W całej Polsce nie milkną słowa zachwytu nad nowym filmem Romana Polańskiego „Ghost Writer” czyli „Autor Widmo”. Niewielu wie, że obsypany nagrodami i nominacjami obraz był kręcony... niedaleko Szczecina.

Stocznia Vulcan Stettin - prom Deutschland w doku
A dokładnie, tuż za niemiecką granicą na wyspie Uznam! Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów, które uważnemu obserwatorowi mogą się wydać dziwnie znajome podczas oglądania filmu, jest przystań promowa.
Na początku XX wieku symbolem tej części wyspy była jedna z najpopularniejszych linii promowych w Europie. Śnieżnobiałe statki kursujące regularnie pomiędzy niemieckim Sassnitz oraz szwedzkim Trelleborg słynęły z legendarnej punktualności.
Uroczyste otwarcie połączenia nastąpiło 6 lipca 1909 roku. Szwecję reprezentował król Gustaw V, który do Sassnitz przypłynął na pokładzie pancernika obrony wybrzeża „Oscar II”. W imieniu kaiserowskich Niemiec wstęgę przecinał cesarz Wilhelm II. Jego jacht „Hohenzollern” eskortowany był przez lekki krążownik „Hamburg”. Tego dnia oficjalnie do służby weszły nie tylko statki obsługujące trasę ale otwarto również nową przystań. W prasowych relacjach pojawiła się nazwa Königsline, która szybko zyskała na popularności i stała się symbolem całej trasy.
Niemcy i Szwedzi za wzór wzięli duże promy kolejowe kursujące na Wielkich Jeziorach pomiędzy Stanami Zjednoczonymi oraz Kanadą. Zgodnie z umową każda ze stron miała przygotować po dwa statki. Najważniejszym parametrem był wyposażony w torowisko pokład do transportu pociągów. Choć szwedzkie i niemieckie jednostki różniły się między sobą (skandynawskie promy były minimalnie większe), każda musiała zabrać ładunek złożony ze składu od 16 do 18 standardowych wagonów kolejowych o długości (na jednym torze) do 113 metrów. Tory na pokładzie miały znormalizowany rozstaw 1435mm – taki sam jak na lądzie. Identyczna na każdym statku była ilość miejsc dla pasażerów obliczona maksymalnie na 975 osób.
Niemcy wyprzedzili Szwedów. 17 lutego 1909 roku w stoczni AG Vulcan Stettin zwodowano kadłub promu „Deutschland” (nr stoczniowy 292). Niecałe dwa miesiące później, 3 kwietnia 1909 roku w tej samej stoczni zwodowany został bliźniaczy „Preussen” (nr 293). Prace wykończeniowe prowadzono równolegle, oba statki były zacumowane obok siebie, stąd na wielu pamiątkowych zdjęciach z tamtych czasów widać je razem ustawione burta przy burcie. Promy były gotowe do służby w czerwcu tego samego roku.
Szwedzi swój pierwszy prom „Drottning Victoria” zamówili w Wielkiej Brytanii. Budowę drugiej bliźniaczej jednostki zlecono już w stoczni krajowej. Następny szwedzki prom nosił nazwę „Konung Gustaw V”.
„Deutschland” w pierwszą podróż wyruszył 7 lipca 1909 roku. W chwili wybuchu wojny został zmobilizowany i wcielony do Kaiserliche Marine jaki pomocniczy stawiacz min. Na pokładzie zamontowano 8 pojedynczych dział 105mm oraz zainstalowano tory na 700 min. Za użytkowanie statku marynarka wojenna zobowiązała się wypłacać armatorowi odszkodowanie w wysokości 690 marek dziennie. W 1919 roku „Deutschland” wrócił do cywilnej służby.
W styczniu i lutym 1924 dwukrotnie prom był uwięziony w lodach i wymagał pomocy innych jednostek. 18 stycznia 1929 roku w czasie silnego sztormu „Deutschland” wpadł na mieliznę. Od sierpnia 1940 roku znów pływał pod banderą marynarki wojennej. Podczas przygotowań do operacji „Seelöwe” (planowana inwazja na wyspy brytyjskie) zmieniono mu nazwę na „Stralsund” i przebazowano do Le Havre we Francji. Ponieważ z planowanego desantu nic nie wyszło, okręt wrócił do Szczecina i od listopada 1940 roku pod starą nazwą „Deutschland” pływał na trasie Sassnitz-Trelleborg. W końcowym okresie walk na Bałtyku woził uciekinierów ze wschodu na zachód. Po zakończeniu wojny prom wpadł w ręce Rosjan. W marcu 1946 roku podniesiono na nim banderę ZSRR i zmieniono nazwę na „Aniva”. Z pewnością pływał jeszcze w latach sześćdziesiątych.
Bliźniaczy „Preussen” również w pierwszą podróż ruszył 7 lipca 1909 roku. W pierwszych dniach sierpnia 1914 statek zmobilizowano. Podobnie jak „Deutschland” miał spełniać rolę pomocniczego stawiacza min. Ale już 15 sierpnia 1914 marynarka wojenna zmieniła plany i... oddała prom armatorowi cywilnemu. Statek wrócił do normalnej służby. Nie miał jednak szczęścia bo 15 października 1915 roku zderzył się na Bałtyku, w odległości niecałych dwóch mil od Sassnitz, z torpedowcem S100. Skutki był tragiczne – staranowany torpedowiec szybko zatonął pociągając na dno 39 ludzi swojej załogi. Dużo większy prom, choć uszkodzony, mógł kontynuować podróż. W czasie mroźnej zimy w 1924 roku „Preussen” miał problemy z zatorami lodowymi i korzystał z pomocy.
Prawdziwie krytyczna sytuacja miała miejsce kilka lat później. 10 grudnia 1937 roku podczas bardzo silnego sztormu prom wpadł na mieliznę niedaleko słynnego Stubbenkammer (popularne wśród turystów klifowe wybrzeże ze skalistym kredowym brzegiem) i zatrzymał się kilkadziesiąt metrów od brzegu. Było groźnie bo prom szybko nabierał wody przez uszkodzoną rufową furtę. Kadłub podniesiono dopiero w styczniu 1938 roku, naprawa uszkodzeń trwała wiele miesięcy. W czasie pierwszych lat drugiej wojny światowej „Preussen” pływał w cywilnych barwach ale regularnie wykorzystywano go też do przerzucania niemieckich wojsk okupujących Danię i Norwegię. W marcu 1946 roku trafił pod banderę ZSRR i otrzymał nową nazwę „Krilyon”. Pływał aż na dalekiej Kamczatce, złomowano go najprawdopodobniej w latach osiemdziesiątych.
Współcześnie linia promowa na wyspie Uznam wygląda już inaczej, zupełnie inne są też obsługujące ją statki. W filmie Polańskiego, by udawać terytorium USA, na nabrzeżu ustawiono maszty z amerykańskimi flagami zaś obok widać świetlne tablice informacyjne z napisami po angielsku. Wjazd do siedziby ex-premiera to teren dawnej bazy wojsk radzieckich. Na koniec zagadka - a czy ktoś rozpoznaje hotel i sama willę?