Stetinum.pl
Dodano: 2010-02-06 19:00    
 
Bliźniaki, które... nie były bliźniakami
Kategoria: Sedinum | kroniki Romana Czejarka
Parowce „Hertha” i „Odin” były symbolami przedwojennej szczecińskiej białej floty. Często nazywano je bliźniakami, choć konstrukcyjnie różniły się od siebie. Oba statki miały szczęście aż do czasów drugiej wojny światowej. Niestety, ich koniec był równie tragiczny jak śmierć miasta, któremu wiernie służyły.
Hertha wypływa w rejs - pocztówka z lat dwudziestych XX wieku
Hertha wypływa w rejs - pocztówka z lat dwudziestych XX wieku


Nieco starszy „Odin” został zbudowany w 1902 roku w Stettiner Oderwerke (numer stoczniowy 526). Miał wymiary: długość 72 metrów i szerokość ponad 10 metrów. Pojemność obliczono na 1177 BRT. Dwie maszyny parowe o łącznej mocy 2200 koni mechanicznych pracowały na dwie śruby i nadawały mu niezłą prędkość do 14 węzłów. Stała załoga liczyła 35 osób, statek mógł zgodnie z przepisami zabrać do 1400 pasażerów. Jednostka należała do znanego w mieście i szanowanego towarzystwa żeglugowego J.F. Braeunlicha.
Stettiner Dampfschiffs-Gesellschaft J.F. Braeunlich GmbH czyli Szczecińskie Towarzystwo Żeglugowe Braeunlicha powstało w 1896 roku i było kontynuacją jeszcze starszej firmy założonej w 1851 roku przez Karola Juliusza Ferdynanda Braeunlicha (rok później kupił on pierwszy w mieście bocznokołowy parowiec o nazwie „Die Dievenow”), twórcy regularnej żeglugi miasta Szczecina. Rodzinną tradycję kontynuowali z powodzeniem Oskar Ferdynand Braeunlich oraz junior dr Juliusz Henryk Braeunlich, który nabywając liczne nowe jednostki i złomując stare, znacznie poszerzył działalność Towarzystwa.
Od samego początku swojego morskiego życia „Odin” bardzo pracowicie i praktycznie bez żadnej przerwy pływał na krótkich trasach do Świnoujścia, Ahlbeck, Heringsdorf oraz dalej na Rugię, Bornholm, do Rotterdamu, Sztokholmu i do Kopenhagi. W czasie pierwszej wojny światowej już na samym początku w 1914 roku trafił do Kaiserliche Marine jako okręt pomocniczy i stawiacz min. Tuż po wojnie, w 1919 roku, na krótko był przejęty przez The Shipping Controller w Londynie, ale w rzeczywistości nigdy nie opuścił Szczecina, gdzie w 1920 roku ponownie zarejestrowano go jako parowiec J.F. Braeunlicha.
Od 1923 roku „Odin” pływał również na trasach do Prus Wschodnich w ramach organizacji Seedienst Ostpreussen (trasa Świnoujście – Sopot – Pilawa – Memel). Rejsy trwały do 1925 roku i ponownie w 1936 oraz od sierpnia do października 1939 roku.
Parowiec „Hertha” też zbudowano w Stettiner Oderwerke (numer stoczniowy 547), ale trzy lata później niż „Odin”, bo w 1905 roku. Miał długość 76 metrów i szerokość ponad 10 metrów. Pojemność wynosiła 1257 BRT. Dwie maszyny parowe o mocy 2200 koni mechanicznych pracowały na 2 śruby. Był nieco szybszy niż „Odin” i osiągał prędkość do 15 węzłów. Miał 47 osób stałej załogi, zabierał około 1400-1500 pasażerów. Oba statki - „Hertha” i „Odin” - często mylono ze sobą. Dla turystów przybywających z głębi lądu były łudząco podobne, więc zwykle traktowano je jak bliźniaki, podobnie jak armator, który wymiennie używał jednostek na tych samych trasach. W 1914 roku „Hertha” została wcielona do Kaiserliche Marine jako Hilfslazarettschiff E, potem podobnie jak „Odin” była też okrętem minowym. Ale we wrześniu 1919 roku szczęśliwie wróciła do armatora.


Kres dobrym latom przyniosła druga wojna światowa. Pierwszy ofiarą konfliktu padł pracowity „Odin”. W 1939 roku parowiec znów został zmobilizowany i podniósł banderę marynarki wojennej Niemiec. Był teraz okrętem szkolnym, później jednostką celem, a potem bazą dla załóg okrętów podwodnych Kriegsmarine. Wbrew powtarzanym w niektórych źródłach informacjom, nie padł ofiarą bomb lotniczych aliantów, lecz zatonął w dość niejasnych okolicznościach po omyłkowym storpedowaniu 7 sierpnia 1944 roku na wodach Zatoki Gdańskiej. Sprawa nie była dla Niemców zbyt wygodna i chyba jej szczegóły zwyczajnie zatuszowano. Na szczęście całą wojenną załogę „Odina” uratowano.
„Hertha” miała dużo większego pecha. W 1939 roku już trochę wysłużony statek trafił do Kriegsmarine jako okręt cel, a potem baza i jednostka szkolna 25 Flotylli Okrętów Podwodnych. Najbardziej dramatyczny rozdział historii dopisany został niespodziewanie już chwilę po wojnie, gdy wydawało się, że „Hertha” właśnie przetrwała najgorsze czasy.
We wrześniu 1945 roku, przy podziale niemieckiej marynarki wojennej, zdecydowano o przekazaniu jednostki w ramach odszkodowań w ręce Grecji. Tu statek otrzymał nową nazwę „Heimara”. Pływał bardzo krótko. Zimą 19 stycznia 1947 roku w czasie rejsu z Salonik do Pireusu na wodach zatoki maratońskiej (niedaleko Rafiny), wszedł na zerwaną z uwięzi starą morską minę. Na pokładzie było 524 pasażerów (w tym 150 żołnierzy i 45 więźniów politycznych) oraz 80 osób załogi. Statek zatonął bardzo szybko i mimo niewielkiej odległości od brzegu zginęło aż 378 osób! Istniały podejrzenia, że ze względu na niewygodnych politycznie pasażerów tego rejsu, akcja ratunkowa była celowo opóźniana, bo ofiary były zwyczajnie ówczesnym władzom Grecji na rękę. Oficjalnie tych makabrycznych spekulacji nigdy nie potwierdzono. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, był to jednak rzeczywiście fatalny w skutkach, ale niezamierzony przez nikogo wypadek.
Zabierając ze sobą na dno aż 378 ofiar, dawna szczecińska „Hertha” wpisała się na czoło tragicznej listy największych greckich katastrof morskich. Jakiś czas później wrak został zlokalizowany i jest teraz celem wypraw szukających wrażeń nurków z całego świata. Część wydobytych przedmiotów była nawet prezentowana na specjalnej ekspozycji przygotowanej kilka lat temu przez Muzeum w Atenach.
Więcej na stronie: www.czejarek.pl


Stetinum.pl