie P.M - bo wiadomo o co chodzi). To nie prawda że tylko przy jednym zdjęciu zostało pomylone autorstwo. Błędnie nazwane są ulice na zdjęciach nr 278, 308, 343, 354, 355, 432, 435. Tak właśnie wygląda polemika z pracownikami IPN, stać ich tylko na anonimowe kalumnie i anonimowe przeklejanie argumentów ad personam napisane przez kłamców.

gość
kolejny fragment. P. Miedziński: " Faktycznie. Jedno (a nie dwa) zdjęcia
mają lustrzane odbicia. To błąd. Zasugerowałem się oryginałem odbitki.
To prawda, że fotografia numer 47 nie została wykonana przez
funkcjonariusza Wydziału „B”. Pomyliłem się. Ale udało mi się ustalić
poprawnie autorstwo setek innych zdjęć. I to pomimo ich zagmatwanych
losów. Przecież te zdjęcia były ukrywane, kopiowane, reprodukowane.
Zmieniali się właściciele odbitek, po latach liczne zdjęcia krążyły
wśród kolekcjonerów. A nawet były przywłaszczane. Ale jednak… Jedno
zostało błędnie podpisane. Mea culpa.
Za żenujące uważam argumentowanie, iż
dokonano „zaniechań i niedpowiedzeń”. Recenzent uważa, że należało
dodać kolejne zdjęcie z „Żałobnej manifestacji” 1 maja 1971 r. 15
fotografii to za mało? Na wstępie swej recenzji utyskiwał, że zbyt dużo
miejsca poświecono walkom ulicznym…
Na zakończenie dodam jeszcze, że album, i to zauważył Recenzent, ma
częściowo uzupełnić wiedzę o tych ważnych wydarzeniach z naszej
przeszłości i przypomnieć, jak doniosłą rolę odegrał wówczas Szczecin.
Nie rości sobie praw do bycia monografią, nie stanowi kompendium
wiedzy. Nie takie były intencje autorów. Mam nadzieję, że każdy, kto
chce wyrazić swą opinię najpierw album zobaczył, przeczytał, a później
ją formułował. Natomiast zdaje się, że dr Paziewski zastosował w tym
przypadku radę prezesa KS „Tęcza” kierowaną do wyjeżdżających na
Zachód: „rozchodzi się jednak o to, aby te plusy nie przesłoniły wam
minusów”.
~TomaszW (Zdroje)
Mrówa . Niskie to jest anonimowe obrażanie ludzi. To fakt dr Paziewski nie ma tak spektakularnych sukcesów jak dr Eryk Krasucki który ustalił że w "Grudniu" w Szczecinie zginęło 14 osób i że głównymi poszkodowanymi byli żołnierze i milicjanci, niech mi szanowna Mrówa wskaże gdzie Krasucki odnosi się do błędów które popełnił w tekście, jakby choć sprawa śmierci Sawickiego czy imię Kowalczykówny. Pan Miedziński twierdzi że popełnił jeden błąd w albumie, jak to się ma to błędów wskazanych w artykule. Proszę się odnieść konkretnie do zarzutów to wtedy porozmawiamy.

gość
Autorzy zdecydowanie przynzją się do błędów i odnoszą się merytorycznie do "recenzji", która powstała przecież tylko dlatego, że p. Paziewski poczuł się dotknięty odrzuceniem tekstu i dlatego, że weszli na jego poletko. Książek zero. Nowych badań zero. Zazdrość, zawiść i kompleksy tylko tyle. Niskie i żałosne.
~TomaszW (Zdroje)
Mrówa, nie można w żaden sposób porównać obu tekstów. Tekst MKM dotyczy relacji międzyludzkich gdzie mamy słowo przeciwko słowie, z takimi argumentami nie sposób dyskutować. Nie dziwię się że Stetinum nie było zainteresowane publikacją informacji które mogą być pomówieniami, zwłaszcza że jeden z autorów (Paweł Międziński) wielokrotnie mijał się z prawdę. Pan Paweł Knap pracownik IPN w ramach solidarności opublikował ten haniebny tekst na prowadzonym min. przez niego portalu. Z jakich powodów Mrówo łączysz mnie z dr Paziewskim, to insynuacja pana Miedzińskiego. Mrówa mówi o badaniach z przed 15 lat, pewnie chodzi o 10 lat i doktorat M.Paziewskiego który ostatnim czasem został skopiowany przez IPN celem zapewne przypisywania sobie zawartych w nim ustaleń jak własnych. Mrówa proszę o jedną odpowiedz, czy zgadzasz się z ustaleniami dr Eryka Krasuckiego co do liczby "Grudniowych" ofiar?. Autorzy "Zbuntowanego Miasta" nie ustosunkowali się do postawionych zarzutów.

gość
Można sobie porównać obydwa teksty. Niestety Stetinum wbrew dziennikarskiej rzetelności zamieściło tylko jeden z nich a jego autor nie zechciał zapytać autorów. Tekst Paziewskiego nie jest spokojny ani rzetelny. Zataja fakt, że brał udział w powstaniu albumu i że jest to zemsta za odrzecenie jego tekstu. Choćby byłoby tam bardzo dużo błędów to można by dostrzec coś pozytywnego, niestety dwoje tenorów z tego jeden nie wiadomo po co zabierający głos jako konferansjer Paziewskiego (sam nie ma zielonego pojęcia o tym co pisze) nie widzi nic pozytywnego. Chodzi o wejście na czyjeś poletko, zadziwienie, że może nie da się już dalej lansować grudniologością na poziomie badań sprzed 15 lat polegających jedynie na odtwarzaniu faktów. Sprawa ostatnia: tym ludziom chciało się, zrobili coś ciekawego, byc może z błędami. Gdzie są książki Paziewskiego? O Węgielniku nie wspomnę.
~TomaszW (Zdroje)
Jedynka. Dr Paziewski napisał recenzje albumu, byli pracownicy szczecińskiego OBEP napisali recenzję moralną osoby dr Paziewskiego. Tekst ten nie mógł się ukazać w żadnym normalnym medium, i tu zaczęła się nikczemność "towarzystwa". Paweł Knap pracownik szczecińskiego IPN, kolega pomawiającego Eryka Krasuckiego, Małgorzaty Machałek i kłamiącego min. na temat swojego wykształcenia Pawła Miedzińskiego, zmieścił tą kalumnię na administrowanym przez siebie portalu. Nie można tego nazwać inaczej jak zmową. Boli mnie że mało normalnych ludzi zabiera głos w tej skandalicznej sprawie. Pan Paweł Knap polemizuje ze mną w taki sposób iż w związku z tym że nie mam naukowych publikacji nie będzie ze mną rozmawiał.

gość
jaki wielbłąd - każdy widzi.artykuł dr Paziewskiego spokojny, rzeczowy, informatywny i wyjaśniający. Odpwiedzi trójki osób zaangażowanych w Wydanie - są agresywną, dość niegrzeczną napaścią, a, co najważniejsze, pozbawioną atrybutów przekonywujących. Co najbardziej zadziwia mnie, to brak dyskusji, jakby w Szczecinie nie było ludzi myślących samodzielnie...
~TomaszW (Zdroje)
screen. Niestety zmusza mnie Pan do tego abym kolejny raz nazwał kłamcą Pana Pawła Miedzińskiego, który będąc magistrem socjologii wielokrotnie publicznie przedstawiał się jako historyk. Pan Miedziński kłamie pisząc iż " Jedno (zdjęcie- T.W) zostało błędnie podpisane. Mea culpa." przecież bardzo dobrze wie że kilkadziesiąt zdjęć zostało błędnie podpisanych, chodzi o pomyłki dotyczące osób przedstawionych na zdjęciach, miejsc obrazowanych przez zdjęcia, błędne nazwy ulic ,jest zdjęcie pokazujące jakoby Gdańsk pokazuje zaś Gdynię, również błędnie przypisuje autorstwo kilku zdjęć. Metodologia weryfikacji zdjęć zastosowana przez Pana Miedzińskiego w "pierwszej tak kompleksowej publikacji dotycząca 1970 r." polegała na konsultacji z dziennikarzami, zadają to kłam Jego twierdzeniu iż dołożył wszelkiej staranności przy ocenie zdjęć, to ma być naukowe podejście?. Nie wiem o co chodzi kiedy MKM nazywają dr Paziewskiego Konsultantem ( pewnie myli im się z bohaterem Mistrza i Małgorzaty), w albumie są jedynie podziękowania dla dr Paziewskiego, wygląda na to że w pewnym momencie zrezygnował ze współpracy z krętaczami. Jeszcze jedno Pan Miedziński,30 latek nie posiadający w swym dorobku ani jednego artykułu naukowego stosuje argumentu ad personam wobec członka szczecińskiego KOR, czołowego dziennikarza "Jedności" (czytałem Jego artykuły był naprawdę ostry w 1981 roku), więzionego w Wierzchowie, redaktora szczecińskiej prasy podziemnej 82-89 min Grota, który jako pierwszy pisał o represjach wobec robotników po 1970 roku. Dr Paziewski był wielokrotnie cytowany w pracach naukowych autorów wywodzących się z poza naszego miasta np. w publikacjach prof Eislera, specjalisty w temacie Grudnia, żaden inny szczeciński badacz nie był wymieniany w tym kontekście. To się zmieni bo myślę że będzie coraz głośniej o rewizjonistycznych ustaleniach dr Eryka Krasuckiego który twierdzi że w Szczecinie 17 i 18 grudnia zginęło 14 osób.

gość
to nowy fragmencik z sedina.pl Paweł Miedziński "Przynajmniej setka odbitek z tej
fotodokumentacji wcześniej była już prezentowana, nierzadko
wielokrotnie, w różnych wydawnictwach zarówno krajowych
(cenzurowanych), jak i pozacenzuralnych, a także emigracyjnych czy w
prasie zachodniej. To zarzut? Album to pierwsza tak kompleksowa
publikacja dotycząca 1970 r. w Szczecinie. Trudno, aby nie znalazły się
w niej ikony tamtych dni. Może powinienem był nie zamieszczać zdjęcia
płonącego komitetu partii? Przecież to znane zdjęcie. Albo zdjęcia z
wizyty Gierka w stoczni? Też były wielokrotnie publikowane. Ba. Nawet
ich autor zdobył za nie nagrodę w konkursie fotograficznym.
Pomijając fakt, że nie „przynajmniej
setka” a zaledwie kilkadziesiąt zdjęć było publikowanych to przecież
pozostałych kilkaset było publikowanych po raz pierwszy! To dla
Recenzenta zapewne nieważne. Chociaż pamiętam jak ze zdumieniem
spoglądał na zdjęcia, jakie udało mi się zeskanować z materiału
filmowego, który kilkadziesiąt lat przeleżał w archiwum MSW w Warszawie. [...] Fotki te w większym stopniu
odzwierciedlają mentalność esbeków i inspirowanych oraz kontrolowanych
przez bezpiekę żurnalistów, aniżeli rzeczywistość społeczną późnego
Gomułki czy wczesnego Gierka. A moim zdaniem połączenie zdjęć
życia codziennego miasta w zestawieniu z fotografiami sygnalitycznymi
doskonale ilustruje tamte dni. Z jednej strony ludzie, którzy szykują
się do Świąt Bożego Narodzenia a z drugiej ci, którzy siedzą zatrzymani
w areszcie. Ale może Recenzent zna lepsze zdjęcia opisujące epokę
późnego Gomułki czy wczesnego Gierka.
O tym jak trudno opisać fotografię
sprzed kilkudziesięciu lat wie dobrze sam dr Paziewski. Wszak jako
konsultant został poproszony o przyporządkowanie nazwisk do postaci na
zbiorowym zdjęciu członków komitetu strajkowego (fotografia 425). Próba
ta nie udała mu się. Zatem nie dziwię się, że akurat ten zarzut nie
znalazł się w rzeczonej recenzji.
~TomaszW (Zdroje)
screen. Z dużym zainteresowaniem przeczytałem "ripostę" MKM. Powiem tak jest mi wstyd, już nie za krętaczy,autorów albumu, ale ich profesorów, promotorów, nauczycieli. MKM w zasadzie nie odnoszą się do postawionych zarzutów, przytaczają jedynie zawiły cytat Krasuckiego, reszta to kalumnie.Pan Paweł Miedziński który nie napisał ani jednego naukowego artykułu argumentami ad personam oczernia członka szczecińskiego KOR, dziennikarza Jedności, więzionego w Wierzchowie, redaktora wielu podziemnych pism w latach 1982-89. Człowieka który pierwszy napisał o szczegółach represji wobec szczecińskich robotników po 1970 roku. Po raz kolejny Pan Miedziński kłamie że popełnił jeden błąd w albumie, jest ich kilkadziesiąst (jeśli liczyć niepodpisane zdjęcia to kilkaset). Druga gwiazda, dr Eryk Krasucki który do dnia dzisiejszego twierdzi że 17 i 18 grudnia zginęło w Szczecinie 14 osób, choć na pomniku i tablicy jest pod stocznią jest inna liczba. Okazuje się że do dr Paziewski wymyślił nazwę "Zbuntowane Miasto" ładnie, okazuje się że to jego wina że w albumie są błędy, że nie poprawił krętaczom i hochsztaplerom ich własnych błędów. Krasucki twierdzi że wstęp dr Paziewskiego odrzucono w związku z jego obszernością i szczegółowością, no ludzie!!!!!!!!!!. dorobek Krasuckiego w sprawie grudnia nie pozwala mu zabierać głosu w tym temacie. W zamian on sam napisał esej filologiczny w którym jest kupa błędów. Krasucki który jako historyk może opisywać tylko dokumenty nigdzie wcześniej nie publikowane, ponieważ jego warsztat naukowy nie pozwala mu zabrać głosu w temacie posiadającym literaturę, nie ma moralnego prawa osadzania jakiegokolwiek naukowca. Hańba i jeszcze raz hańba. O Pani Machałek z litości nie wspomnę.

gość
No to tym bardziej warto przytoczyć fragmenty "...Znając dotychczasowe zainteresowania historyczne dr. Michała
Paziewskiego, ówczesny dyrektor Oddziału IPN, dr Kazimierz Wóycicki,
złożył mu propozycję współredagowania albumu. Obecny Recenzent zgodził
się napisać tekst wprowadzający oraz uczestniczyć w trudnych pracach
redakcyjnych polegających na identyfikacji, selekcji oraz decydowaniu o
układzie fotografii. Zadeklarował również, że sam dostarczy kilka
cennych fotografii dokumentujących tamte wydarzenia. Zaproponował nawet
tytuł albumu Zbuntowane miasto i uczestniczył w kilku
spotkaniach redakcyjnych. Miał wówczas okazję przekonać się, jak trudno
jest po latach identyfikować postacie i miejsca – wielokrotnie wskazana
przez niego lokalizacja okazywała się błędna po dokonaniu wizji
lokalnej. Niewykonalnym zadaniem okazała się również podjęta przez
niego próba zidentyfikowania wszystkich uwiecznionych na zdjęciu
członków komitetu strajkowego ze stycznia 1971 r. – o tym w recenzji dr
Paziewski nie napisał. Tak samo jak o tym, że zarówno układ albumu, jak
i podpisy pod zdjęciami poznał przed jego publikacją i miał też
możliwość przedstawienia własnej wizji wydarzeń. Niestety, przygotowany
przez niego tekst wprowadzenia był zbyt obszerny. Został poproszony o
naniesienie korekt, jednak poprawionego tekstu nie dostarczył..."
~TomaszW (Zdroje)
Tekst MKM to hańba szczecińskiego środowiska historyków.

gość

gość
Normal
0
21
„Nie będzie to łatwe
zadanie, jednak zachęcam nasz IPN do pokazania tego
fenomenu. Było by to coś czym moglibyśmy się chwalić. Pomijam inne
błędy, choć jeśli faktycznie zaistniały to są ewidentne (myślę, że red.
Stetinum powinna umieścić lub ustosunkować się do (--) w ostateczności nie
widzę przeszkód do umieszczenia tej odp. na forum)...(--) postarajcie się powściągnąć emocje.”
Dobre zapytania-prośby , tylko do kogo skierowane ?
Do tych co mają jakąś wiedze ? Jednak wydobycie tejże to
niemal wojna z cieniami przeszłości ,bo Ci „wiedzący” jak coś wiedzą to i tak
nie powiedzą. Co najwyżej mogą się przejechać po tych co starają cokolwiek
wydobyć na światło dzienne ,takich specjalistów jest sporo parających się
krytykanctwem czy wręcz ośmieszaniem czyjejś pracy –dociekań.
Wystarczy przejrzeć ten portal a bez konkretnych wskazań
można wyczytać malkontencko-prostujące wpisy ,mimo że Ci „prostowacze wiedzy”
nie wypocili ani jednego samodzielnego artykułu!

gość
Nie znam części tych książek, które wymienił pan Tomasz, ogólnie jestem dyletantem w danej tematyce i gdyby nie ojciec - strajkujący uczestnik zajść grudniowych - to pewnie temat by mnie tak nie interesował. Ciekawi mnie zwłaszcza sprawa "Republiki Szczecin", wcale bym się nie zdziwił, gdyby ówczesna propaganda miała wpływ na kształt omawianego albumu. Był by to błąd, na szczęście błędy są do poprawienia, gorszym błędem są jednak konflikty personalne (z nich na ogół nic pozytywnego nie wynika). Rozumiem wydawców z IPN, przecież o wiele bardziej medialnie jest pokazać zadymy i zdjęcia, które wzbudzają emocje (patrz telewizyjne wiadomości). W mojej świadomości jednak funkcjonuje Republika Szczecin i fenomen organizacyjny KS. Nie będzie to łatwe zadanie, jednak zachęcam nasz IPN do pokazania tego fenomenu. Było by to coś czym moglibyśmy się chwalić. Pomijam inne błędy, choć jeśli faktycznie zaistniały to są ewidentne (myślę, że red. Stetinum powinna umieścić lub ustosunkować się do odp. p. Miedzinskiego, w ostateczności nie widzę przeszkód do umieszczenia tej odp. na forum).Panowie Miedzinski i Wegielnik jeśli to możliwe, to postarajcie się powściągnąć emocje, pamiętajcie, że zgoda buduje, niezgoda rujnuje.Zgadzam się z Ciekawe ciekawe, że u p. Wegielnika widać zaangażowanie w sprawę, myślę nawet, że Ci co zarzucają mu stronniczość (na tych od obelg mogę spuścić tylko zasłonę milczenia) powinni poczytać komentarze do jego artykułów umieszczonych na Stetinum, w których to wręcz zarzuca mu się bycie rycerzem IPN-u. Co do "Gnoma", wielki człowiek, jednak wprowadzanie jego wątku służyć może tylko rozmydlaniu tematu.

gość
Sofronow, Szanowny Panie chodzi o to że szczecińscy naukowcy p. mgr Miedziński, p. dr Krasucki i pani dr Machałek wydali publikację naukową w której jest do kilkudziesięciu do kilkuset merytorycznych błędów i nie chcą się do tego przyznać. Media mainstreamowe mają to w nosie ale ja nie. Nie są to błędy lub rewizjonistyczne ustalenia błahe, np Pan dr Krasucki twierdzi że w szczecinie 17 i 18 grudnia 1970 roku zginęło 14 osób, a to nie prawda i symbolem tego są nazwiska na pomniku pod stocznią i na Aniele Wolności. Pan Miedziński krzyczy coś o jakieś "ripoście" dla czego więc riposta nie ukazała się bezpośrednio po ukazaniu się artykuły Pana dr Paziewskiego w "Pograniczach"?. Niech Pan przeczyta komentarze, jakie morze pomyj na mnie wylano za to że śmiałem o tym przypomnieć, czy to nie dziwne?

gość
Przecież dyskutuje Pan tylko i wyłącznie ze swoim małym. Kompleksikiem. Nie istnieje Pan ani naukowo, ani jako dziennikarz, ani bezrobotny. Strzykanie śliną dookoła nie jest najlepszą metodą na karierę, ani na obsadzenie kumpla na dyrektorskim fotelu. Pora to zrozumieć, uspokoić i wziąć się do pracy, napisac coś wartościowego, pomóc Paziewskiemu dokończyć doktorat, razem zrobić lepszą konferencję, przestać wyzywać innych, zacząć czytać ze zrozumieniem, pomodlić się. Dużo tego ale za parę lat już jako normalny zrównoważony publicysta będzie mógł Pan bez kompleksika patrzeć w lustro.

gość
Szanowny Panie Miedziński,właśnie o tym mówię o Pana niekompetencji i prywacie, na wzmiankowaną konferencje w 2008 zaprosił Pan tylko jednego gościa,uczestnika wydarzeń, tak się składa że był to członek Pana rodziny,inni bohaterowie wydarzeń tak jak Pan Adamczuk odmówili uczestnictwa wiedząc po albumie "zbuntowane miasto", że jest Pan niekompetentnym badaczem i fałszuje Pan obraz szczecińskiego Grudnia. Jest Pan Panie Miedziński socjologiem czy to nie dziwne że na współorgazniowanej przez Pana wzmiankowanej konferencji było aż trzech socjologów, z których jeden Bóg mi świadkiem pan dr Maciej Kowalewski nie powiedział ani słowa w kontekście Grudnia. Pierwszy raz byłem na konferencji historycznej gdzie prawie połowa prelegentów była socjologami.Czy ta konferencja nie była przypadkiem załatwianiem prywatnych spraw związanych z Pana "karierą naukową". Wiadomo dla czego nie ukazały się materiały pokonferencyjne, bo to było żenujące i wszyscy dobrze o tym wiedzą. Zgadza się od Pana otrzymałem zdjęcia "Szerszeni", zdjęcia które zrobił Pan pracując jako urzędnik państwowy opłacany z moich podatków. Naprawdę nie ma Pan sobie nic do zarzucenia jeśli chodzi o "Zbuntowne album", Pana argumenty są żenujące, redaktor Zadworny z G.W mi nie pomógł i nie mogłem zweryfikować zdjęcia?????????
~PawelMiedzinski (Centrum)
"Ciekawe ciekawe" - ależ jedną z największych zdobyczy demokracji jest prawo do krytyki! Także tej najostrzejszej. I takie też jest prawo do riposty.
Jak już wspominałem dwukrotnie, odpowiedź na zarzuty wszytskich autorów Albumu znalazła się już w dawno temu w Redakcji Portalu. I jak wspomniałem nie chcę powtarzać na forum tego, co zostało w niej napisane. Niestety, nie wziąłem pod uwagę faktu, że Redakcja kierujac się nieznanymi mi motywami dotąd jej nie zamieściła.
Moja reakcja względem osoby T.Węgielnika dotyczy nie jego krytyki, ani krytyki dr. Paziewskiego (bo jej dotyczy replika) a zniesławienia jakiego się dopuścił T. Węgielnik.
Szeroka dyskusja na temat Grudnia cieszy mnie niezmiernie, podobnie jak fakt propagowania Albumu wśród Czytelników. Myślę, że każdy kto będzie naprawdę zainteresowany włąsną opinią siegnie po niego. A wtedy zważy racje obu stron.
PS
Napisął Pan o 'gaszeniu pasjonata'. Ależ skąd. Nie taka jest moja intencja. Ale ponieważ może to sprawiać takie wrażenie zdradzę Panu, że to ja osobiście zaprosiłem Pana T.Węgielnika na konferencję poświęconą Grudniowi-Styczniowi jako odbyła się w IH Uniwerystetu Szczecińskigo w grudniu 2009 roku (byłem jej współorganizatorem z ramienia IPN. Brali w niej udział także przedstawiciele Instytutu Socjologii i Instututu Historii). To ode mnie otrzymał 'białe kruki' jakimi są "Szerszenie" wydawane na emigracji przez Edmunda Bałukę. No cóż.

gość
Szanowni Państwo nigdy nie spotkałem się z takim poziomem agresji dotyczącej dyskusji nad historią Szczecina i problemów związanych z jej badaniem, coś musi być w tym temacie. Uczestniczyłem w dyskusji ponieważ czasem udaje mi się pozyskać bardzo ciekawe relacje od internautów ze Szczecina, tak było w wypadku tekstów na moim blogu.Po zawieszeniu reedycji artykułu dr M. Paziewskiego uaktywniło się bardzo wiele dziwnych ników, zidentyfikowałem co najmniej dwóch pracowników szcz IPN co wnoszę z tego iż pisali oni o wewnętrznych procedurach IPN. NP na swoje pytanie dla czego nie ma skoroszytów i pomocy archiwalnych przy korzystaniu z archiwum IPN, dowiedziałem się od anonima w internecie że w Oddziałowym Biurze Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN w Szcz istnieje jednak coś takiego ja o katalog komputerowy, dostępny w czytelni akt jawnych (na Janickiego nie ma nawet komputera w miejscu które jest tak określane).Bardzo mnie to zdziwiło ponieważ to samo pytanie zadałem 2 pracownikom OBUiAD i usłyszałem że nie istnieją żadne pomoce archiwalne. Zadałem pytania co do nieprawd które zostały zawarte w albumie "Zbuntowane Miasto" komuś się to bardzo nie spodobało.

gość
odnoszę się do swojej wypowiedzi z gdziny 22.46 - drobne sprostowanie, aby zostać dobrze zrozumianym: absolutnie nie stwierdzam jednoznacznie zaistnienia takiego faktu. zastanawia mnie tylko nieumieszczenie przez administrację portalu tekstu wysłanego przez t. miedzińskiego który mógłby rozwiać wiele wątpliwości i rozstrzygnąć zasadność większości komentarzy.

gość
operator, jestem głęboko przekonany że portal zabierze głos w tej sprawie, choćby w taki sposób że poinformuje p Miedzińskiego że jego "riposta" nie nadaje się do publikacji. Ja stwierdzam że nie byłem i nie jestem członkiem jakiekolwiek partii politycznej, dyrektorem IPN oczywiście mogę zostać z racji wieku ale nie wykształcenia politologicznego.

gość

gość
Tez jestem ciekawy jaka byla odpowiedz. Na miejscu portalu poinformowalbym dlaczego nie opublikowano jej tresci, albo ja zamiescil. Chcialbym jednak zaznaczyc, ze nieprawidlowa jest dyskusja tutaj prowadzona. Wrogiem nie jest p. Wegielnik, chociaz oczywiscie rozumiem negatywne emocje autora albumu. Powtorze raz jeszcze: w pracy badawczej, naukowej chodzi o dotarcie do prawdy, a to jest nierozerwalnie zwiazane z dyskusja, krytyka, nawet wyrazana w nieprzyjemny sposob. Ja nie miejscu p. Wegielnika ubieralbym swoje zarzuty w inne slowa, ale widze u niego zaangazowanie w sprawe. Czy warto gasic pasjonata i lokalnego patriote (bo takim mi sie zdaje przez swoje komentarze)?

gość
"ciekawe" niestety Portal Stetinum nie zdecydował się na opublikowanie odpowiedzi autorów, którą jak informuje p. Miedziński przesłali kilka dni temu. Tam pewnie odnieśli się do zarzutów. Może pora postawić pytanie czy to jest czyjaś kampania w wyścigu do fotela dyrektora szczecińskiego IPN?

gość
Panie Miedzinski, ja mam wrazenie ze wszystkim tutaj troszke puszczaja nerwy:) p. Wegielnik odpowiada pod swoim nazwiskiem, co uwazam za nieroztropne, ale to jego wybor. Jak Pan zapewne zauwazyl mocne slowa sie tutaj pojawiaj pod jego adresem. Zrozumialym jest ze moze czasami nie kalkulowac na chlodno kazdego slowa w tym ferworze oskarzen. Natomiast odnoszac sie do kwestii odpowiedzialnosci naukowej - jesli zostaly popelnione bledy w pracy naukowej to nalezy je sprostowac. Praca naukowa ma to do siebie, ze jej podstawa jest pragnienienie poznania prawdy, a nie udowodnienia "swojej" prawdy. Jesli sa bledy, trzeba powiedziec "przepraszam, juz poprawiamy, dzieki za zwrocenie uwagi", chociazby to bylo niemile. Generalnie negatywne opini o naszej pracy sa przykre, ale przeciez chodzi nam o to, abysmy powiekszali przestrzen naukowosci, czyli wiedzy... zgodzi sie Pan? A propos, w publikacji KAZDE zdjecie powinno byc podpisane, pamietajmy ze moga to czytac takze ludzie za 100 lat, to wazna sprawa!

gość
Panie M. (dla ostrożności sądowej heheheheh) czekam na odpowiedz na zadane pytania.1) dla czego pokazano fałszywy obraz Grudnia eksponując
jego niszczycielski charakter nie
skupiający się na refleksji dotyczącej strajków i pokojowego
rozwiązania konfliktu, 2) o co chodzi w historycznym bełkocie
wskazującym na to iż to milicja i wojsko było głównie poszkodowane
(sic!) 3)brak konsultacji z uczestnikami wydarzeń 4) historyk Krascuki
twierdzi
że strzały pod stocznią 18 grudnia 1970 spowodowały obie strony
konfliktu (na jakiej podstawie , jakie dokumenty czy relacje o tym
świadczą, niech to powtórzy rodzicom zastrzelonego pod stocznią 16
letniego Sawickiego 5) zdjęcia
umieszczone są niechronologicznie, 6) błędnie podane jest imię Jadwigi
Kowalczyk która powinna być symbolem Szczecina (może chodziło Państwu o
jej siostrę?), 7) nie ma ani słowa o rannych i postrzelonych
demonstrantach i przypadkowych ludziach 17-18
grudnia choć jest wzmianka o poświęceniu milicji. 8),mnóstwo powtórzeń
, niedopuszczalna sytuacja w publikacji naukowej 9 ) Historyk twierdzi
że jedną rzeczą na jaką nie zgodził się Gierek podczas debaty z
robotnikami to cofnięcie podwyżek, (zastanawiam się poważnie nad
warsztatem dr Krasuckiego), 10) brak podpisów nad znaczną ilością zdjęć
lub błędne podpisy, błędna identyfikacja budynków i ulic 11) autorzy,
chyba świadomie? wprowadzają czytelników w błąd co do wizerunków kluczowych
postaci strajków Mieczysława Dopierały, Lucjana Adamczuka, Pani
Jakimowicz
zwanej "Jolką", czy A .Bezię czy oni nie wiedzieli jak Ci Panowie i
Pani
wyglądają, 12) autorzy zamieszczają zdjęcia z Trójmiasta twierdząc że
dotyczą one Gdańska w rzeczywistości dotyczą one Gdyni (sic!), 13)
błędne przypisanie autorstwo poszczególnych zdjęć, jak musieli czuć się
ludzie którzy czytali że jedne z najważniejszych zdjęć które zrobili w
życiu, zrobili według IPN jednak inni ludzie, ubeccy renegaci co
gorsza. 14) Historycy twierdzą że pierwsza Solidarność funkcjonowała
kilka miesięcy,15 ) w kalendarium "Grudnia' odnoszącym się również do
Trójmiasta, historycy piszą że w wyniku "rewolty grudniowej" zginęło 16
(rozumiem że według dr Krasuckiego w Szczecinie zginęło 14 osób a w
całej Polsce kolejne dwie). Problem jest w tym iż nie są to wszystkie
błędy, autorzy to wiedzą tylko nie chcą się do nich przyznać.
~PawelMiedzinski (Centrum)
"Ciekwe ciekawe" - czym innym jest dyskusja, krytyka - choćby najsroższa (i to samo dotyczy riposty na nią). A czym innym publicznie dyskredytowanie, odbieranie dobrego imienia, bezpodstawne (i niemądre zarazem) zarzucanie kłamstwa. To jest po prostu oszczerstwo i zniesławienie.

gość

gość
Nie no moze warto. Wtedy bylby to temat dla duzej prasy:) nalezaloby jednak pamietac o tym, ze anonimowosc w internecie to fikcja. To bardzo precyzyjne srodowisko rejestrujace chociazby IP (taki numer identyfikacyjne) komputera (dostepu do internetu) z ktorego korzystano dokonujac wpisu:) czy to oznacza ze p. Wegielnik powinien zalozyc sprawy sadowe osobom ktore go publicznie obrazaja? Nie mozna rownoczesnie korzystac z wolnosci slowa w sieci (zwolennicy danej osoby) i straszyc odpowiedzialnoscia cywilna (osoba zainteresowana):) to sprzecznosc:)

gość
Rzeczywiście nie warto. Dowody? Te pańskie słowa, swoiste zasklepienie umysłu, ta jakby znajoma retoryka... REWIZJONIŚCI Miedziński i Krasucki, którymi straszy pan dzieci, przymiotnik "ubecki", to ciągłe poczucie strachu i napięcia o losy tego regionu, kraju, świata (?) które bije z pana rozpaczliwych postów....pan cierpi za miliony.....tylko współczuć.

gość
Sad? Za dyskusje w komentarzach pod artykulem? No coz... zarzuty musza miec cos w sobie, skoro grozby sadu sie pojawiaja. Jesli bylyby nieprawdziwe zostalyby zbagatelizowane. To bylaby rewelacyjna sprawa, taki proces sadowy;) licze na to, ze Pan grozacy odpowiedzialnoscia cywilna dotrzyma slowa;)

gość
Na stronie IPN pod opisem publikacji Strokowskiego znajduje się następujący passus "Zabici i ranni na szczecińskich ulicach nie ponieśli ofiary za
darmo. Można powiedzieć, że stali się symbolem, dzięki któremu
narodziło się społeczeństwo Szczecina. Jak to trafnie ujął Eryk
Krasucki: „Szczecin zyskał szczecinian”. To przecież od tego momentu
mieszkańcy stolicy Pomorza Zachodniego, którzy trafili tu w wyniku
powojennej zawieruchy z różnych stron Polski, zaczęli o sobie mówić, że
są ze Szczecina, że są szczecinianami." zakładam więc że również Eryk Krasucki miał wpływ na charakter tej książki i przypominam że obok dr Krascukiego mówiłem o kierownictwie IPN czyli dr Marcinie Stefaniaku, chodzi o treść książki Panie anonimie Bukowiec. Co do gróźb anonimów i słów Pana Miedzińskieg, to powiem tylko jedno, czy wy w IPN zauważyliście że mamy demokrację i wolność słowa.

gość

gość

gość
Szanowny Panie Miedziński biorę odpowiedzialność za wszytko co tu powiedziałem,ma Pan prawo zgłosić do Redakcji portalu prośbę osunięcie jakoby obrażających Pana wpisów. Jeśli uznają że tak w rzeczywistości jest to proszę bardzo. Powiedział Pan że na ponad 400 zdjęć tylko w jednym popełnił Pan błąd, kłamstwo. Jeśli chodzi o Pana Zadwornego to co mnie obchodzi czy ktoś Panu pomógł czy nie, to pan jest ponoć naukowcem. Sprawa Adamczuka myślę że jest dobrze opisana poniżej. Przykro mi iż nie był Pan wstanie polemizować na temat nieprawidłowości w albumie do powstania którego się Pan przyczynił.
~PawelMiedzinski (Centrum)
Szanowny panie Węgielnik. Z uwagi na fakt, że nazwał mnie Pan publicznie na forum portalu k ł a m c ą (w sprawie moich rozmów z L.Adamczukiem) myślę, że poniesie Pan za to konsekwencje. Myślę, że wyczerpuje to znamiona zniesławienia. Dalsza dyskusja z Panem jest zupełnie bezprzedmiotowa i wręcz uwłaczająca. A co do Archiwum Gazety Wyborczej - poproszę na świadka do sądu red. Adama Zadwornego, którego dwukrotnie prosiłem o pomoc w dotarciu do zdjeć z Grudnia. Życzę licznych sukcesów badawczych. Chętnych do ich receznji jak widzę zapewne będzie wielu. A udzielającym się na portalu, w tym "Anonimowym kanaliom" jak ich Pan raczył nazwać dziękuję za aktywność, choć nie zawsze się z Państwa uwagami w pełni zgadzam .

gość
Nigdy nie kupiłem osobiście książki w szczecińskim oddziale IPN (choć
mam ich w domu parę), przedmiotem transakcji był zakup 30
zdigitalizowanych zdjęć, strony IPN-Stetinum. Szanowny anonimie
Francesko pisze Pan/Pani "Rzuca Pan bardzo poważne zarzuty wobec
publicznej instytucji - czy zdaje sobie Pan z tego sprawę?", oczywiście
że zdaję sobie sprawę i czekam na oficjalne stanowisko IPN w min. w
sprawie ile osób zginęło 17-18 grudnia 1970 roku w Szczecinie, IPN
jako wyspecjalizowana instytucja zajmująca się historią powinna
definitywnie wyjaśnić tą sprawę.Od 30 lat na tablicy pod stocznią jest
liczba inna niż podaje w publikacji IPN dr Eryk Krasucki. Ale po raz
kolejny mówię, nie chodzi o rozlane mleko, dr Eryk Krasucki napisał
wstęp do reedycji książki Aleksandra Strokowskiego "Lista ofiar.
Grudzień 1970 w Szczecinie", było to dosłownie 2 miesiące temu. Dr
Krasucki został wybrany do napisania wstępu przez kierownictwo IPN z
tego powodu że jest przez nie uznawany za "największego specjalistę w
dziedzinie szczecińskiego Grudnia", ustna opinia jednego z pracowników.
I co książka nie ma choćby przypisu z nazwiskami rannych milicjantów i
żołnierzy,jeśli dr Krasucki pisze w "Zbuntowanym mieście" o tym że 17
grudnia głównie poszkodowani byli milicjanci i żołnierze to niech
będzie konsekwentny. Książka o której mówię została rozesłana do
szczecińskich szkół. Teraz proszę się zastanowić, rewizjonistyczne
ustalenia w "Zbuntowanym mieście", następnie polonistyczny wstęp do
książki Strokowskiego bez przypisów mówiących o ustaleniach jakie
uczyniliśmy przez kilkanaście ostatnich lat. Co będzie dalej, ubecka
wizja Edmunda Bałuki, bo dr Krasucki z mgr Miedzińskim piszą jego
biografię jednocześnie będąc skłóconym z Bałuką jak też ze znaczną
częścią środowiska bohaterów tamtych wydarzeń. Jeśli coś z tym nie
zrobimy , dr Krasucki i Pan Miedziński co roku będą nas raczyli tego
typu "naukowymi" publikacjami. Dzieciom przekazuje się książkę(do
szczecińskich szkół zostały wysłane egzemplarze) gdzie nie ma jednej
strony konfliktu, mój dziadek był milicjantem jednej z komend MO w
Grudniu, nie był ubekiem których nie szanuje i on również nigdy ich nie
szanował. Tak naucza historii pan dr Eryk Krasucki i kierownictwo
szczecińskiego IPN.

gość

gość
Franczesko Szanowny Panie argumenty Pana są takie że może Pan
wypowiadać je tylko anonimowo, to wiele mówi o Panu. Osobiście
podpisywałem fakturę w IPN w obecności Pani Kościelnej. Pan Miedziński
wielokrotnie kłamał mówiąc np o tym że popełnił jeden błąd na ponad 400
zdjęć lub że dopełnił wszelkiej staranności w sprawie opisu zdjęć (opis
zdjęć z Panem Adamczukiem). osiołeczek Szanowny Panie lub Pani o
mentalności piszącego anonimy. Czy historycznym bełkotem nie jest
stwierdzenia wskazujące na to że to przede wszystkim milicja i wojsko
było głównie poszkodowane 17 grudnia 1970. Fałszywy obraz już mówiłem
eksponowanie niszczycielskiego charakteru szczecińskiego Grudnia, a nie
skuteczności robotniczej samoorganizacji, pokojowego rozwiązania
konfliktu społecznego (stoczni nie spacyfikowano) jak i działalności
Komisji Robotniczej. Co do Pana dr Eryka Krasuckiego który napisał w
albumie "Zbuntowane Miasto" że 17 i 18 grudnia 1970 roku zginęło w
Szczecinie 14 osób i nigdy tego nie zweryfikował ani nie udowodnił tego
faktu w sposób naukowy, to sprawa jest oczywista. Naukowiec ów może
zyskiwać uznanie tylko w tematach dotychczas nieopracowanych lub
ujawniających nowe dokumenty, z tym mamy do czynienie w sytuacji
wzmiankowanej przez anonima książkowej wersji Jego doktoratu. Warsztat
naukowy nie pozwala bowiem Panu dr Erykowi Krasuckiemu pisać poważnych
tekstów naukowych w dziedzinach które mają swoją literaturę tematu, tak
jak np "Grudzień 70".

gość
Już naprawdę ostatni raz: może w samoobronie czy gdzie tam Pan się udziela to jest normalne, ale stawia Pan kretyńskie pytania z tezą, z którą Pan polemizuje. np. "dlaczego pokazano fałszywy obraz", "o co chodzi w historycznym bełkocie". O nic Węgielnik, nie zrozumiesz. To nie jest poziom na dyskusję. Niestety jest Pan dnem już za młodu, co udowadnia Pan plując na Kołakowskiego, nazywając Miedzińskiego kłamcą, Krasuckiego słabym historykiem, a przede wszystkim wypisując brednie na dowolnie wybrany temat. Co do ostatniego, byc może jest słabym historykiem bo Pan z kolega tak ustaliliście ale opublikował bardzo wiele wysoko ocenianych, recenzowanych tekstów, w tym książkę, za którą otrzymał m.in. drugą nagrodę "książka historyczna roku" Clio i książka roku Czasopisma Literackiego "Książki" . Zapętlił się już Pan kompletnie. Wiem wymienianie tych osób pisząc do jakiegoś Węgielnika może im uwłaczać, ale trzeba tępić taki poziom schamienia połączony z giga indolencją, bufonadą i co tu mówić ideologicznie szytym odchyłem. Pomilcz Pan troszkę, zastanów się choć chwilę. Może za daleko Tomasz? Może za daleko? Pokompromitujesz się dalej? Miałes powiedzieć ile masz dzieci i podać konkretnie gdzie Miedziński kłamał w jakiej szkole i kiedy. Czy ty baranku boży zdajesz sobie sprawę z zarzutów jakie stawiasz ludziom?I jeszcze jedno, uważaj Węgielnik będzie trudne: nie wszystko w pracy historycznej musi być chronologiczne. Ciężkie, trudne do pojęcia, takie dziwne, ale tak właśnie jest. Zapytaj tego drugiego specjalisty.

gość
Po pierwsze - nie odpowiedział Pan na moje pytanie. Pluje Pan na pana Miedzińskiego, z rozmysłem permanentnie przekręcając jego nazwisko. Po drugie, dobre imię niektórych osób narusza ta dyskusja; wątpię by mogła to zrobić podpisana imieniem i nazwiskiem odpowiedź na postawione w artykule zarzuty. Rzuca Pan bardzo poważne zarzuty wobec publicznej instytucji - czy zdaje sobie Pan z tego sprawę? A po trzecie, o ile się orientuję, IPN nie ma możliwości wystawiania faktur i sprzedaży czegokolwiek, poza publikacjami - no, chyba że się mylę... Ale jeśli nie, to ktoś tu się bardzo mocno mija z prawdą.

gość
Franczesko, Szanowny Anonimie jeśli chodzi o Samoobronę to warto porozmawiać o tej partii w kontekście Szczecińskiego IPN, ooo zapewniam warto. Jeśli chodzi o zdjęcia które są przy moich artykułach to w IPN jest rachunek sprzedaży przez IPN zdjęć portalowi Sednium. Okazuje się, jak powiedział Pan Miedziński (specjalista od zdjęć i wystaw zdjęciowych w IPN) do części sprzedanych zdjęć IPN nie miała praw, czyli sprzedał nie swoją własność, trzeba będzie to wyjaśnić. Nie wiem dla czego stetinum nie zamieszcza "riposty" pana Miedzińskiego, Redakcja ma do tego pełne prawo. Może chodzi o to że "riposta" p. Miedzińskiego może naruszać dobre imię różnych osób i narazić portal na finansową i prawną odpowiedzialność.Przedstawiłem logiczny wywód dowodzący że Pan Midziński kłamie, mówiąc że pokazał zdjęcia Panu Adamczukowi a następnie w albumie dwukrotnie zdjęcie z wizerunkiem tegoż Adamczuka nazwał innym nazwiskiem.

gość
Pan Tomasz ŻĄDA do stwierdzeń Maleny DOWODÓW. Niesamowite, jak można popaść w zcietrzewienie i aberację umysłową. Całe Węgielnikowe "opisywanie" to dowód, i to dowód OSKARŻYCIELSKI, uzmysławiający innym, jak dalece poszedł Węgielnik na lokajską służbę prawicowych formacji politycznych. A przy tym udaje on nie lokaja a stwórcę i cenzora kogoś, komu do pięt nie dorasta. Przykre choć prawdziwe.

gość
Panie Węgielnik, nie uważasz, że kilkakrotne zarzuty kłamstwa pod adresem Miedzińskiego to już gruba przesada? Czy nie za daleko pojechałeś? To chyba nie forum Samoobrony czy innej Młodzieży Wszechpolskiej, gdzie można pluć na kogo się chce?I jeszcze zaciekawił mnie pewien Twój tekst, a mianowicie, że rachunek za zdjęcia jest "u nas". Czy to oznacza, że pracujesz w portalu Stetinum.pl? I czy ma to coś wspólnego z brakiem publikacji riposty autorów albumu? Bo jakiś szwindel tu czuję...

gość
Machiavelli (zachwycony Maleną), oczywiście że odniosłem się do wypowiedzi Maleny, jej wypowiedz to opinia której nie podparła dowodami,natomiast to że pan Miedziński spotkał się z panem Adamczukiem a następnie pomylił dwukrotnie podpisy z ze zdjęciem tej osoby, to fakt. Pan Midziński kłamie mówiąc "Widzi Pan, ja na czterysta kilkadziesiąt zdjęć popełniłem jeden błąd"."Osiołek stępa" nikt tutaj dotychczas merytorycznie nie odniósł się do tekstu Pana Paziewskiego, a o to wszak toczy się spór. Nikt nie obronił ustaleń dr Eryka Krasuckiego który ustalił iż 17 i 18 grudnia 1970 roku zginęło w Szczecinie 14 osób. Nikt nie odpowiedział mi na następujące pytania :1) dla czego pokazano fałszywy obraz Grudnia eksponując jego niszczycielski charakter nie
skupiający się na refleksji dotyczącej strajków i pokojowego rozwiązania konfliktu, 2) o co chodzi w historycznym bełkocie wskazującym na to iż to milicja i wojsko było głównie poszkodowane
(sic!) 3)brak konsultacji z uczestnikami wydarzeń 4) historyk Krascuki twierdzi
że strzały pod stocznią 18 grudnia 1970 spowodowały obie strony
konfliktu (na jakiej podstawie , jakie dokumenty czy relacje o tym świadczą, niech to powtórzy rodzicom zastrzelonego pod stocznią 16
letniego Sawickiego 5) zdjęcia
umieszczone są niechronologicznie, 6) błędnie podane jest imię Jadwigi
Kowalczyk która powinna być symbolem Szczecina (może chodziło Państwu o
jej siostrę?), 7) nie ma ani słowa o rannych i postrzelonych demonstrantach i przypadkowych ludziach 17-18
grudnia choć jest wzmianka o poświęceniu milicji. 8),mnóstwo powtórzeń
, niedopuszczalna sytuacja w publikacji naukowej 9 ) Historyk twierdzi
że jedną rzeczą na jaką nie zgodził się Gierek podczas debaty z
robotnikami to cofnięcie podwyżek, (zastanawiam się poważnie nad
warsztatem dr Krasuckiego), 10) brak podpisów nad znaczną ilością zdjęć
lub błędne podpisy, błędna identyfikacja budynków i ulic 11) autorzy,
chyba świadomie? wprowadzają czytelników w błąd co do kluczowych
postaci strajków Mieczysława Dopierały, Lucjana Adamczuka, Pani Jakimowicz
zwanej "Jolką", czy A .Bezię czy oni nie wiedzieli jak Ci Panowie i Pani
wyglądają, 12) autorzy zamieszczają zdjęcia z Trójmiasta twierdząc że
dotyczą one Gdańska w rzeczywistości dotyczą one Gdyni (sic!), 13)
błędne przypisanie autorstwo poszczególnych zdjęć, jak musieli czuć się
ludzie którzy czytali że jedne z najważniejszych zdjęć które zrobili w
życiu, zrobili według IPN jednak inni ludzie, ubeccy renegaci co gorsza. 14) Historycy twierdzą że pierwsza Solidarność funkcjonowała kilka miesięcy,15 ) w kalendarium "Grudnia' odnoszącym się również do Trójmiasta, historycy piszą że w wyniku "rewolty grudniowej" zginęło 16 (rozumiem że według dr Krasuckiego w Szczecinie zginęło 14 osób a w całej Polsce kolejne dwie). Problem jest w tym iż nie są to wszystkie błędy, autorzy to wiedzą tylko nie chcą się do nich przyznać.

gość
Węgielnik lubisz tak merytorycznie (po prof. Kołakowskim bardzo merytorcznie pojechałeś brawo). Powiedz no ile masz dzieci w szkole? Gdzie i kiedy, na jakiej lekcji, w jakiej szkole p. Miedziński kłamał? Używasz słów, których nie rozumiesz. W swoim zacietrzewieniu i podrażnionym małym kompleksiku posuwasz się do zwykłego ulicznego chamstwa. Przyjmij do wiadomości Twoja "twórczość" to dno. Nie zrobiłeś w życiu nawet ułamka tego co p. Miedziński. Nie mówiąc już o pozstałych autorach albumu. Ludzie dali Ci tu zdrowo po pysku idź do kącika i przemyśl. Po co Ci to? Żeby tylko po nazwisku? Żeby z jakieś oszołomskiej partyjki do rady miasta się dostać albo nawet powiatu? Po co to Panu? Wiem: w imię Prawdy, Ojczyzny i Boga Wszechmogacego prawda? Alleluja i do przodu.

gość
Zachwycony - zwięzłym zsyntetyzowaniem postawy, przekonań ideologicznych i cech "pisarstwa" pana Węgielnika. Mimo tak doskonajej kondensacji myśli, pan Węgielnik swoje, w stylu: a u was biją Murzynów, co u niego oznacza: "za nasze... pojechał do..., chodzi po szkołach..." itd. Nie czyni on (Węgielnik) żadnych odnieśień do PANI stwierdzeń, jakże trafnych. Szkoda żem z innej epoki, bowiem bez względu na skutki - ubiegałbym się o PANI ŁASKAWE WZGLĘDY.

gość
Malena, Szanowna Pani dobrze było by udowodnić to co się mówi, ale jednak Pani zarzut różni się nawet jakościowo od mojego który brzmi, Pan Miedziński kłamie mówiąc że zrobił wszytko aby album był precyzyjny, jak bowiem w takim kontekście wyjaśnić fakt że mimo iż za nasze pieniądze pojechał służbowo do Warszawy spotkać się z Panem Adamczukiem, potem dwukrotnie źle podpisał zdjęcie z jego wizerunkiem, wprowadzając młodych ludzi interesujących się historią w błąd, nigdy się z tego nie wycofał nie przeprosił a co gorsza rzuca kalumnie na osoby które "mają czelność" to wytknąć. Chodzi po szkołach gdzie uczą się nasze dzieci i mówi patrzcie Państwo to Pan Adamczuk, to Pan wicepremier Kaim, to sekretarz wojewódzki Ołubek, ludzie wzywam do pokory wobec FAKTÓW.

gość
Pani Węgielniku cóż że wytknie Pan setki błędów, wskaże palcem podpis, cyfrę, skoro myślenie o tych wydarzeniach nie wykracza u pana poza sferę symboliczno-obrzędowej, zmitologizowanej paplaniny? Tu niestety nikt panu nie pomoże. Nawet jeśli wsztscy podpiszemy się imieniem i nazwiskiem i podamy numery pesel. To jest nieuleczalne.

gość
Karl von Tempe, rozumiem że nie może Pan pod nazwiskiem po musiałby Pan przytoczyć fakt pomylenia osoby wicepremiera z sekretarzem KW, ten jeden z kilkudziesięciu karygodnych błędów znajduje się w albumie "Zbuntowane Miasto" pana Pawła Miedzińskiego. To błąd tego kalibru jak by dziś politolog napisał książkę naukowa i podpisał zdjęcie wicepremiera Pawlaka , nazwiskiem prezydenta Krzystka, i upierał się przy tym że to żadne błąd, że nie mogłem zweryfikować ich wizerunków, zresztą to nie ma znaczenia bo i tak wszyscy wiedzą o co chodzi, teraz rozumie Pan dla czego jest Pan anonimowy?

gość
Jednak Pan Węgielnik ma rację. po 1. p. Miedziński ma wiele uroku. 2. Nikt nie przewidział, że p. Węgielnik kupi album zobaczy zdjęcie na nim milicjanta z pałką nie będzie miał pojęcia kto to jest?, po co to jest? potem siądzie z innym Panom powie: popatrz pan milicjant niepodpisany, pan drugi powie: a młody to jakiś robił pewnie nie wiedział, że to milicjant to nie podpisał, ja jestem wybitnym badaczem, a czoło moje wysokie i wiem to. napiszmy recenzję że ty tomaszku patrzysz i nie wiesz czy milicjant czy nie milicjant. dobra napiszmy, ale wiesz ja nie umiem bo ja bardziej tak wiesz o Rumunii i ogólne takie bardziej, to może ty napisz a ja wkleję?. dobra. i tak 17 razy.

gość
Szanowny Panie Miedzinski, urzędnik Państwowy który publicznie kłamie to naprawdę ewenement. W sprawie pana Adamczuka, czy prawdą jest że ta ważna dla historii Szczecina osoba od wydania Pana albumu zerwała wszelkie kontakty ze szcz IPN, tak samo zresztą jak Pan Bałuka? Pan Adamczuk podczas promocji wypowiadał się krytycznie na temat albumu, dla czego Pan kłamie panie Midziński. Członek Pana rodziny, członek grudniowego komitetu strajkowego Pan Kasprzycki również krytycznie publicznie wypowiadał się na ten temat, mimo że zapewne próbował Pan użyć swojego uroku aby tego nie robił."Co do znakjomitej ilości zamieszczonych tam zdjęć nie ma
pewności co do dokładnego czasu ich wykonania" pisze Pan jeśli nie ma Pan do dziś pewności jakie zdjęcia Pan umieścił w albumie dla czego wziął Pan na siebie taką odpowiedzialność, co Panem powodowało że nie mając kompetencji zabrał się Pan za rzecz której Pan nie rozumie. Pana mniemanie o tym że w publikacji naukowej nie widzi Pan potrzeby opisu zdjęcia (prawie połowa zdjęć w albumie), jest delikatnie mówiąc dziwna, nie widziałem publikacji naukowej z niepodpisanymi zdjęciami. Nie chodzi tylko o zdjęcia nie podpisane ale zdjęcia opisane błędnie, poprzez Pana publikację IPN wprowadza ludzi w błąd w istotnych sprawach dotyczących najnowszej historii. Mówi Pan że włożył Pan dużo pracy w identyfikację zdjęć, dokonać Pan miał ponoć heroicznej pracy, to kolejne kłamstwo, jak długo można iść w zaparte, przecież nie sprawdził Pan nawet archiwum Gazety Wyborczej ( można to zrobić z dowolnego komputera na świecie). Fotografia nr 47 której autorstwo przypisał Pan lekką ręką jakiemuś ubekowi, została opublikowana w 1994 roku przez szczeciński dodatek do Gazety Wyborczej z prawdziwym jej autorem Panem Wiesławem Kawalcem. Żądam od Pana wyjaśnienia sprawy czy Pana instytucja sprzedaje zdjęcia do których nie ma praw, rachunek z ceną za zdjęcia przeznaczone do publikacji przez stetinum, znajduję się w instytucji w której Pan pracuje oraz u nas. Proszę aby odnosił się Pan głównie do sprawy fałszywego albumu który Pan uwiarygadnia swoim nazwiskiem, a nie do swoich pasji. Szanowni czytelnicy Pan Midziński kłamie mówiąc o tym iż w albumie zachowana jest chronologia, proszę dokładnie przeczytać, artykuł dr Paziewskiego a następnie obejrzeć album.Czy nadal stoi Pan jako naukowiec na stanowisku że w Szczecinie 17-18 grudnia 1970 zgineło 14 osób, czy może Pan tą opinię w jakiś sposób udowodnić?
~PawelMiedzinski (Centrum)
Polecam Panu lekturę "Spis ilustracji" w Albumie. Strony 221 do 233. 12 stron podpisów. Skoro Pan nie rozróżnia opisu zdjęcia od podpisania autora fotografii...
Poza tym, nie widzę ani jednego powodu aby każde zdjecie miało mieć swój podpis. Fotografie w większości przypadków mówią same za siebie to raz. Ich wymowa jest tak silna i drmatyczna, że opis byłby jedynie obrażaniem inteligencji Czytelnika. Co do znakjomitej ilości zamieszczonych tam zdjęć nie ma pewności co do dokładnego czasu ich wykonania. Tak się składa, że na negatywach czy odbitkach nie zapisywały się wówczas dane EXIF. Układ albumu jest chronologiczno-problemowy więc zarzut braku chronologii jest po prostu nietrafiony. Na marginesie dodam, choć zostało to napisane w replice, że pan L.Adamczuk przed publikacją Albumu oglądał zdjęcia (byłem u niego w Warszawie z makietą Albumu). Więcej - został przeze mnie poproszony o wskazanie osób widocznych na zdjeciach. Wiecej, otrzymał każde zdjęcie dotyczące strajku mejlem. Tym samym stawia to wciaż powtarzane za M.Paziewskim Pańskie zarzyty w nieco innym świetle.
Wracając do mojej fotografi, która ilustruje Pański artykuł. Powtarzam. Zdjęcie jest mojego autorstwa. I Instytutu niech Pan w to nie angażuje. Sugeruje Pan, że IPN sprzedaje komercyjnemu portalowi fotografie ilustrujące Pańskie artykuły? Chętnie się dowiem po jakich stawkach? Może zgodnie z cennikiem ZPAF?
http://www.zpaf.pl/pl/content/prawa_aut/tabele.php
Mam ich więcej - chętnie sprzedam.

gość
Szanowny Panie Miedziński, wybaczy Pan błąd w nazwisku który wyniknął z liczby anonimowych kalumnii które wylano na moje nazwisko po reedycji artykułu. Zresztą widzi Pan jaką wagę ma mylenie nazwisk co w Pana publikacji było nagminne. Nie mam wiedzy dotyczącej kiedy i czy Pana riposta zostanie opublikowana, w tej sprawie proszę się kontaktować z Redakcją. 90 % zdjęć umieszczanych przy moich tekstach zostały nam sprzedane przez IPN, z informacji pracowników wynikało że Instytut jest ich właścicielem, nie były opisane ani nazwane. Jako pracownikowi IPN zadaję więc Panu pytanie czy IPN sprzedawał nie swoje zdjęcia? Nie popełnił Pan jednego błędu w publikacji naukowej, każde błędnie opisane zdjęcie, podające nieprawdziwego autora, nieopisane zdjęcie jest błędem. Zdjęcie H. Czumy zostało zamieszczone nie przeze mnie w tej sprawie proszę się kontaktować z Redakcją, pewnie Kuria się na to zgodziła. Na jakiej podstawie twierdzi Pan iż Pan dr Michał Paziewski jest moim mentorem, choć Bóg mi światkiem jak patrzę na Waszą chałturę i porównuję do tekstów wyżej wzmiankowanego to chciałbym mieć takiego mentora. Czy sądzi Pan tak w związku z faktem że uznałem że ten tekst jest ważny dla Szczecina i godny rozpropagowania?

gość
Zamiast prostej odpowiedzi na pytania, posądzanie mnie (arystokratę umysłu i ducha) o jakieś "pomyje(?). Ale skoro "masakra" to insza inszość, nie wadząca określeniu POKOJOWE w pańskim rozumieniu... Nie dostrzeganie sprzeczności, zastepowanie tego, "inszością", już z samej definicji wyklucza z Panem dalszy, jakikowiek sensowny dialog. Pan po prostu tkwi w omamie awoich racji, które w zestawieniu z rzeczywistością, są jedynie wymysłem upartego chłoptasia. Nie mam zamiaru na tym poziomie czynić dalszych odniesień. Mimo to pozdrawiam i żywię nadzieję na Pańskie racjonalne otrzeźwienie.
~PawelMiedzinski (Centrum)
Z największą ochotą wziąłbym udział w dyskusji jednak Redakcja Stetinum.pl nadal nie zdołała umieścić riposty...
Niejako na marginesie mam jednak pytanie do Pana, które chciałbym zadać publicznie. Czy nie uważa Pan, że zdjecia nalezy podpisywać imieniem i nazwiskiem autora fotografii? Stawiał mi pan ustami dr. Paziewskiego zarzut dotyczący zdjecia p.Kawalca (fotografia nr 46). Widzi Pan, ja na czterysta kilkadziesiąt zdjęć popełniłem jeden błąd. Błednie podpisałem zdjecie sprzed kilkudziesięciu lat. I ja boleję nad tym. Bo Pan (i każdy kto maiął album w rękach) akuart wie, że dążyłem do podpisania KAŻDEGO zdjecia. Zadąłem sobie bardzo, bardzo dużo trudi aby oszukać i podpisać zdjecia wykonane n a w e t przez funkcjonariuszy SB. Choć nikt nigdy nigdzie tego nie robi. Ale tego nie wszak ani Pański mentor ani Pan nie napisze przecież.
Więc pytam - jakim prawem podpisał Pan w swoim tekscie na tym portalu moją fotografię przedstawiającą o. Huberta Czumę "Fot. szczecin.kuria.pl "?
Pan wybaczy ale ja kurialistą nie jestem.
PS.
Nazywam się Miedziński a nie Midzński.

gość
Machiavelli (zadziwiony), widzę że nie chce Pan dyskutować tylko anonimowo pomyje wylewać, cóż. Pokojowe zakończenie kryzysu polityczno- społecznego, w Trójmieście robotników po prostu spacyfikowano, u nas powstała Komisja Robotnicza, zorganizowano wolne wybory do samorządów zakładowych, a to że 17 i 18 była masakra to inna inszość.

gość
Panie Węgielnik, jakżesz to POKOJOWO?! Spalony nie tylko gmach partii. OFIARY ŚMIERTELNE GRUDNIA, o których LICZBĘ wadzisz się Pan na tym portalu. Rozumiem, żem archaicznie myślący, ale pożoga i śmierć, nawet w moich dziejopisach (wielce przewrotnych), nie były zaliczane do zjawisk POKOJOWYCH. Gubisz się w Pan w argumentacji i pojęciach, a to już nie makiawelizm, zalatują dane wywody prostackim; przepraszam -zalatują niewyszukanym KŁAMSTWEM.

gość

gość

gość
Machiavelli (obudzony), Szanowny Panie odpowiem jaka jest moja opinia w tym temacie. Komitet Strajkowy w Gdyni działał 12 godzin po czym został aresztowany, dwa szczecińskie strajki z przełomu 70/71 roku trwały razem 10 dni, w Grudniu 1970 roku w szczytowym punkcie strajku uczestniczyło w nim około 120 zakładów. Był to pierwszy w historii PRL strajk generalny, od decyzji K.S z Warskiego zależało czy drukować Kurier i czy ma chodzić komunikacja miejska. W styczniu 1971 strajk pod przywództwem Bałuki, wymusza przyjazd do Szczecina najważniejszych ludzi w PRL, konflikt społeczny w autorytarnym systemie zostaje rozwiązany POKOJOWO. Gierek zgadza się na powstanie Komisji Robotniczej, jest to de facto pierwszy związek zawodowy w obozie wschodnim, ale również coś więcej, wbrew temu co twierdzi "wybitny historyk idei" dr E. Krasucki. Pokojowo zakończony protest w Szczecinie jest obserwowany przez cały świat, powstaje film fabularny w U.K, sztuki teatralne, stenogramy negocjacji tłumaczone są na inne języki. Świat nie widzi Trójmiasta tylko Szczecin. Jednocześnie komunistyczna władza eliminuje z pamięci wszelkie ślady skutecznego samorządu robotniczego, eksponuje niszczycielski charakter Grudnia, dla tego to właśnie trójmiasto staje się jego symbolem. "Republika Szczecińska" jak mówiono o tych dwóch miesiącach ma zniknąć z pamięci i udało się w Anno Domini 2008 szczecińscy "naukowy" publikują album który jest wypisz wymaluj tezami tej propagandy, na dodatek pełnymi błędów podającą nieprawdziwa liczbę ofiar, ich nieprawdziwe dane itp.

gość
Mocium Panie Węgielnik, zaczynasz Waćpan mnie (N.M.) przerastać w makiawelizmie. Twierdzisz, że w albumie jest "fałszywy obraz Grudnia, eksponujący jego niszczycielski charakter...". A spalony gmach publiczny (to nic, że mieszczacy nie miłowaną partię) to ma jaki charakter?! Elementów pojednawczych ja tu nie dostrzegam. A może to tylko filmowa atrapa, spreparowana przez podłą komunę? Jeśli pan odkrył tę mistyfikację, to -naśladując pański styl - proszę o dowody.

gość
Malena, Szanowna Panie nie nawoływałem do uwielbienia dr M.Paziewskiego tylko do ustosunkowania się do zarzutów w jego artykule"Czy ma monopol na
historię Grudnia?" skąd takie pytanie, może Pani wyjaśnić?, chyba nie jest możliwe zawłaszczenie sobie tematu w nauce?. Przeczytałem wszytko co na temat Grudnia napisał dr Paziewski, prof Głowacki, prof Eisler, dr Kula i wielu innych nigdzie nie spotkałem się z twierdzeniem że 17 grudnia 1970 roku w Szczecinie zginęło 14 osób, takie jest oficjalne stanowisko szcz IPN, choć co roku inaczej to wygląda na obchodach. Chciałbym aby mi ktoś wyjaśnił jakie jest ustalenie nauki w tym temacie. Pamiętam jak pierwszy raz oglądałem wzmiankowany album widzę zdjęcie i podpis Lucjan Adamczuk, a więc tak wyglądał ten gość myślę sobie, ale okazuje się że nie, że to jeden z kilkudziesięciu byków autorów. Zresztą nie chodzi o album, tu mleko zostało już rozlane, chodzi o kolejne "badania" które prowadzi wzmiankowany historyczny "dreamteam". Co do Franczesko to odsyłam do moich publikacji na temat szczecińskiego "Grudnia" do prasy tradycyjnej.

gość
jaki jest więc pana przepis na prawdziwą historię o którą pan postuluje? ideologiczne skrzywienie i pompatyczno-tromtradacyjne nawoływania do jedynie słusznego uwielbienia dla dr Paziewskiego nie są chyba najlepszą drogą. Proszę zrozumieć, że nikt nie odmawia temu panu szacunku z racji cierpień doznanych w więzieniach ale czy to oznacza że stał się dzięki temu nieomylnym historykiem?. Czy ma monopol na historię Grudnia? To pan rozpoczął od ataku i paniki że oto "serwują nam nieprawdziwą historię", a teraz-co znamienne, twierdzi pan że stał się ofiarą spisku i niezrozumienia.życzę dystansu.

gość
Panie Tomaszu, kiedyś jechałem windą z zaspanym hydraulikiem... Czy dzięki temu mogę pisać o kanalizacji?I pytanie do redaktorów Stetinum.pl: Tekst zaczyna się cytatem z pana Węgielnika; kim on jest, jakim i dla kogo autorytetem, by w ten sposób rozpoczynać artykuł recenzyjny pracownika naukowego, o, jakby nie było, znacznym dorobku naukowym? Czy pan Węgielnik przez Redakcję traktowany jest jako specjalista, którego zdanie jest decydujące w przyjęciu do publikacji? Wiek i pióro jakby nie te...

gość
TT, zgadza się. Przyznam że cała sprawa wyprowadziła mnie trochę z równowagi, nigdy nie spotkałem się z takim poziomem agresji, insynuacji bardzo szczegółowo związanych z tematem, jakieś autoplagiaty, wulgarne obelgi, wręcz grożby. Anonimowi krytykanci przejrzeli wpisy na moim blogu na przestrzeni 2 lat, jakieś szukanie w internecie kim jestem. I co najciekawsze prawie ani jednego merytorycznego głosu. Od redakcji zależy czy tekst który przesłał Pan Midziński zostanie opublikowany.
~PawelMiedzinski (Centrum)
Proszę o to pytać Redakcję Portalu Sedinum.plRiposta na recenzję została wysłana wczoraj popołudniową porą.
Z największą chęcią odpowiedziałbym na publicznie postawione pytania i wątpliwości Tomasza Węgielnika (oraz ewentualnie każdej innej osoby), już dawno, jednak nie chcę powielać, tego co już zostało wysłane do Redakcji. Riposta dotyczy recenzji dr. Michała Paziewskiego. Osobną kwestią (choć częściowo pokrywającą się) są pytania i zarzuty T.Węgielnika. Cześć z nich pojawiła się już po wysłaniu riposty do Redakcji. Na nie pozwolę sobie odpowiedzieć jednak po ukazaniu się riposty na Sedinum.pl

gość
Pan sam o tym napisał do Zdziwionego, wklejam:
Tomasz Węgielnik
2010-01-28 - 17:31 |
"Zdziwiony, Szanowny Panie poprosiłem o ustosunkowanie się szefa OBEP oraz jednego z autorów, wydaje się że bezskutecznie."
a gdzie ta dpowiedz o której napisał pan Miedzinski? bezie na portalu?
~Torney (Turzyn)
A ten szlak, co Pana trafia, to jedwabny czy bursztynowy?

gość
Moje ewentualne kompleksy nie mają nic wspólnego z tekstem dr Paziewskiego. W 1981 roku miałem dwa lata i byłem za młody aby być w przedszkolu,zresztą jak większość pracowników szcz IPN, z czego są dumni i wielokrotnie o tym mówili publicznie, nawet sam Pan Dyrektor. Szlak mnie trafia jak jakieś anonimowe kanalie (wyjątkowo dobrze zaznajomione ze sprawę, wiedzące np to że mail z prośbą o ustosunkowanie się do tekstu został wysłany do zwierzchników autorów a nie do ich samych), bo inaczej tego nazwać nie można plują na dr Michała Paziewskiego który właśnie w 1981 roku został zamknięty w zakładzie Karnym w Wierzchowie, za to że walczył o demokratyczne media, media dzięki którym anonimowe kanalie i nikczemnicy mogą Go dziś swobodnie i autentycznie opluwać. Zastanówcie się co zrobiliście, kto po czymś takim będzie chciał zabierać głos w interkatywnych mediach?.

gość

gość
Aleksander, oczywiście musicie Państwo mi wybaczyć ale po tych anonimowych obelgach i pogróżkach żle przykleiłem nazwisko z oficjalnej strony IPN. Ciekawe że nie mówicie o kolejnym kardynalnym błędzie do którego dopuścił się IPN dokonując REEDYCJI książki p Strokowskiego. Zrozumcie ludziska chodzi mi tylko o to aby w kolejnych publikacjach IPN nie było błędów. Informację o tym iż IPN się ustosunkował do tekstu uzyskałem od p Pawła Miedzińskiego w komentarzu pod artykułem.

gość
~Torney (Turzyn)
Aaaa, Andrzej Strokowski. Naprawdę sprytne z tym celowym błędem. A ci z IPN napisali, że Strokowski to Aleksander :)
~PawelMiedzinski (Centrum)
Odpowiedź na receznję pana dr. Michała Paziewskiego jest od wczeoraj popołudnia w Redakcji Portalu Stetinum.plProszę o cierpliwość wszystkich zainteresowanych Albumem.

gość
~Torney (Turzyn)
To Sokorski, zdaniem autora poniższego wpisu, pisał o Grudniu? Doprawdy, interesujące :)

gość
Dobra nowy dzień nowe rozdanie, po tej niezwykle miłej wymianie argumentów ad personam czas przejść do konkretów. Chciałbym być kolegą Pana dr Paziewskiego, niestety korzystam tylko z jego tekstów, należymy do innych generacji kiedy ja wraz z pracownikami IPNu włączając ich dyrektora bawiliśmy się w wojnę w przedszkolu Pan Paziewski walczył o wolną Polskę i siedział za nią po więzieniach. Wczoraj na stetinum.pl zalogował się jeden z autorów albumu, proszę go a by z otwartą przyłbicą ustosunkował się do zarzutów, dla ułatwienia przytoczę je tu jeszcze raz. 1) Historyk Krascuki twierdzi że 17 grudnia zginęło w Szczecinie 14 osób,
do dnia dnia dzisiejszego IPN broni tego stanowiska, nie było żadnego
sprostowanie (alternatywna historia), 2) fałszywy obraz Grudnia eksponujący jego niszczycielski charakter nie skupiający się na refleksji dotyczącej strajków, 3) historyczny bełkot wskazujący na to iż to milicja i wojsko było głównie poszkodowane (sic!) 4)brak konsultacji z uczestnikami wydarzeń 5) historyk twierdzi że strzały pod stocznią 18 grudnia 1970 spowodowały obie strony konfliktu (niech to powtórzy rodzicom zastrzelonego pod stocznią 16 latniego Sawickiego o którym powstał nawet film fabularny), 6) zdjęcia umieszczone są niechronologicznie, 7) błędnie podane jest imię Jadwigi Kowalczyk która powinna być symbolem Szczecina (może chodziło Państwu o jej siostrę?), 8) nie ma ani słowa o rannych i postrzelonych 17-18 grudnia choć jest wzmianka o poświęceniu milicji. 9),mnóstwo powtórzeń , niedopuszczalna sytuacja w publikacji naukowej 10 ) Historyk twierdzi że jedną rzeczą na jaką niezgodził się Girek podczas debaty z robotnikami to cofnięcie podwyżek, (zastanawiam się poważnie nad warsztatem dr Krasuckiego), 11) brak podpisów nad znaczną ilością zdjęć lub błędne podpisy, błędna identyfikacja budynków i ulic 12) autorzy, chyba świadomie? wprowadzają czytelników w błąd co do kluczowych postaci strajków Mieczysława Dopierały, Lucjana Adamczuka, Jakimowicz zwana "Jolką, czy A .Bezię czy oni nie wiedzieli jak Ci Panowie i Pani wyglądają, 13) autorzy zamieszczają zdjęcia z Trójmiasta twierdząc żę dotyczą one Gdańska w rzeczywistości dotyczą one Gdyni (sic!), 14) błędne przypisanie autorstwo poszczególnych zdjęć, jak musieli czuć się ludzie którzy czytali że jedne z najważniejszych zdjęć które zrobili w życiu, zrobili według IPN jednak inni ludzie, ubeccy renegaci co gorsza, 15)nie
ma w Szczecinie ulic Niepodległości, Jedności Narodowej, Wyzwolenia czy
Wojska Polskiego (fot. 278, 308, 343, 354, 355, 432, 435), lecz tak
nazywane są liczne w grodzie Gryfa aleje. Pytaniem zatem zostaje czy autorzy zapoznali się z literaturą tematu, wygląda na to że nie , sami napisali alternatywą historię. Szanowni Państwo co się stało to się nie odstanie, problemem jest to że Oni nadal powielają błędy i piszę "złą historię", przykładem jest reedycja miesiąc temu książki p Sokorskiego, obudźcie się ludzie serwują nam nieprawdziwą historię.

gość
nie widze powodu aby wystepowac pod nazwiskiem, poniewaz nie przylaczam sie do dyskusji nad tekstem. moj wpis dotyczy tylko i wylacznie kwestii w jaki sposob jest prowadzona dyskusja. odnosze wrazenie, ze w normalnym swiecie tego typu zarzuty jakie tutaj sie pojawiaja, takie scisle osobiste, powinny miec podparcie w nazwisku. jesli nie maja, to sa tyle warte co "anonimy" podpisywane "zyczliwy". to tez swiadczy o tym kto je pisze:)

gość
A ja myślę że Pan Paziewski zapomniał wytknąć najważniejszego błędu, który zresztą zmusił go do wyszukania setki innych: tego że jego nazwisko nie znalazło się obok trzech pozostałych. Dzieło życia ma innych autorów. Jak tu polemizować skoro cała sprawa nie dla nauki i w imię prawdy historycznej a z powodu urażonej ambicji się toczy.

gość
Nadal myślę, że nie ma sensu nic Panu tłumaczyć, skoro nawet na Kołakowskiego Pan pluje, ale niech Pan się zdecyduje bo w co drugim wpisie pisze Pan, że nie zna się na historii i cytuje Pan tylko tego Paziewskiego, a w kolejnych że Pan się zna i album to dno absolutne. Nie prościej napisać "mój kolega co brał udział w powstaniu albumu uważa, że to dno i ja chyba też tak myślę"?

gość
Jakiś dobrotliwy głos z Warszawy wzdycha nad klawiaturą z politowaniem. Dzięki Ci stolyco, stolcu Piastowy żeś czuwasz nad nami (Paker jesteś wyczulony więc zaznaczam że to NIE TEN RODZAJ STOLCA jak kilka komentarzy poniżej).
Mnie się właściwie w tym poście też nie o to "merytorycznie" rozchodzi więc Panie W. lepiej nie czytaj Pan dalej bo ciśnienie znów skoczy. Ja pytanie mam następujące: mianowicie kiedy ukaże się zbiór reedytowanych reedycji polemiki? Czy Doktór przewiduje The grejtest hits of zdeformowany portret? dla koneserów jego twórczości to nie lada gratka.
Aaa! tu pana mam Panie W., jednak dotrwał pan do końca mojej skromnej wypowiedzi. Zapewne szuka pan teraz z wypiekami na twarzy krzty merytorycznej uwagi. niestety brak. Ale żeby nie było Panu do końca smutno to zadam pytanie: dlaczego jednak nie aborcja w Rumunii? Bardziej perspektywiczne i merytoryczne rokujące.

gość
No ładnie groźby się pojawiły, jeszcze jeszcze Panowie.meduza , to nie jest dwóch facetów tylko wicepremier i I sekretarz KW takich błędów jest więcej, mam kontynuować? Z tego co wiem tekst został zamieszczony tylko i wyłącznie w "Pograniczach", na moich blogach są tylko fragmenty zachęcające ludzi z Polski aby się dowiedzieli jakich mamy wspaniałych historyków. Jestem bardzo krytyczny wobec swoich publikacji ale staram robić je rzetelnie. Ale ilość błędów w albumie wskazuje że nie jest to przypadek, zdjęcia są nienazwane, poprzekręcane, żle nazwane, ulice mylone, autorzy zdjęć są pomyleni. Zdjęcie które obrazuje tekst pokazuje inny problem autorzy bezwiednie zrobili album o ulicznych walkach a nie o strajkach, która są najbardziej istotnym elementem. Zadaje pytanie kto był opiekunem naukowych tej publikacji, kto ponosi odpowiedzialność za fałszowania historii Szczecina. Dla czego na Aniele Wolności jest 16 nazwisk a historyk w publikacji twierdzi że zginęło 14 osób, proszę o wyjaśnienia.

gość
Cwaniak z WARSZAWAKI zarzyca nam ANONIMOWOŚĆ. A sam przykucnął za pseudo "gościa z daleka". Takich mentorkich pajacyków, to nawet w Warszawce nie znoszą. Po prostu jest przyjęte na portalach, że nikt nie podaje numerów swoich butów, bo nie o obuwie tutaj idzie. A pan Węgielnik niech lepiej omija NASZĄ DZIELNICĘ, choć ona bardzo spokojna i można po niej przejśc "tylko wtedy, kiedy CHŁOPAKI obiad jedzą". My wiemy swoje i ŻADNE wpisy i wypisy p. Węgielnika tego nie zmienią.

gość
Tak panie Tomaszu pod zdjęciem 418 jest pomylonych dwóch facetów. To naprawde wybitna publicystyka, nie żaden autoplagiat, to prwadziwa reedycja. Nie odpowiedział Pan na ilu portalach umieściliście już ten sam tekst i ile razy wzięliście za niego pieniądze. Sprawa autoplagiatu, nierzetelności podejścia, jest chyba kwestią bardzo merytoryczną. Podbnie jak udział Paziewskiego w powstaniu albumu, który krytykuje. Nie dociera do Pana że odpowiedzialnośc za treść publikacji w tym za błędy, które moga zdarzyć się zawsze (tylko pan w swojej wybitnej publicystyce nie popełnił ani jednego błędu prawda?) ponoszą autorzy nie wydawnictwo. Czemu bał się Pan autorów? Po co chowa się pan za Paziewskim? Nie przystoi bojownikowi o prawdę absolutną. To co tu do Pana napisano powinno dać Panu do myślenia ale nie to, że to spisek liberalno-komunistyczny przeciwko dwóm najwybitniejszym publicystom szczecińskim, ale może coś więcej? Może umie Pan coś jednak?

gość
Jestem zadziwiony tym co sie tutaj dzieje. Rozmowy o faktach oraz ich interpretacji powinny przebiegac w formule merytorycznej dyskusji pozbawionej osobistych wtretow. Tymczasem czytam tutaj dosc zenujaca anonimowa probe wulgaryzacji rzeczywistosci. Drodzy panstwo, mnie jest obojetna Wasza sprawa, ale jestem zaszokowany z jaka odwaga wystepujecie "anonimowo" wobec czlowieka ktory podaje swoje imie i nazwisko. Wulgarny jezyk, brak merytorycznych argumentow i ukrywanie sie pod pseudonimami jest oznaka przegranej sprawy. Z niesmakiem opuszczam to miejsce.

gość
prostaczek/cwaniaczek,Bibliofilka widzę że Państwo zainteresowaliście się moją osobą, no metody polemiczne pierwsza klasa. Szanowna Pani Bibliofilko chodziłem na wykłady "Gnoma" jak go dobrotliwie studenci nazywali, nawet jechałem z nim w windzie. Natomiast fakt iż był zaprzyjażniony z sądową morderczynią Generał Nila stawia go w dwuznacznym świetle. Ludzie ustosunkujcie się do zarzutów dr Paziewskiego a nie do mojej osoby, o co Wam chodzi?.

gość
Trochę się zastanawiałam czy warto zabrać głos, czy komentowanie żenującego urobku p. Węgielnika przystoi ludziom poważnym, ale arogancja i co tu ukrywać odporność umysłowa, równa bezczelności "dziennikarza" zachęca do surfowania.17 lipca 209 r. kilka minut po godz. 18 świat obiegła wiadomość, że zmarł prof. Leszek Kołakowski. O godz. 19 wybitny publicysta Wegielnik zasiadł do klawiatury i napisał: "Gnom", autor "Głównych nurtów marksizmu" był do dziś największym żyjącym polskim filozofem. Przyjaźń z sądową morderczynią, dezawuuje go w moich oczach jako latarnię, która przeprowadza nas przez ciemny las filozofii, etyki i moralności". I dalej plwociny w tym tonie. Co pogoń za karierą i pieniędzmi bez posiadania większych umiejętności może zrobić z człowieka.

gość

gość
galopujący osiołek, widzę że nie rozumie Pan czytanego tekstu, ten artykuł to reedycja, mi nic do niego. Oczywiście bardzo dobrze wiem kim są autorzy albumu, specjalista od edukacji historycznej, socjolog i historyk który twierdzi że 17 i 18 grudnia zginęło w Szczecinie 14 osób. Ten ostatni wulgarnie odmówił ustosunkowania się do tekstu. Naczelnik Ligarski stwierdził zaś że sprawę przekaże swojemu pracownikowi p. Midzińskiemu. "Skąd kategoryczne sądy na temat
błędów?", szanowny Panie dr Paziewski był wyjątkowo łagodny dla tego albumu, nie wspomniał łaskawie o znacznie większej ilości błędów, ten album to jedna wielka konfabulacja nieprofesjonalnych "badaczy". Przykład którego nie ma w artykule dr Paziewskiego np na zdjęciu numer 418 według p. Pawła Midzińskiego
jest wicepremier Franciszka Kaima, tak naprawdę zaś jest to Eugeniusz
Ołubek. I takich rzeczy jest dziesiątki, to pan nazywa publikacją naukową. Mówi Pan że IPN-owi nic do albumu przecież oni to wydali, wzięli odpowiedzialność. Pisze Pan "Podpieranie się rozmową z Bałuką (człowiekiem sędziwym i bardzo
schorowanym, na końcu swojej drogi) budzi obrzydzenie." Spotkałem się z Panem Bałuką, rozmawiam z Nim przez telefon, dostarczam mu informacje o tym co robi na jego temet IPN, bo Wy oczywiście tego nie robicie, zdobyliście od niego relacje i część zapomnij, tak samo z Jego rodziną, tak się prowadzi profesjonalne badania. Pan Bałuka po doświadczeni z wyżej wymienionymi Panami niechce już współpracować z żadnymi badaczami, o szczecińskim IPN , mówi tylko słowami na "K".Nie wiem jaką rolę w tej nieszczęsnej publikacji Zbuntowane Miasto odegrał dr Paziewski i nie interesuje mnie to. IPN napisał na swojej stronie "Album „Zbuntowane miasto, Szczeciński Grudzień '70 i Styczeń '71”
ma uzupełnić wiedzę o tych ważnych wydarzeniach z naszej przeszłości i
przypomnieć, jak doniosłą rolę odegrał wówczas Szczecin." czy chodzi o 14 osób zabitych 17 i 18 Grudnia 1970. Najbardziej charakterystyczne jest to że autorzy boją się zabrać głos, bo tego albumu nie da się obronić, nikt przecież nie chciał napisać do niego nawet neutralnej recenzji. Chciałbym jednak porozmawiać merytorycznie na temat albumu, zapraszam do szczegółowego rozpatrzenia każdego z zarzutów.

gość
Panie Węgielniku TOMASZU - "Tomasz, ach Tomasz!/ach powiedz gdzie ty to masz?!/w kogoś się wrodził Tomasz/bo w..." - rzetelnego publicystę, to chyba nie. Jeśli to prawda, żeś pan zaledwie raczkującym politologiem od 2005 roku, czyli CZELADNIKIEM w każdym wymiarze, to więcej taktu, dystansu a mniej IDEOLOGICZNEJ emocji w podchodzeniu do spraw, które zamierzasz pan ZALEDWIE OPISYWAĆ. Nie ma u pana refleksyjnej analizy zagadnienia w miarę zobiektywizowanego. Sama ZUCHWAŁA MŁODOŚĆ to za mało jako argument racji czy słuszności, o PRAWDZIE już nie wspominając. Jeszcze raz niech pan przeczyta refleksyjnie dyskusję, jaka się tutaj toczy, to może "coś tam, coś tam" panu zaświta w szarych komórkach. Czego panu i sobie serdecznie życzę.

gość
Panie Węgielnik być może zna się pan na aborcji w Rumunii, może nawet na polityce energetycznej w Estonii (chociaż mam duże wątpliwości) ale w historii niestety biegły Pan nie jest. Skąd kategoryczne sądy na temat błędów? Bo Panu kolega tak powiedział? Pewnie sądzi Pan że zna się Pan na dziennikarstwie ale tu też niestety klapa pełną gębą. Nie przedstawił Pan racji drugiej strony, nawet ich Pan o to nie zapytał. Twierdzi Pan że pytał Pan władze IPN czy o Pana brednie nalezy Pytać portal Stetinum czy raczej Pana bezpośrednio? IPN wydał ten (przyłączam się do głosu bardzo dobry) album, ale jego autorami są Dr Eryk Krasucki (Instytut Historii US), dr Małgorzata Machałek (Muzeum Narodowe) a edycją i doborem zdjęć zajmował się Paweł Miedziński (IPN). Pewnie trudno to Panu zrozumieć ale to te właśnie osoby są twórcami i je należy pytać o zdanie. Władze IPN nie mają tu nic do gadania. Podpieranie się rozmową z Bałuką (człowiekiem sędziwym i bardzo schorowanym, na końcu swojej drogi) budzi obrzydzenie. Zatem do nie dziennikarstwo to żenada i kompromitacja. I jeszcze jedno weź Pan sobie ten album do ręki i na wewnętrznej stronie przeczytaj wielkimi tłustymi literami: "za pomoc w przygotowaniu albumu podziękowania dla dr Michała Paziewskiego"

gość
Zdziwiony, Szanowny Panie poprosiłem o ustosunkowanie się szefa OBEP oraz jednego z autorów, wydaje się że bezskutecznie. Po mojej stronie nie ma gniewu tylko nie mogę sobie odpowiedzieć na pytanie jak jest możliwe aby instytucja naukowa wydała publikację z dziesiątkami jeśli nie setkami błędów, i to poważnych bo przyzna Pan że zakwestionowanie liczby ofiar jest błędem zadziwiającym.

gość
Hmmm...niestety nie jestem doktorem. Pomylił mnie Pan chyba w przypływie gniewu. Może tu leży problem - z tytułem zaledwie magistra nie jestem w stanie ani zrozumieć ani pomóc Panu w tej krucjacie. Zdziwiło mnie to że Strajkujący nigdy nie wypowiedzieli się na ten temat skoro sprawa jest aż tak poważna. Powoływanie się na prywatne rozmowy w artykule naukowym sprawia wrażenie asekuranctwa. To wszystko. Proszę się tak nie denerwować bo to szkodzi dyskusji o którą Pan przecież tu postuluje:) Może warto do niej zaprosić też drugą stronę?

gość
Szanowny Zdziwiony Doktorze, to że w Szczecinie nie funkcjonuje coś takiego jak merytoryczna krytyka ustaleń naukowych w dziedzinie humanistyki to fakt. Opinie Pana Adamczuka i Bałuki można łatwo zweryfikować, osobiście znam opinię Pana Bałuki który nieparlamentarnie wypowiada się na temat autorów tego albumu. To że Album cieszył dużym zainteresowaniem świadczy tylko i wyłącznie o ogromnym zapotrzebowaniu na wiedzę o kryzysie "Grudniowo-styczniowym", ale na wiedzę rzetelną. Pisze Pan że w Grudniu zginęło 14 osób??????Czy to jest nadal oficjalne stanowisko szcz IPN i Uniwersytetu który Pan reprezentuje i w końcu Pana osobiście, nie przeczytałem nigdzie rzetelnego udokumentowania tej informacji. Proszę o dowiedzenie tego a osobiście pójdę skuć dwa nazwiska z Pomnika, tylko proszę powiedzieć które. Mógłby Pan wypowiadać się pod nazwiskiem, w końcu jesteśmy społeczeństwem obywatelskim.

gość
Skoro tylu uczestników tamtych wydarzeń było zbulwersowanych rzekomymi błędami w albumie to dlaczego nie wystąpili w tej sprawie publicznie? Nie podali takiego skandalu do prasy itd? Na promocji albumu były setki gości. Jako jeden z nich nie pamiętam żeby wystąpiono z krytyką. Ciężko uwierzyć że osoby takiego formatu jak Edmund Bałuka czy Lucjan Adamczuk żalą się skrycie Panu Doktorowi.

gość
Artykuł dr Michała Paziewskiego ukazał się w niszowym piśmie, zwykli szczecinianie nie mieli okazji zapoznać się z tym tekstem. Nie znała go nawet część środowiska historyków. Szkoda że tekst nie jest w stanie wywołać merytorycznej dyskusji na temat badań nad najnowszą historią Szczecina.

gość

gość
Muszelko zastanówmy się zatem autoplagiat czy reedycja? Dopisanie na końcu publikowanego tekstu tego krótkiego słowa "reedycja" zmienia sprawę? Proszę wskazać na jakiekolwiek zmiany (edycyjne) w porównaniu z tekstem w Pograniczach. Jeśli już to reprint tego białego kruka.

gość
"Młodzi historycy IPN" pisze z pogardą skrajnie prawicowy publicysta Węgielnik, który w 2005 r. ukończył studia.Swoją drogą w ilu miejscach i na ilu portalach wkleiliście obaj panowie już ten sam tekst? Od każdego wierszóweczka? Pan Węgielnik nie jest historykiem, jak sam podaje jest ekspertem od polityki energetycznej od 5 lat mgr politologii. Poz historią Szczecina i polityką energetyczną świata zna sie także na polityce Wielkiej Brytanii, Sołżenicynie, polityce aborcyjnej w Rumunii, no oczywiście robi tez w prawie - analizuje proces legislacyjny i jest wybitnym znawcą filozofii głównie Leszka Kołakowskiego

gość

gość

gość
Prostaczek
2010-01-27 - 22:02
Pan Węgielnik ("nie historyk a znawca wybitny") tylko czego znawca? Nie może strawić, że w opisywanym czasie na ulicach Szczecina grasowała rozpasana i rabunkowa tłuszcza. On kapturowo postuluje przyjąc te burdy, jako bieganie "z goździkiem po ulicy" - niczym Mistrz Konstanty Ildefons... On widzi sens każdej publikacji tylko w obskuranckiej krytyce komuny, jeśli tego nie ma inne walory się dlań nie liczą. Cóż, zwichnięcia ideologicznego, uniemożliwiającego widzenie świata w realnym wymiarze, u Węgielnika nie wyleczysz. Niech dozgonnie plecie swoje anty-, anty- jeśli to sprzyja jego stolcowi.

gość
pasikonik, w tym cały problem, również byłem zachwycony albumem , zwłaszcza że widziałem go u wielu uczestników omawianych wydarzeń. A tu nagle okazuje się że Adamczuk to nie Adamczuk, Dopierała to nie Dopierała. Celem propagandy komunistycznej było eksponowania niszczycielskiego charakteru Grudnia, i tak było w Trójmieście gdzie K.S działał 12 godzin. W Szczecinie było inaczej tu w sumie przez 10 dni K.S rządziły 300 tyś miastem , coś takiego to ewenement w skal całego obozu sowieckiego. Młodzi pracownicy IPN bezwiednie powielili komunistyczną propagandę Grudnia. Tożsamość polskiego Szczecina zbudujemy tylko na rzetelnym pokazywaniu historii, w niej możemy szukać przyczyn zjawisk które dziś powodują że żyjemy w takim a nie innym kraju. Nie jest oczywistością dla wielu fakt że jedną z głównych partii kieruje syn szczecińskiego aparatczyka PZPR. PZPR w imie której zabijano ludzi na ulicach naszego miasta i w skrytobójczych mordach, patrz Gołaszewski.

gość
jako pasjonat Szczecina muszę pochwalić ten album. Lokalny zastój wydawniczy niestety nie pomaga w kompletowaniu mojej biblioteczki. Albumem byłem zachwycony, nad jego lekturą ożyły wspomnienia członków mojej rodziny itd. Oglądając zdjęcia nie odniosłem wrażenia o którym Pan pisze, że wozów milicyjnych paliło się więcej niż w rzeczywistości itd. W inne zarzuty nie wnikam bo nie jestem historykiem i nie sądzę żeby taka dyskusja toczyła się w szerszych kręgach niż naukowe. Album powinien być łatwiej dostępny w sklepach. Pozdrawiam Szczecinian!

gość
"bezkręgowiec", czy nie sądzi Pan że autoplagiat w tym kontekście to grube nieporozumienie. Zresztą nie o mnie tu chodzi tylko szokujące informacje jakie są w tekście dr Paziewskiego. Np "Historyk
podaje, że 17 grudnia 1970 roku na ulicach Szczecina zginęło 12 osób,
natomiast następnego dnia w okolicach stoczni "Warskiego" poległy dwie,
co w sumie dowodzi jakoby w naszym mieście było 14 ofiar śmiertelnych.
Kogo zatem autorzy albumu z grona ofiar usunęli, czy stało się to
w wyniku prac badawczych, czy jest kolejnym rażącym zaniedbaniem?
Czyżby liczba 16 poległych w Szczecinie, której dotychczas nikt nie
zakwestionował, a od kilkunastu lat wyryta jest obok pamiątkowej płyty
przy stoczniowej bramie głównej, była zawyżona?", myślę że merytoryczna krytyka artykułu zaprowadziłaby nas dalej niż dyskusja o mojej osobie. Dla czego w Szczecinie nie ma krytycznych recenzji na temat książek o najnowszej historii Szczecina, wszystkie są genialne czy raczej "zmowa milczenia".

gość
Panie Tomaszu
Na swój, właściwy dla siebie sposób, jest Pan niezwykły. To, że nie widzimy tyłu swojej głowy, nie znaczy, że jej nie ma. To, że Pan nie słyszał o poważnym problemie dokonywania autoplagiatów, przez niektórych naukowców, nie znaczy, że ich nie ma.
Proszę wykazać choć odrobinę pokory i naprawdę, zanim Pan coś "wyśmieje", proszę się dwa razy zastanowić, czy nie uderzy to bardziej w Pana samego.

gość
meduza, nie jestem historykiem to raz, szczeciński IPN w osobie naczelnika OBEP został poproszony o ustosunkowania się do tekstu to dwa, widzę że Meduza zaznajomiona z tematem, zatem zapraszam do merytorycznej krytyki tekstu, wypisy pod nazwiskiem to chyba za duże wymaganie. Autoplagiat, hehehe dobre czegoś takiego to jeszcze nie słyszałem.

gość
meduza
2010-01-27 - 13:59
Normal
0
21
false
false
false
PL
X-NONE
X-NONE
MicrosoftInternetExplorer4
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-priority:99;
mso-style-qformat:yes;
mso-style-parent:"";
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin-top:0cm;
mso-para-margin-right:0cm;
mso-para-margin-bottom:10.0pt;
mso-para-margin-left:0cm;
line-height:115%;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:11.0pt;
font-family:"Calibri","sans-serif";
mso-ascii-font-family:Calibri;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-fareast-font-family:"Times New Roman";
mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
mso-hansi-font-family:Calibri;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;
mso-bidi-font-family:"Times New Roman";
mso-bidi-theme-font:minor-bidi;}
Jeśli rekomenduje coś taki wybitny historyk jak Węgielnik to
niewątpliwie warto poczytać. Paziewski zawsze mógłby
zrobić swoją książkę np. na 30 rocznicę obrony doktoratu. Zarzuty w dużej
części bzdurne. Czy dochowano staranności dziennikarskiej i poproszono autorów
o odniesienie się do zarzutów? Czy publikowanie kilka razy tego samego tekstu
jest autoplagiatem? Album jest znakomity, a dwóch zakompleksionych publicystów
może tylko zazdrościć.
Dodaj opinięNie ponosimy odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach i opiniach publikowanych przez Czytelników niniejszego serwisu. Publikowane komentarze są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Zachowujemy oryginalną pisownię nadesłanych komentarzy.

Logowanie
Ostatnio czytali:
Ostatnio komentowane:
Skomentowane przez: pionier 46
Skomentowane przez: sargon1 Klub Kniejołaza
Skomentowane przez: Mariusz
Skomentowane przez: kasperaz
Nasze miasto | Gospodarka | Dom | Nauka | Zdrowie | Kultura | Sedinum | Rozrywka | Turystyka | Sport | Społeczność
Copyright 2009 Stetinum.pl

























